
Recenzja: Wędrowiec, czyli opowieść o beznadziejnej drodze...
Bardzo kosmiczny zrobił się nam ten kwiecień. Niedawno ogrywaliśmy odkurzone Zakazane Gwiazdy, wyszedł serial Maul, a w komiksowym panelu dominują Star Wars. Teraz- po Ewokach i Inkwizytorach- przyszła kolej na jeszcze jedną futurystyczną podróż...Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Wędrowiec to komiks, który jest hołdem dla francuskich rysowników publikujących w legendarnym czasopiśmie branżowym "Metal Hurlant". Lubię takie projekty. Są sentymentalne, obiecują wiele. A najlepsze jest to, iż przeważnie ową obietnicę spełniają.

Zresztą tutaj na pierwszy rzut oka widać, iż komiks jest produktem premium. Twarda oprawa, fantastyczny, ogromny format, piękne ilustracje, szerokie kadry... Serio- przekartkowanie takiego cuda to nieopisana przyjemność. Autorem albumu jest Viktor Hachmang, holenderski ilustrator, który zyskał międzynarodowe uznanie. Jego prace podziwiać można w amsterdamskim Stedelijk Museum i londyńskim Victoria & Albert Museum. W Polsce Wędrowiec ukazał się za sprawą wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu.
Zarys fabularny:

"Geo zajmuje się przewożeniem odpadów z satelity Awalon na macierzystą planetę. Podczas jednego z kursów jego statek ulega awarii i rozbitek musi radzić sobie sam w całkowicie mu obcym środowisku zniszczonej Terry. Podczas wędrówki znajduje egzemplarz „Burzy” Shakespeare’a, co otwiera przed nim nowe sposoby postrzegania rzeczywistości... Jak zakończy się przygoda Geo na niebezpiecznym świecie przodków?"
Wrażenia:

Całe superbohaterskie cuda bledną przy tak pięknej pracy. Wędrowiec czyni z komiksu sztukę- nie tylko popularną, rozrywkową, ale Sztukę przez duże S. To też zupełnie inna rzecz niż fenomen Sandmana, choć tchnie tym samym metafizycznym duchem. Niepokojem, który napełnia czytelnika i pozostawia go z głową ciężką od przemyśleń, wyzutego z emocji, samotnego i przygniecionego. Nie brzmi zachęcająco? A jednak- po tym wszystkim przychodzi oczyszczenie.

Wędrowiec to przykład jak z ogranego motywu zrobić hit. Bohater- wyrzucony przypadkiem na zdewastowanej Ziemi- po prostu idzie. Kino drogi. Rezygnujemy z akcji, jej tempa czy zwrotów. Ot, idziemy. choćby dymków za dużo nie ma. Nostalgiczna droga po śmietniku, jakim stała się planeta, gdy tylko ludzkość znalazła alternatywę. Już samo to przedstawienie backgroundu przyprawia o ciarki na plecach. Bo znając ludzkość- tak właśnie będzie. Idziemy, rozmyślamy i podziwiamy, a jest na co popatrzeć. Kadry są szerokie, puste, a zarazem wyraziste. Bardzo kontrastowe, krzyczące o losie i samotności człowieka próbującego się odnaleźć.

Nie będę się tutaj wysilał i tworzył Wam interpretacyjnej rozprawki. Po pierwsze mało miejsca (zawsze staram się zamknąć w kilku zdaniach), po drugie to trzeba przeżyć, poczuć i wspólnie przedyskutować. jeżeli szukacie takiej perełki- alegorii ludzkiej kondycji- to świetnie trafiliście. Wędrowiec łączy brudy światów science fiction z sennym dramatyzmem Shakespeare'a.








![Komiksy wszech czasów, które trzeba przeczytać [TOP 50]](https://najlepszekomiksy.pl/wp-content/uploads/2026/03/najlepsze-komiksy.jpg)
