Amerykańska grupa nad Wisłą!
Rise Against zapowiadają nowy album oraz koncert w Polsce! Grupa wystąpi 12 lipca w Warszawie na Letniej Scenie Progresji.
Przedsprzedaż dla klientów Ticketmaster rozpocznie się w czwartek, 29 stycznia o godz. 10:00. Sprzedaż ogólna rozpocznie się w piątek, 30 stycznia o godz. 10:00 na LiveNation.pl
Kłamstwa są dziś wszechobecne. Na każdym ekranie handlarze dezinformacją sprawują swoje ponure rządy. Coraz częściej towarzyszy nam niepokojące poczucie, iż toniemy w potoku hałasu i bezwartościowych treści. Poziom wody się podnosi. Ziemia drży. Cienie się wydłużają, światła przygasają. To idealny moment na nowy album Rise Against.
Niewiele zespołów ma nazwę tak trafnie oddającą swoją tożsamość jak ta chicagowska punkowa czwórka. Podczas gdy przelotne mody i chwilowe fascynacje pojawiały się i znikały, Rise Against pozostawali stałym punktem odniesienia dla muzycznego sprzeciwu. Przez ponad 25 lat konsekwentnie rozwijali swoje brzmienie, nie tracąc pierwotnego ducha buntu, budując katalog utworów, który dziś brzmi jak kronika zbiorowego rozpadu współczesnego świata. Ich melodyjny hardcore zawsze balansował między energią a ostrzeżeniami przed nadciągającą dystopią. Na najnowszym albumie dla Loma Vista — Ricochet — zespół prezentuje materiał, który może być ich najbardziej bezpośrednim, pilnym i intensywnym wydawnictwem do tej pory.
Od premiery poprzedniego albumu Nowhere Generation minęły cztery lata, a świat w tym czasie jeszcze bardziej pogrążył się w chaosie — napędzanym przez bezwstydne kłamstwa, chciwość i akty brutalnej bezduszności. Rise Against nie pozostają na to obojętni. Ricochet przygląda się tym zjawiskom z niezwykłą klarownością, emocjonalną szczerością i szeroką perspektywą. W czasach nasilającego się nacjonalizmu i izolacjonizmu album przypomina o naszej wzajemnej zależności — niczym muzyczna wersja teorii chaosu, w której nasze działania i gniew wywołują skutki, których nie zawsze potrafimy od razu dostrzec.
— Polegamy na sobie nawzajem, czy tego chcemy, czy nie — mówi Tim McIlrath, wokalista, gitarzysta rytmiczny i autor tekstów. — Każde działanie ma wpływ na kogoś innego. Jesteśmy połączeni z innymi krajami, gospodarkami, z migrantami. Jesteśmy powiązani z decyzjami naszych przywódców. Nie jesteśmy tak odizolowani, jak nam się wydaje. Wszystko, co robimy — dobre czy złe — uruchamia efekt rykoszetu.
Prace nad albumem rozpoczęły się po wyczerpujących trasach koncertowych promujących Nowhere Generation. McIlrath oraz basista i współautor Joe Principe ponownie zasiedli do wspólnego zbierania pomysłów. Gdy materiał zaczął nabierać kształtu, do studia dołączyli gitarzysta Zach Blair i perkusista Brandon Barnes, stawiając sobie jeden cel: porzucić myślenie o tym, jak „powinien” brzmieć utwór Rise Against. Do współpracy zaprosili producentkę Catherine Marks (boygenius, St. Vincent), której wizja pozwoliła poszerzyć ich charakterystyczne, potężne brzmienie. Za miks odpowiadał Alan Moulder (Nine Inch Nails, Paramore, The Killers), dodając całości przestrzeni i atmosfery.
Najbardziej słychać to w utworach „I Want It All” oraz tytułowym „Ricochet”. Pierwszy z nich to chwytliwy, riffowy numer idealny do headbangingu — brzmi niemal jak zapomniany klasyk rockowego radia lat 70., gdyby The Kinks wychowali się na Fugazi. „Ricochet” zaczyna się natomiast od elektronicznych, pulsujących klaśnięć automatu perkusyjnego, by gwałtownie przerodzić się w potężny, stadionowy hymn, który mógłby skłonić właścicieli hal koncertowych do wykupienia dodatkowego ubezpieczenia dachów.
Na „Nod”, pierwszym singlu z albumu, Rise Against uchwycili emocjonalne napięcie naszych czasów („granica… między marzeniami a koszmarami jest cienka jak ostrze”). Rolling Stone nazwał utwór „szczególnie mocnym hasłem mobilizującym na obecny moment”, a Vice określił go jako „hymn, którego dziś potrzebujemy” — pokazujący zespół w najlepszej formie: pełnej pasji, pewności siebie i otuchy. Kolejny singiel, „Prizefighter”, wykorzystuje bokserską metaforę do opowiedzenia o relacji artysty z fanami, łącząc introspekcję z charakterystyczną dla zespołu energią.
To właśnie ta wielowymiarowość sprawiła, iż Rise Against stworzyli jedne z najważniejszych rockowych utworów swojego pokolenia. Na Ricochet McIlrath porusza najistotniejsze problemy współczesności — bez moralizowania, ale z wyraźnym poczuciem odpowiedzialności i empatii. Album dotyka wizji apokalipsy („Black Crown”), fałszywych obietnic składanych młodym ludziom („Gold Long Gone”), potrzeby sprzeciwu wobec ślepej lojalności („Soldier”), zdrowia psychicznego („Sink Like a Stone”) oraz sensacyjnej natury algorytmicznego przemysłu rozrywkowego („State of Emergency”). Mimo ciężaru tematów, całość przenika ostrożny optymizm i wiara w realną zmianę.
— Walka o lepszy świat niemal zawsze zaczyna się od niepopularnej opinii albo garstki głosów — mówi McIlrath. — Gdy czujesz się przytłoczony i masz wrażenie, iż jesteś sam przeciwko wszystkim, warto pamiętać, iż każdy ruch oporu zaczynał się od małej, zaangażowanej grupy. Nasze piosenki mogą prowadzić w mroczne rejony, ale zawsze zostawiamy okruchy nadziei, które pomagają znaleźć drogę wyjścia.
Podobnie jak ich literacki bohater George Orwell, Rise Against wierzą, iż „w czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym”. Ricochet działa na najprostszym poziomie jako zbiór wyrazistych, chwytliwych rockowych utworów, które najlepiej brzmią odtwarzane na granicy wytrzymałości głośników. Ale to także coś więcej — zapis momentu, w którym artyści mierzą się z chaosem współczesnego świata, nazywają rzeczy po imieniu i pokazują, iż ten album powstał po to, by być częścią rozwiązania.





![Olsztyn. Mefedron, alkohol, zaspa i słup. 29-latek zatrzymany na al. Sikorskiego [WIDEO]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/45/45933/6efe0d29365ba93c0135e8fe8d472a1f.jpg)




