
Twórczością Shane'a Parisha zainteresowałem się za sprawą wydanego niespełna dwa lata temu albumu "Repertoire". Interpretacje cudzych kompozycji - głównie jazzmanów, jak Ornette Coleman, Alice Coltrane, Eric Dolphy, Charles Mingus i Sun Ra, ale też utworów Captaina Beefhearta, Kraftwerk czy Aphex Twina - na gitarę akustyczną, w stylu bliskim amerykańskiego prymitywizmowi, to odważne, a zarazem wymagające przedsięwzięcie. Efekt dorównał jednak ambicjom - mimo ograniczonych środków wyrazu, udało się zachować esencję oryginałów, jednocześnie całkiem zmieniając ich kontekst.
Najnowsze wydawnictwo gitarzysty o wszystko mówiącym tytule "Autechre Guitar" to projekt jeszcze bardziej ryzykowny. Nie chodzi choćby o stylistyczną przepaść między akustycznym graniem odwołującym się do dość już wiekowej tradycji amerykańskiego prymitywizmu, a wciąż nowoczesnym, elektronicznym stylem IDM duetu Seana Bootha i Roba Browna. Tak po prawdzie to trudno wskazać jakiekolwiek punkty wspólne. Największym wyzwaniem jest jednak złożoność muzyki Autechre, pełnej zawiłych polirytmii, jakie mogły powstać jedynie dzięki wsparciu technologii. Przełożenie tych utworów na gitarę akustyczną nie powinno być w ogóle możliwe. A jednak Shane Parish nie tylko podjął się tego karkołomnego zadania, ale też po raz kolejny wyszedł z tego zwycięsko.
Czytaj też: [Recenzja] Shane Parish - "Repertoire" (2024)
Na repertuar "Autechre Guitar" składają się kompozycje wyłącznie z czterech albumów brytyjskiego duetu: "Incunabula", "Amber", "Tri Repetae" oraz "LP5". To wszystko płyty z lat 90., czyli okresu względnie przystępnego, zanim Brown i Booth popłynęli w rejony jeszcze bardziej abstrakcyjne, a rozwój technologii umożliwił im skomplikowaną mikro-produkcję. To jednak nie znaczy, iż Parish poszedł na łatwiznę - walczy tu przecież z utworami złożonymi głównie z rytmu oraz ambientowych faktur - a jedynie oznacza, iż chwycił się materiału, który dawał przynajmniej minimalne możliwości przełożenia na kompletnie inny język muzyczny.
Podobnie, jak na "Repertoire", gitarzysta pokazał, iż ma ucho do najdrobniejszych niuansów. Z pozornie pozbawionych melodii nagrań - w rzeczywistości utworów o złożonych, podporządkowanych rytmowi melodiach - wydobył właśnie ten aspekt i przedstawił w stanie czystym, bez beatów, rozmytych plam dźwięku czy powyginanej na różne sposoby elektroniki. W tych wersjach pozostaje sama melodia, choć wykonana z ponadprzeciętnym kunsztem instrumentalnym. Warto włączyć sobie naprzemiennie oryginały Autechre oraz interpretacje Shane'a. Fascynujące, jak różne są to nagrania, a jednocześnie wciąż wyraźnie słychać, iż to te same kompozycje. Przy okazji takie porównanie pozwala docenić nieoczywisty kunszt tworzonych przez Seana i Roba melodii. W pierwotnych wersjach przykrywają je inne elementy, ale okazują się na tyle wyraziste, iż choćby bez tej zaawansowanej produkcji wciąż można je rozpoznać.
Czytaj też: [Recenzja] Autechre - "Tri Repetae" (1995)
Shane Parish dokonał tu niemal niemożliwego, reinterpretując utwory Autechre na gitarę akustyczną. Świetnie to wyszło, pokazując artystę jako bardzo zdolnego gitarzystę i aranżera, a przy okazji też uważnego słuchacza. Album niewątpliwie będzie fascynującym doświadczeniem dla miłośników brytyjskiego duetu, którzy zyskują możliwość poznania tych kompozycji od innej strony, być może także usłyszenia czegoś nowego także w samych oryginałach. Z kolei wielbiciele amerykańskiego prymitywizmu otrzymują fantastyczną płytę w tym stylu, pełną wyrazistych melodii oraz gitarowego kunsztu.
Ocena: 8/10
Shane Parish - "Autechre Guitar" (2026)
1. Maetl; 2. Eggshell; 3. Eutow; 4. Slip; 5. Bike; 6. Nine; 7. Yulquen; 8. Lowride; 9. Corc; 10. Clipper
Skład: Shane Parish - gitara
Producent: Shane Parish





![Buzzcocks w Krakowie: bardzo zacne 50-lecie [RELACJA]](https://i.iplsc.com/-/000MFB9YM6YE10XP-C461.jpg)








