Reżyser filmu „Lalka”: ta powieść jest żywa, dotyka strun, które są dla nas istotne

zachod.pl 2 godzin temu

„Lalka” w reżyserii Macieja Kawalskiego wchodzi w środę (30 września) do polskich kin. To czwarta — po filmie Wojciecha Jerzego Hasa, serialu Ryszarda Bera oraz serialu Pawła Maślony — ekranizacja powieści Bolesława Prusa. „Lalka” jest żywa, dotyka strun, które są dla nas istotne — powiedział PAP reżyser.

Kawalski podkreślił, iż siła powieści Prusa tkwi w tym, iż nie trzeba jej uwspółcześniać. – Wracamy do tych utworów kultury, które bardzo z nami rezonują, poruszają nas i nie przestają być dla nas ważne.

Zaznaczył, iż „Lalka” jest dla wielu ukochaną powieścią.

Wiadomo, iż adaptacja nie pozostanie widzom obojętna. Jednocześnie to ogromne wyzwanie, bo nie chcemy zawieść oczekiwań milionów Polaków

– przyznał.

Najbardziej zależało nam na tym, żeby ten film był przeżyciem. Chcieliśmy dotknąć serc, pokazać momenty humoru i wzruszenia – to nas prowadziło. Nie próbowaliśmy stworzyć idealnej adaptacji pod rozprawkę do matury. Włożyliśmy w ten film absolutnie wszystko. Nie mam strachu o to, iż poszliśmy na łatwiznę. Pokazujemy absolutnie najlepszy film, jaki byliśmy w stanie zrobić

– przyznał.

I dodał: – „Lalka” jest żywa. Dotyka strun, które są dla nas istotne.

Jak ocenił producent filmu Radosław Drabik „Lalka” przeznaczona jest do oglądania na wielkich ekranach.

Chciałem użyć wszystkich narzędzi, wspaniałych twórców, największych gwiazd, najlepszych scenografii, zdjęć i oczywiście najwspanialszej polskiej powieści, żeby dostarczyć widzom wspaniałe dwie i pół godziny w kinie

– powiedział.

W obsadzie filmu znalazł się m.in. Marek Kondrat, który po niemal dwóch dekadach przerwy od aktorstwa przyjął rolę Ignacego Rzeckiego. Aktor przyznał, iż „Lalka” zawsze była jego ulubioną powieścią, a w swoim aktorskim życiu nie miał okazji znaleźć się wśród jej bohaterów. Udało się to jego ojcu Tadeuszowi Kondratowi, który w ekranizacji Wojciecha Hasa (1968 r.) zagrał Szlangbauma. Poza tym większość aktorów, którzy zagrali w tej adaptacji bądź dziewięć lat później w wersji serialowej w reżyserii Ryszarda Bera, bywała w jego rodzinnym domu albo on bywał gościem w ich domach.

Kiedy to wszystko skleiło się razem, doszedłem do wniosku, iż adekwatnie nie ma argumentów przeciw

– powiedział PAP.

Odtwórczyni roli Izabeli Łęckiej Kamila Urzędowska oceniła, iż twórców, którzy pracowali przy „Lalce”, cechuje wyjątkowa wrażliwość.

Zebranie tych wszystkich ludzi pozwoliło stworzyć naprawdę wspaniały film

– podkreśliła w rozmowie z PAP.

Z kolei Andrzej Seweryn — filmowy Tomasz Łęcki — dodał, iż premiera to istotny egzamin przed publicznością i moment prawdy.

Złudzenia, które można mieć w trakcie zdjęć – licząc na montaż, na dźwięk – kończą się. Przychodzi egzamin. Nie widziałem filmu, chciano mi pokazać film zmontowany, ale nieudźwiękowiony. Odmówiłem. Chcę zobaczyć prawdziwy owoc naszej pracy

– wyjaśnił.

Borys Szyc, który wcielił się w Barona Krzeszowskiego, przyznał w rozmowie z PAP, iż nie śledzi internetowych dyskusji porównujących dwie nowe adaptacje powieści.

Wiem, iż one trwają, ale moim zdaniem tylko dobro z tego wynika. W efekcie cała Polska mówi o jednej z najlepszych książek, jakie wydała polska literatura. I sądzę, iż ci, co jej nie czytali, właśnie po nią sięgnęli. Chociażby po to, żeby sprawdzić, czy ta netflixowa interpretacja bardzo odbiega od oryginału. A jak chcecie wiernej ekranizacji, zapraszamy do kin

– zaznaczył.

Film Kawalskiego w środę (30 września) wchodzi na ekrany, od 16 września na Netflixie można obejrzeć serialową interpretację powieści Prusa. Choć serial Pawła Maślony od początku zapowiadano jako współczesną reinterpretację dzieła, to wielu zniechęciło nazbyt swobodne, ich zdaniem, podejście do literackiego pierwowzoru. Nie brakuje też widzów zachwyconych serialem.

Podobne dyskusje można było zaobserwować przy okazji premier poprzednich ekranizacji „Lalki” – kinowej w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 r. z Mariuszem Dmochowskim w roli Stanisława Wokulskiego i Beatą Tyszkiewicz jako Izabelą Łęcką oraz serialu telewizyjnego Ryszarda Bera z 1978 r. z Jerzym Kamasem i Małgorzatą Braunek.

Bartosz Staszczyszyn na łamach portalu Culture.pl podkreślił, iż Wojciech Jerzy Has dokonał wówczas w scenariuszu odważnych skrótów względem literackiego pierwowzoru. Zauważył także, iż film Hasa, który wyrósł na jedną z najważniejszych adaptacji literackich w historii polskiego kina, był na początku chłodno przyjęty przez polską krytykę.

Zamiast porachunku z XIX wiekiem zaprezentował nudną gadaninę na ekranie o tematach niezbyt zrozumiałych choćby dla widza, który przeczytał »Lalkę« parę lat temu

– pisała w 1968 r. Anna Lisiecka na łamach „Filmu”.

Krytyczka Joanna Guze w swojej recenzji zaznaczyła z kolei, iż „cięcia, jakich dokonał w tekście Has, są zrozumiałe z punktu widzenia pomyślanej przez niego całości i są logiczne”.

Zgodnie z zamierzeniem reżysera ośrodkiem tej bogatej panoramy jest Wokulski. Wierność obowiązuje w stosunku do wszystkich i wszystkiego, interpretacja dotyczy Wokulskiego (…). Wokulski z filmu jest połową Wokulskiego z powieści

– oceniła.

Inaczej wyglądało to w przypadku dziewięcioodcinkowego serialu „Lalka» Ryszarda Bera, emitowanego premierowo od 17 września do 12 listopada 1978 roku w TVP 1. Ekranizacja ta uznawana jest za dotychczas najwierniejszą literackiemu oryginałowi.

Twórcom udało się przenieść na ekran telewizorów świat taki, jaki był w książce. Myślę, iż dziś ten serial jest przez cały czas atrakcyjny

– powiedział PAP krytyk filmowy Marcin Radomski przy okazji 45. rocznicy premiery serialu.

Filmowa adaptacja „Lalki” – najsłynniejszej powieści Bolesława Prusa, opowiadającej o losach bogatego warszawskiego kupca zakochanego w zubożałej arystokratce — wchodzi do kin w środę. Producentem jest Radosław Drabik z Gigant Films, a koproducentem TVN. Reżyserem i współscenarzystą — Maciej Kawalski. Na ekranie oprócz Marcina Dorocińskiego w roli Stanisława Wokulskiego zobaczymy Kamilę Urzędowską jako Izabelę Łęcką, a także Marka Kondrata, Agatę Kuleszę, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Andrzeja Seweryna, Maję Ostaszewską, Borysa Szyca, Mateusza Damięckiego oraz Marię Dębską.

Czytaj także:

KULTURA

51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych. Złote Lwy dla filmu „Przez ścianę”

27 września 2026

„Przez ścianę" Macieja Sobieszczańskiego otrzymał Złote Lwy dla najlepszego filmu podczas sobotniej gali zamknięcia 51. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Srebrnymi Lwami doceniono „Powiedz mi, co czujesz» Łukasza...

Czytaj więcejDetails

Czytaj także:

KULTURA

„Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego polskim kandydatem do Oscara

19 września 2026

Nagrodzona w Cannes za reżyserię „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego będzie polskim kandydatem do Oscara w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy. Decyzję w tej sprawie podjęła w piątek dziewięcioosobowa komisja pod...

Czytaj więcejDetails
Idź do oryginalnego materiału