"Republika ludzi młodych", czyli o największym w Polsce domu dziecka
Zdjęcie: Budynek, który mieści się w Bartoszycach. Dawniej był częścią ośrodka wychowawczego.
- Wychowankowie domu dziecka w Bartoszycach nie mieli co prawda rodzin, ale za to byli otoczeni wspierającą wspólnotą, której naprawdę na nich zależało, a te dzieci to czuły. Zdarzało się, iż dom dziecka dostawał informację, iż jacyś ludzie są zainteresowani adoptowaniem dziecka. Kadra typowała kandydatów, a kiedy oni się o tym dowiadywali - uciekali. Nie chciały iść, bo w ośrodku miały opiekunów, którym ufały, a może i choćby ich kochały, przyjaciół, możliwość rozwoju - mówi Bernadetta Darska, krytyczka literacka, literaturoznawczyni, autorka książki "Republika ludzi młodych. Opowieść o nowym człowieku".



