4. odcinek 3. sezonu „Rodu smoka” to istny spektakl Ormunda Hightowera w interpretacji Jamesa Nortona. jeżeli bohater przypadł wam do gustu równie mocno jak Serialowej, zaciekawi was wypowiedź aktora, której nam udzielił.
Jeśli wśród komentarzy wokół „Rodu smoka” przewijały się opinie o zaniżonym poziomie charyzmy względem postaci z „Gry o tron„, to najnowszy nabytek 3. sezonu spin-offu powinien nadrobić rzeczony deficyt. Ormunda Hightowera granego przez Jamesa Nortona można śmiało określić mianem objawienia w tej chwili emitowanej serii. Co czyni go tak wyjątkowym? Zapytaliśmy o to samego aktora.
Ród smoka sezon 3 – co wyróżnia Ormunda Hightowera?
Tuż przed emisją 4. odcinka 3. sezonu „Rodu smoka” Serialowa miała wielką przyjemność spotkać się wirtualnie z Nortonem, by przedyskutować jego – coraz bardziej istotną – obecność w nowej odsłonie spin-offu „Gry o tron”. Zapytaliśmy odtwórcę rzeczonej roli, co tak naprawdę wyróżnia Ormunda na tle pozostałych wrogów Czarnej Królowej.
Wcielająca się w nią Emma D’Arcy zdążyła scharakteryzować nowego bohatera jako swego rodzaju „bogeymana” (straszydło z angielskiego folkloru, potwór, którym dorośli straszą niegrzeczne dzieci), do czego sprytnie odniósł się odtwórca roli. Niewykluczone, iż Rhaenyra nigdy wcześniej nie miała do czynienia z wrogiem tego kalibru.
— Ormund jest dość specyficznym antagonistą, bo te dwie postaci nigdy się nie spotykają. Cóż, przynajmniej do momentu, który widzieliście w 4. odcinku. Nie zdradzając fabuły drugiej połowy [3. sezonu], można powiedzieć, iż on jest kimś w rodzaju szkolnego łobuza. Niemniej on istnieje w abstrakcyjnej świadomości [Rhaenyry] – nie ma go w jej otoczeniu. W przypadku poprzednich antagonistów Rhaenyra miała z nimi pewnego rodzaju fizyczną relację. Podczas gdy Ormund wydaje się niemal jeszcze bardziej niebezpieczny i groźny.
To naprawdę ciekawe, iż Emma opisała go jako „bogeymana”, bo to taka postać rodem z fantazji, snu czy koszmaru – niemal nieistniejąca, a przez to jeszcze bardziej przerażająca. Kiedy spotykasz kogoś na żywo, to przerażenie często traci na sile. Ormund różni się tym, iż istnieje między nimi pewien dystans. Nie przebywają fizycznie w tej samej przestrzeni. W związku z tym ona przenosi na niego swoje wyobrażenia, a on prawdopodobnie staje się przez to jeszcze bardziej przerażający – przekonywał Norton w rozmowie z Serialową.
„Ród smoka” (Fot. HBO)Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze głębokie przekonanie Ormunda o własnym celu – tym związanym z rolą rodu Hightowerów w Westeros i tym, które dotyczy jego samego w kontekście planowanych roszad w hierarchii Siedmiu Królestw. Równie niebezpieczne, jak widmo „bogeymana” są zatem poglądy antagonisty, który sam siebie naturalnie nie postrzega w takiej kategorii.
— Moim zadaniem [jako aktora] jest tak naprawdę zapomnieć o tym całym spektaklu, zapomnieć o tej wielkiej meta-narracji utworu i po prostu skupić się na tym, jaka jest moja historia oraz w jaki sposób odnoszę się do tych ludzi i tych okoliczności. Kiedy tak się na to spojrzy, bardzo niewielu ludzi na świecie uważa się za złoczyńców. (…) Ormund walczy o to, w co wierzy. Walczy o sprawę Hightowerów. Walczy, by pokonać Targaryenów – tę subkulturę ludzi, których uważa za niższą klasę, i jest głęboko przekonany, iż nie powinni sprawować władzy. Dlatego w jego oczach to on jest bohaterem. Ormund Hightower jest głównym bohaterem swojego życia.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, przeczytajcie inny fragment naszej rozmowy, w którym Norton ujawnił co tak naprawdę wącha Ormund w „Rodzie smoka”. W oczekiwaniu na rozwój wydarzeń zobaczcie zapowiedź kolejnej odsłony: Ród smoka sezon 3 odcinek 5 – zwiastun. Nasze wrażenia po seansie pierwszej połowy odcinków możecie przeczytać tutaj: Ród smoka sezon 3 – recenzja. jeżeli z kolei chcecie być na bieżąco z nową serią, rzućcie okiem na dokładną rozpiskę emisji: Ród smoka sezon 3 – kiedy odcinki.














