Resident Evil przyzwyczaił nas do postaci pokroju Leona S. Kennedy’ego czy Jill Valentine. Nadchodzący reboot w reżyserii Zacha Creggera ma obrać zupełnie inny kierunek. Twórca hitów Barbarzyńcy i Weapons ujawnił, iż jego film skupi się na bohaterze, który nie przypomina klasycznego herosa znanego z gier.
Główną postacią nowej odsłony będzie Bryan, kurier medyczny, który przypadkowo trafia do pogrążonego w chaosie Raccoon City. Co ciekawe, Cregger określa go jako „idiotę”. Choć gwałtownie wyjaśnia, iż nie chodzi o brak inteligencji. Bryan to zwykły człowiek pozbawiony umiejętności walki i instynktu przetrwania. Zmuszony do stawienia czoła koszmarowi, do którego nie jest w żaden sposób przygotowany. Reżyser porównuje jego podróż do wyprawy Froda do Mordoru. To historia przeciętnego człowieka wrzuconego w sam środek piekła.
kadr z filmu WeaponsCregger zdradził również, iż film został zbudowany na wzór gier Capcomu. Akcja ma rozpocząć się zaledwie kilka minut po starcie i praktycznie nie zwalniać aż do finału. Reżyser przyznaje, iż inspirował się charakterystycznym rytmem serii, w której bohater nieustannie przechodzi od jednego niebezpiecznego miejsca do kolejnego, mierząc się z coraz trudniejszymi wyzwaniami. To właśnie dlatego określa swój film jako „jeden wielki tor przeszkód”.
Zobacz również: EKS – recenzja spektaklu. Życie to „fatalny plan”
Nowy Resident Evil nie opowie historii znanej z gier jeden do jednego. Choć wydarzenia rozgrywają się równolegle do fabuły Resident Evil 2, twórcy postawili na całkowicie nowego bohatera i własną historię osadzoną w uniwersum. W głównej roli zobaczymy Austina Abramsa, a premiera filmu została zaplanowana na 18 września 2026 roku.















