Córka jako mała dziewczynka uwielbiała pisać, rysować i wymyślać, a w okolicach czwartej klasy nagle wszystko zarzuciła? Albo inaczej, co chwilę robi coś innego i w żadnej aktywności twórczej nie zostaje na dłużej? Czy można wspierać twórczy zapał, nie tłumiąc przy tym motywacji wewnętrznej? O badaniach naukowych na temat kreatywności i o tym, co łączy dzieciństwo Olgi Tokarczuk, Jane Goodall i braci Wright, opowiada dra Joanna Kwaśniewska
Ewelina Szyszkowska: „Dzieci na całym świecie tworzą bez zewnętrznej zachęty, bez nauki kreatywności, po prostu z własnej woli wiedzione swoją twórczą potrzebą, rysują, lepią, rzeźbią, układają, zestawiają ze sobą elementy, wymyślają nieistniejące postaci, zabawy i scenariusze. Zdaje się więc, iż tworzenie jest aktywnością nieuniknioną, niezbędną, instynktownie potrzebną człowiekowi”. To cytat z twojej książki 21 kluczy do twórczego życia dziecka. Czy możemy powiedzieć, iż każde dziecko rodzi się twórcze?
dra Joanna Kwaśniewska: Każde dziecko rodzi się kreatywne ze względu na to, iż szuka tego, co jest nowe, i wymyśla sposoby na to, żeby zrealizować swoje cele i idee. Pięciomiesięczny niemowlak na macie edukacyjnej kombinuje, jak dostać się do zabawki, czasem na przeszkodzie leży kocyk albo misio i już wtedy dziecko musi wpaść na pomysł, jak je ominąć. W tym momencie dla niego jest to nowatorskie rozwiązanie, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiło. Z wiekiem kreatywność dotyczy coraz szerszego spektrum zachowań, narzędzi i sytuacji. Z czasem pojawia się eksperymentowanie, a następnie pomysły, które dzieci przekuwają w działanie, i wtedy zaczyna się twórczość, choćby obrazek narysowany szminką mamy na ścianie.
Kreatywność i bycie twórczym jest jedną z potrzeb, które wymienia na przykład amerykański psycholog Marshall Rosenberg, potrzeb, które domagają się zaspokojenia. Co się dzieje w życiu dziecka w momencie, kiedy realizuje tę potrzebę?
Nie tylko on tak uważa. W znanej piramidzie potrzeb Maslowa na samym szczycie jest twórcza samorealizacja, podobnie u innych badaczy. Dlaczego? Twórczość ma bardzo istotny składnik, jakim jest sprawczość, zdolność do odciskania swojego śladu w świecie. Dziecko potrzebuje reżyserować swoje życie, a nie tylko poddawać się instrukcjom i decyzjom innych. Dzieci chcą mieć poczucie, iż mogą zmieniać rzeczywistość. To poczucie jest niesamowicie przyjemne!
Poprzez twórczość dziecko może też wyrazić swoje przeżycia, emocje i pokazać swój wewnętrzny świat. Chodzi nie tylko o możliwość ekspresji, ale też komunikacji z innymi. Dziecko, kiedy maluje swojego ukochanego pieska, pokazuje innym, co jest w tym piesku dla niego ważne i bliskie, i to jest wspaniała okazja, żeby wejść w jego świat poprzez rozmowę o tym, co stworzyło.
W swojej książce podajesz przykłady różnych twórczych osób i analizujesz, co w ich dzieciństwie podsycało rozwój kreatywności. Czy znalazłaś tutaj wspólny mianownik? A może coś cię zaskoczyło?
Zaskoczyło mnie, jaką rolę odgrywały matki w stymulowaniu rozwoju dzieci. Podczas gdy ojcowie zajmowali się przeważnie swoją karierą, matki funkcjonowały w systemie rodzinnym jak kreatywne narzędzie wielofunkcyjne, które działa w zależności od potrzeb dzieci i okoliczności. Matki wykazywały się elastycznością i wypełniały luki w systemach rodzinnych.
Na przykład matka braci Wright była kobietą o wyjątkowych zdolnościach technicznych – potrafiła naprawiać i konstruować narzędzia, czym w XIX wieku nieczęsto się kobiety zajmowały. Zachęcała synów do eksperymentowania, dawała im narzędzia, by mogli sami sprawdzać, jak coś działa. Była przewodniczką po świecie idei i praktycznych działań, a nie tylko opiekunką domu. Z kolei matka Olgi Tokarczuk pozwalała córce na niekonwencjonalne myślenie, marzenia i niezależność – nie tłumiła jej fantazji, podczas gdy wiele innych matek wymagało „realizmu” w ciężkich czasach PRL‑u. Dzięki niej Olga Tokarczuk rozwinęła zdolność do łączenia intelektualnej refleksji z emocjonalną głębią i duchową wrażliwością. Gdy zaś na przykład Jane Goodall jako mała dziewczynka przyniosła do domu garść dżdżownic i zaczęła obserwować je w łóżku, matka nie skarciła jej, tylko spokojnie wyjaśniła, iż robaki potrzebują ziemi, żeby żyć. Kiedy dorosła Jane chciała wyjechać do Afryki, by badać szympansy – w czasach, gdy było to dla kobiety czymś szalonym i społecznie nieakceptowanym – matka nie tylko jej nie odwodziła od tego pomysłu, ale pojechała z nią, by wspierać ją w pierwszych miesiącach badań.

Poradnik PDF
Twoja córka kontra Strażnik Wyglądu. Jak ją wspierać, aby czuła się dobrze ze swoim ciałem. E‑book
Poradnik PDF

Twoja córka kontra Strażnik Wyglądu. Jak ją wspierać, aby czuła się dobrze ze swoim ciałem. E‑book
Czy realizacja twórczej potrzeby zmienia się wraz z wiekiem?
Oczywiście, iż tak. Po pierwsze, dziecko się rozwija i jest zdolne robić coraz więcej nowych rzeczy. Ma też coraz więcej wiedzy i doświadczenia, a to są elementy, które można twórczo przetworzyć. To są setki, tysiące cegiełek wiedzy, które można na różne sposoby składać i organizować. Coraz więcej doświadczeń ze światem zewnętrznym pokazuje dziecku, jak ten świat reaguje na jego przejawy twórczości. Dowiaduje się, iż „niebo na rysunku musi być niebieskie”, albo odwrotnie: iż może je narysować tak, jak chce. Świat społeczny może wymóc na dziecku postawę konformizmu albo pozwolić mu mieć własną wersję rzeczywistości. o ile rodzice, zamiast zainteresować się pracą wykonaną w przedszkolu, ignorują ją, dziecko gwałtownie się uczy, iż jego twórczość nie ma znaczenia.
Dziecko chce być sprawcze w swoim działaniu i nie chce być tylko pionkiem w grze. Czy w związku z tym pójście do szkoły jest krytycznym momentem?
W edukacji wczesnoszkolnej nauczanie jest zintegrowane i nauczyciele/nauczycielki dają wiele swobody na twórczą ekspresję. Ale już wtedy pojawiają się jasno określone granice w świecie wyobraźni dziecka. Pamiętam, jak namówiłam syna, żeby kotka nazwał Burek, a pieska – Mruczek w ramach pracy domowej. Karta pracy wróciła z komentarzem, iż trzeba było podpisać inaczej.
Konwencja społeczna została wyegzekwowana przez szkołę.
Konwencja to w tym temacie słowo klucz. Według amerykańskiego psychologa Lawrence’a Kolhberga etap przedkonwencjonalny to czas, kiedy dziecko nie zna konwencji i nic go w twórczości nie zatrzymuje. Potem dziecko w trakcie edukacji poznaje konwencje, i następuje tak zwany kryzys czwartej klasy, najtrudniejszy etap, który trwa do około pierwszej klasy szkoły średniej.
Czyli mieliśmy do tej pory dziecko, które chętnie śpiewało, rysowało i tańczyło, a teraz nagle mówi, iż nie chce mu się tego robić? Czy to dlatego, iż nie ma już przyjemności z tworzenia czegoś nowego?
To może być jedna z przyczyn. Szczególnie jest to trudne dla dziewczynek. One są bardziej podatne na wpływ społeczny; wiele badań pokazuje, iż mają wyższy lęk przed odrzuceniem. Dziewczynki mocno przeżywają to, iż mogą zostać wykluczone z grupy lub iż narażą się na krytykę nauczycielki albo dostaną złą ocenę. Chłopcy zwykle mają to w nosie. Ale trzeba powiedzieć też, iż badania z 2019 roku opublikowane w czasopiśmie „NeuroImage” pokazują, iż część dzieci jest odporna na kryzys czwartej klasy [1]https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1053811919302794. To są dzieci wychowane nonkonformistycznie, które potrafią zostać przy swoich wartościach i nie ulegać innym.
Czy kolejny etap rozwoju, etap postkonwencjonalny, łączy się z buntem nastolatka?
Bunt dotyczy głównie relacji z rodzicami, ale łączy się też z twórczością. Córka musi się zbuntować, żeby stać się odrębną istotą, inną od mamy i taty. Staje się ważne to, iż potrafi samodzielnie coś zdziałać, do tego nie według zasad rodziców, tylko własnych. Córka, która zna już konwencje, zaczyna podejmować decyzje dotyczące tego, w jakim zakresie jest odmienna od osób ze swojego otoczenia. Na przykład podoba jej się noszenie sukienek i krótkich włosów, podczas gdy wszystkie koleżanki noszą spodnie i zapuszczają loki. W tym czasie pojawia się też pytanie: czy jestem twórcza? Czasem odpowiedź brzmi „tak”, czasem „nie”, w zależności od wcześniejszych doświadczeń. Dziewczynka, która ma twórczą tożsamość, potrzebuje się wyrażać w sposób autorski i reżyserować różne sytuacje.
Jeśli moją dwunastoletnią córkę interesuje tylko rysowanie i malowanie, to znaczy, iż jej jedyną drogą życiową jest pójście na Akademię Sztuk Pięknych i zostanie malarką?
Pamiętajmy, iż wszelki rozwój następuje poprzez eksperymentowanie i poprzez zmianę. Warto podejść do tego w ten sposób, iż to malowanie i rysowanie jest przestrzenią w życiu tej dziewczynki do wyrażania siebie, do eksperymentowania, do określania swojej tożsamości i też do zgłębiania swojej pasji. Można na to popatrzeć też tak: w tej chwili ona stara się coś osiągnąć, wytrwale rysując. Później ta umiejętność bycia wytrwałą przyda jej się w czymś innym.
Co więcej, w przypadku tej dziewczynki malowanie może być formą arteterapii. Jest bardzo wiele badań, które pokazują, jak wyrażanie się poprzez twórczość podnosi poziom dopaminy, wycisza nasz umysł, czujemy się spokojniejsi, bardziej sprawczy. Możemy też wtedy doświadczać „szczęścia w swoim smutku”, czyli w bezpieczny sposób przeżywać trudne emocje typowe dla nastoletniego wieku. Dlatego jeżeli nasza córka rysuje, gra, pisze dzienniczek, robi kolaże, cokolwiek innego twórczego, to należy się tylko cieszyć.
A jeżeli moja trzynastoletnia córka co chwilę robi coś innego? Pół roku temu uczyła się tańczyć, teraz nagrywa piosenki, wcześniej pisała powieść. Powinnam się tym niepokoić?
Wiesz, czym się charakteryzują wybitni twórcy? Tym, iż mają szeroką wiedzę i umiejętności horyzontalne, czyli wiedzą co nieco z wielu dziedzin i tylko w jednym wąskim zakresie mają wiedzę wertykalną, czyli głęboką. Takie rozeznanie jest najlepsze dla twórczości, bo można czerpać z wielu doświadczeń, wykorzystywać je później w tym jednym obszarze swojej najwyższej kompetencji czy specjalizacji.
Mogłaby nas tu ewentualnie zaniepokoić przyczyna braku wytrwałości. Dlaczego tak się dzieje, iż córka gwałtownie porzuca kolejne zainteresowania? Czy wynika to z tego, iż porównuje się z koleżankami i jeżeli nie jest najlepsza, rezygnuje? To może stanowić sygnał ostrzegawczy. Postawą, która umożliwia rozwój, jest obserwowanie, czy jestem lepsza od siebie samej wczoraj, a nie porównywanie się z innymi.
Kiedy oglądamy programy typu talent show, obok uzdolnionych dziewczynek stoją rodzice, którzy mówią o wielkich planach związanych z talentem dziecka. Czy warto stawiać wymagania córce, kiedy zajmuje się twórczością?
Zdarza się, iż rodzice potrzebują sukcesów dziecka do zaspokojenia swoich celów i potrzeb. Popychają dziecko ku osiągnięciom, często w nieświadomy sposób próbując realizować własne niezaspokojone pragnienia, niespełnione plany dotyczące pasji czy talentu. Ale – co ważne – tu dochodzimy do rozróżnienia pomiędzy motywacją wewnętrzną i zewnętrzną. Załóżmy, iż córka lubi pisać opowiadania. Kiedy jednak wkraczają rodzice i mówią: „Musimy to wydać”, „To będzie bestseller”, oprócz motywów wewnętrznych („Kocham pisać”, „Pisanie przynosi mi ulgę”) pojawia się motyw zewnętrzny („Muszę podołać oczekiwaniom”). Liczne badania pokazują, iż w przypadku młodych osób silna motywacja zewnętrzna, taka jak rywalizacja czy spełnianie cudzych oczekiwań, zabija motywację wewnętrzną. Córka zapomina, dlaczego ta twórcza aktywność była dla niej ważna i potrzebna. Zanika istota twórczości – szukanie, eksperymentowanie, eksplorowanie nowych sposobów. W tym momencie dziewczynka przestaje być autentyczna w swojej twórczości.
Czy można jakoś temu zaradzić? Przecież dziecko wciąż jest oceniane, chwalone lub krytykowane w szkole i poza nią.
Dobra wiadomość jest taka, iż istnieje „szczepionka”. Ten termin wprowadziła Teresa Amabile, badaczka psychologii twórczości, która prowadziła badania przede wszystkim wśród dziewcząt. „Szczepionka” składa się z dwóch etapów. Najpierw rozmawiasz z dziewczynką, którą chcesz wesprzeć w jej drodze twórczej: o tym, dlaczego ta aktywność jest dla niej ważna, co w niej lubi, co jej sprawia przyjemność, jak się zaczęła jej przygoda z tańcem czy śpiewem. To wzmacnia motywację wewnętrzną. W drugim etapie pokazujesz dziewczynce, jak radzić sobie z krytyką i porażką. Wyjaśniasz jej, iż każdemu może podobać się coś innego, każdy może wybrać coś innego dla siebie, iż nie tylko wygrane decydują o tym, iż coś jest wartościowe.
Czy zamiast takiej dwuetapowej rozmowy mogłoby to być „rozsmarowane” w naszej codzienności? Z jednej strony jestem przy tym, co sprawia mojej córce przyjemność na co dzień, a z drugiej strony pokazuję, jak sobie radzę z tym, iż to, co robię, spotyka się z krytyką, oceną czy choćby odrzuceniem?
Tak! Życie dzieci kształtuje się przecież w takich codziennych sytuacjach. Ważne jest nie tylko, co mówimy do dzieci, ale też to, jak komentujemy naszą pracę, nasze doświadczenia. One bowiem modelują postawy naszych córek.

Pierwsza książka wydana przez twórczynie magazynu Kosmos dla Dziewczynek!
„Przewodnik po koleżankowaniu się. O przyjaźni, samotności i wszystkim, co pomiędzy”
W prenumeracie oszczędzasz 25%.

Podaruj dziewczynce prezent na cały rok!
Jakie są wyniki najnowszych badań na temat rozwijania kreatywności? Co w ogóle bada się w tym kontekście?
Badania na temat tego, co sprzyja kreatywności dziecka, również w rodzinie, były prowadzone od lat. Zapoczątkowałam jeden z ich nurtów: na temat klimatu rodzinnego sprzyjającego twórczości dziecka – wyniki tych badań dowodzą, iż otwartość na doświadczenie u matki jest najbardziej istotną spośród cech tzw. wielkiej piątki w kontekście wspierania twórczego rozwoju. Matki o wysokiej otwartości to te, które lubią nowości, eksperymenty, nowe miejsca, osoby, idee — i zachęcają dziecko do podobnego odkrywania. Inne cechy Wielkiej Piątki (ekstrawersja, sumienność, ugodowość, neurotyczność) miały mniejsze lub mniej stabilne związki z kreatywnością dziecka [2]https://psycnet.apa.org/record/2018–10365-003.
W innych badaniach sprawdzano, jak rozwijają swoją twórczość dzieci neuroróżnorodne. Okazało się, iż uczniowie i uczennice z dysleksją często mają bardzo dobrze rozwinięte zdolności wizualne i świetną wyobraźnię, co może sprzyjać oryginalności i kreatywnemu myśleniu. Chociaż nie zawsze osiągają wyższą ogólną kreatywność w testach (ze względu na trudności w czytaniu czy składaniu tekstu), to specyficzne formy kreatywności (np. w obrazach, pomysłach, wizualizacjach) często są u nich powyżej przeciętnej [3]https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_35765_mjse_2021_1020_01.
Jakie prezenty dawać córce, żeby wspierać kreatywność?
Zestawy, które są określane jako kreatywne, często takie nie są. Przyklejanie koralików według wzoru uczy dziecko staranności i trenuje skupienie, ale na pewno nie wspiera kreatywności. Zabawka, która daje jak najwięcej swobody, a jak najmniej porad i ograniczeń, to na przykład wiele małych kamyczków, klocków, szyszek, guziczków, których można użyć na wiele sposobów. Z kolei kupowanie dziecku drogich farb może tylko wzbudzić u nas frustrację, kiedy gwałtownie przestaną być używane albo zostaną wychlapane przy pierwszym użyciu.
Przekierowałabym uwagę z zabawek na zabawę. I najlepiej, żeby to córka mogła tę zabawę wyreżyserować. My dajemy jej uwagę oraz dostosowujemy się do reguł, jakie ona proponuje, inaczej mówiąc, robimy to, co ona wymyśliła. Chodzi o to, żeby córka miała doświadczenie przekształcania świata. Nie ma nic lepszego niż spędzony w ten sposób czas.

Dra Joanna Kwaśniewska, psycholożka i mentorka, badaczka i wykładowczyni Uniwersytetu SWPS, oraz autorka książek 21 kluczy do twórczego życia dziecka i Droga do kreacji, czyli trening twórczości XXI wieku.






