Ród smoka – recenzja 3. sezonu. Bratobójcza walka

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Konflikty w rodzinach Targaryenów i Hightowerów nabierają tempa, a walka o Żelazny Tron staje się coraz bardziej brutalna. Trzeci sezon Rodu Smoka przyniósł nieoczywisty rozwój głównego sporu, a postacie przechodzą tutaj potężne metamorfozy. Choć w rzeczywistości ujawniają one to, co siedziało w nich już od dawna. Czy to, w jaki sposób twórcy poprowadzili fabułę, okazało się w ogóle sensowne?

Ród Smoka wraz z trzecim sezonem nie zatrzymuje tempa, serwując nam już na samym początku emocjonujące starcie pomiędzy siłami Rhaenyry a bojownikami wynajętymi przez Hightowerów. Choć armia pod przewodnictwem lorda Corlysa skutecznie odpiera agresorów, starcie w bardzo szybkim tempie przybiera na skali. Jego rezultat ostatecznie odciśnie swoje piętno na prawowitej spadkobierczyni Viserysa. Będzie to niezwykle widoczne przez cały czas trwania najnowszej odsłony.

Początek okazał się zaskakująco monumentalny, natomiast dalsza część sezonu klasycznie sprowadza nas do parteru. Jak to historie ze świata Gry o Tron mają w zwyczaju, większość fabuły rozgrywa się tutaj w długich i świetnie odegranych dialogach. Serial już nas przyzwyczaił do porządnie napisanego scenariusza i doborowej obsady. Dostajemy jednak kilka nowych twarzy, które okazują się znaczną wartością dodaną.

Fot. kadr z serialu

James Norton w roli Ormunda Hightowera absolutnie przejmuje każdą scenę, w której się znajduje. Wraz z dalszym przebiegiem fabuły doświadczamy coraz częstszych dowodów na to, jak zepsutym do szpiku kości jest człowiekiem. Pomimo tego widz nie jest w stanie oderwać od niego oka. Charyzma, jaką Norton emanuje w tej roli, świetnie komponuje się z niezwykłą przenikliwością i sprytem Hightowera. Mieszanka ta robi z niego świetnego antagonistę, którego bardzo dobrze się oglądało.

Niezwykle istotnym elementem tego bohatera jest też jego relacja z najmłodszym synem Alicent i Viserysa, Daeronem. Jako jego wujek Ormund próbuje zapewnić mu przyszłość i ochronić go przed atakami Rhaenyry. gwałtownie jednak obraz troskliwego stryja ulega pęknięciu. Ich relacja pozwala w końcu uczynić najmłodszego Targaryena postacią z krwi i kości. Do tej pory tylko słyszeliśmy o nim i wiedzieliśmy, iż przebywa daleko od głównej fabuły. Trzeci sezon uczynił go jednak integralnym elementem konfliktu. Okazał się on też być ogromną kością niezgody pomiędzy wszystkimi dziećmi Alicent.

Fot. kadr z serialu

Poza stopniowym przechodzeniem Rhaenyry na „ciemną stronę mocy” wątkiem, który mocno kształtuje obraz konfliktu o tron, jest niespodziewany spór pomiędzy braćmi. Po tym, jak Aegon stał się kaleką, a Aemond w swoim stylu podejmuje działania na własną rękę, rozpoczyna się wewnętrzny konflikt wśród Hightowerów. Wszyscy trzej synowie mają za sobą różne ugrupowania wspierające ich roszczenia wobec tronu. Co za tym idzie, w starciu uczestniczą tak naprawdę cztery przeciwne sobie strony, a nie dotychczasowe dwie.

Każdy członek rodu ma własne argumenty za i przeciw byciu na samym szczycie. Widz na tym etapie może zacząć się przez to poważnie zastanawiać, komu tak naprawdę kibicować. Ciężko też przewidzieć, kto ostatecznie zajmie miejsce władcy wszystkich królestw. Przez dłuższy czas Rhaenyra była oczywistym wyborem, ale teraz dopiero obejrzenie ostatniego sezonu pozwoli nam rozwikłać tę tajemnicę.

Fot. kadr z serialu

Rhaenyra ulega w tym sezonie znacznej przemianie. Choć jej zalążki były budowane już od dawna, otwierający odcinek sezonu przyniósł jej punkt krytyczny, który skłonił ją do bardziej radykalnych działań. Analizując jej decyzje w tym sezonie, widz może uznać, iż wszystko jest złem koniecznym, które i tak nie jest porównywalne do działań Aegona na tronie. Z każdym odcinkiem widać jednak, jak Targaryenka łamie kolejne granice i coraz dalej przesuwa linię, przy której ustępuje. Patrząc na wszystko, co przeszła, nie można jej obwiniać za taki upadek moralny oraz psychiczne wymęczenie. Stawia to jednak pytanie, do czego bohaterka będzie jeszcze w stanie się posunąć, by osiągnąć swoje cele.

Pod koniec otrzymujemy ciekawą paralelę pomiędzy nią a Daemonem. Mężczyzna znany jest ze swojej bezpardonowości i brutalności. Rhaenyra zawsze odpowiadała za hamowanie jego zapędów oraz służyła za jego moralny kompas. Na pewnym etapie role te się jednak odwracają. Brat Viserysa zaczyna coraz częściej wykazywać się nietypową dla niego empatią, która ma znaczący wpływ na podejmowane przez niego decyzje. Choć zawsze palił się do otwartego konfliktu, dostaje moment olśnienia, który uzmysławia mu, do jakich zniszczeń i do ilu śmierci dopuszcza. Jego żona zdaje się jednak iść w przeciwną stronę, będąc o wiele mniej przeciwną bezpośrednim starciom oraz karom fizycznym czy choćby śmierci.

Fot. kadr z serialu

Trzeci sezon Rodu Smoka bardzo skutecznie rozwija stare, jak i nowe wątki, dostarczając nam świetne sceny dialogowe oraz bitewne. Plansza toczącej się rozgrywki o władzę ulega też kompletnemu przemieszaniu, dlatego z jeszcze większą niecierpliwością będzie trzeba wyczekiwać nadchodzącego, już ostatniego sezonu. Kto ostatecznie zasiądzie na Żelaznym Tronie? Tylko czas pokaże.


Fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału