Już za chwilę do kin trafi film "Michael". To biografia Króla Popu Michaela Jacksona. Gwiazdor był osobą kontrowersyjną i przez lata musiał zmagać się z oskarżeniami o to, iż molestował nieletnich chłopców. Co o tych oskarżeniach sądzi reżyser? Jego opinia może wiele osób zaskoczyć.
Reżyserem filmu "Michael" jest Antoine Fuqua. W ramach promocji obrazu udzielił wywiadu magazynowi "The New Yorker". W rozmowie pojawił się temat oskarżeń o molestowanie seksualne nieletnich.
Przypomnijmy, iż przeciwko Michaelowi Jacksonowi toczyło się śledztwo o to, iż stosował przemoc seksualna wobec 13-letniego Jordana Chandlera. Jackson ostatecznie poszedł na ugodę z rodziną chłopca. Zapłacił im 23 mln dolarów, co skutkowało przerwaniem współpracy rodziny z prokuraturą i ostatecznie końcem śledztwa.
W 2005 roku Jacksonowi postawiono 10 zarzutów związanych z molestowaniem innego 13-latka. Ostatecznie piosenkarz został uniewinniony.
W wywiadzie Fuqua przyznał, iż nie zna prawdy na temat tych oskarżeń, ale nie we wszystkie jest skłonny wierzyć. Nie ufa chociażby zeznaniom ojca Jordana Chandlera. Sugeruje też, iż tego rodzaju oskarżenia wobec osób o innym kolorze skóry mogą być motywowane rasizmem. Innym powodem, dla którego ludzie mogą stawiać fałszywe zarzuty, jest pokusa dużych pieniędzy.
Mimo to Fuqua pierwotnie zamierzał poruszyć w filmie "Michael" temat oskarżeń wobec Jacksona. Film zaczynał się od dramatycznych scen aresztowania piosenkarza w 1993 roku w związku z oskarżeniami stawianymi przez Jordana Chandlera. Wszystkie te sceny musiały zostać z ostatecznej wersji usunięte. Okazało się bowiem, iż w ugodzie znajdował się warunek stawiany przez rodzinę Chandlera, iż w żadnym filmie sankcjonowanym przez Jacksona i jego spadkobierców nie pojawi się najmniejsza choćby wzmianka o Chandlerze. To niedopatrzenie wymusiło kosztowe dokrętki i konieczność nakręcenia nowego początku filmu. Wydano na to dodatkowe 15 milionów dolarów.
Antoine Fuqua o oskarżeniach wobec Michaela Jacksona
Reżyserem filmu "Michael" jest Antoine Fuqua. W ramach promocji obrazu udzielił wywiadu magazynowi "The New Yorker". W rozmowie pojawił się temat oskarżeń o molestowanie seksualne nieletnich.
Przypomnijmy, iż przeciwko Michaelowi Jacksonowi toczyło się śledztwo o to, iż stosował przemoc seksualna wobec 13-letniego Jordana Chandlera. Jackson ostatecznie poszedł na ugodę z rodziną chłopca. Zapłacił im 23 mln dolarów, co skutkowało przerwaniem współpracy rodziny z prokuraturą i ostatecznie końcem śledztwa.
W 2005 roku Jacksonowi postawiono 10 zarzutów związanych z molestowaniem innego 13-latka. Ostatecznie piosenkarz został uniewinniony.
W wywiadzie Fuqua przyznał, iż nie zna prawdy na temat tych oskarżeń, ale nie we wszystkie jest skłonny wierzyć. Nie ufa chociażby zeznaniom ojca Jordana Chandlera. Sugeruje też, iż tego rodzaju oskarżenia wobec osób o innym kolorze skóry mogą być motywowane rasizmem. Innym powodem, dla którego ludzie mogą stawiać fałszywe zarzuty, jest pokusa dużych pieniędzy.
Mimo to Fuqua pierwotnie zamierzał poruszyć w filmie "Michael" temat oskarżeń wobec Jacksona. Film zaczynał się od dramatycznych scen aresztowania piosenkarza w 1993 roku w związku z oskarżeniami stawianymi przez Jordana Chandlera. Wszystkie te sceny musiały zostać z ostatecznej wersji usunięte. Okazało się bowiem, iż w ugodzie znajdował się warunek stawiany przez rodzinę Chandlera, iż w żadnym filmie sankcjonowanym przez Jacksona i jego spadkobierców nie pojawi się najmniejsza choćby wzmianka o Chandlerze. To niedopatrzenie wymusiło kosztowe dokrętki i konieczność nakręcenia nowego początku filmu. Wydano na to dodatkowe 15 milionów dolarów.
Zwiastun filmu "Michael"

















