Film Thor: Love and Thunder to jedna z najbardziej nietypowych produkcji Marvela. Reżyser Taika Waititi postawił na klimat rockowego widowiska, a niemal cały soundtrack oparto na utworach legendarnego zespołu Guns N’ Roses.
Guns N’ Roses jako serce filmu
Muzyka odgrywa tu kluczową rolę i jest idealnie dopasowana do konkretnych scen. Podczas pierwszej walki Thora słyszymy Welcome to the Jungle, które podkreśla chaos i energię starcia. Z kolei Paradise City towarzyszy momentowi, gdy Thor wyrusza do krainy bogów. Na sam koniec, w jednej z najbardziej emocjonalnych scen filmu, gdy Thor adoptuje córkę Gorra rozbrzmiewa Sweet Child O’ Mine, które idealnie zamyka historię bohatera.
Ukłon w stronę Axla Rose’a
Ciekawym smaczkiem jest nawiązanie do wokalisty zespołu, Axl Rose. Syn Heimdalla chce, by zwracano się do niego Axel, co jest bezpośrednim odniesieniem do lidera Guns N’ Roses. To drobny, ale bardzo wyraźny element pokazujący, jak mocno muzyka została wpleciona w fabułę filmu.
Rodzina Hemswortha na ekranie
Film jest wyjątkowy także z innego powodu, bo pojawia się w nim cała rodzina Chrisa Hemswortha. Jego żona Elsa Pataky, wciela się w wilczycę. Syn aktora pojawia się jako młody Thor. Z kolei córka Hemswortha gra córkę głównego antagonisty, w którego wcielił się Christian Bale jako Gorr.
Kontrowersje i mieszane opinie
Mimo oryginalnego stylu film Thor: Love and Thunder nie został przyjęty jednoznacznie pozytywnie. Wielu widzów zarzucało twórcom, iż Thor w tej odsłonie stał się zbyt komediowy i momentami wręcz karykaturalny. Humor, który był jednym z atutów poprzedniej części, tutaj dla części fanów poszedł o krok za daleko, odbierając historii powagę. Przez to film bywa określany jako rozczarowanie, które nie wykorzystało w pełni potencjału postaci i emocjonalnej historii Gorra.
















