
Robert Gawliński po latach wraca do trudnych momentów swojej przeszłości, w których chętnie sięgał po różnorakie używki. W szczerej rozmowie z serwisem Plejada ujawnił kulisy koncertów w latach 90., przyznając, iż prowadził wówczas mocno rock'n'ollowe życie. "Był czas, gdy potrzebowałem butelki whisky dziennie, żeby normalnie funkcjonować" - podkreślił.