Ponownie bowiem – mimo napakowania akcją po same brzegi okładek – książka Dinnimana okazuje się rewolucyjną (a może właśnie kontrrewolucyjną, biorąc pod uwagę fakt, iż w oczach wielu rewolucja już dawno wygrała i okrzepła) włócznią, skierowaną prosto w tłuszczową oponkę naszego współczesnego społeczeństwa.