
Ubywa ważnych postaci związanych z wytwórnią ECM. Jeszcze w zeszłym roku zmarł Jack DeJohnette, ledwie kilka dni temu odszedł Ralph Towner, a niedługo po nim Richard Beirach. Muzyczna droga całej trójki wyglądała zresztą, przynajmniej do pewnego momentu, zaskakująco podobnie. Wszyscy zaczynali od nauki fortepianu, planując karierę klasycznych pianistów, by porzucić ten zamiar pod wpływem fascynacji jazzem. O ile jednak DeJohnette zmienił swój podstawowy instrument na perkusję, a Towner - na gitarę akustyczną, Beirach już do końca pozostał przy fortepianie.
Richard Beirach najbardziej chyba znany jest z regularnej współpracy z Dave'em Liebmanem - zarówno w duecie, jak i w większych składach. Zagrał chociażby na pierwszej płycie saksofonisty dla ECM, "Lookout Farm". Wspólnie z basistą Frankiem Tusą i bębniarzem Jeffem Williamsem stworzył zresztą tak zgraną sekcję rytmiczną, iż zaprosił ich na swój własny debiut w wytwórni Manfreda Eichera - a zarazem też po prostu jego pierwszy album autorski - zarejestrowany w trio "Eon". Kolejny "Hubris" nagrał zupełnie samodzielnie, wpisując się w trend wyznaczony przez Jarretta, Coreę i Bleya. Na "Elm" powrócił jednak do trzyosobowej formuły, choć tym razem korzystając z pomocy basisty George'a Mraza oraz Jacka DeJohnette'a.
Czytaj też: [Recenzja] Ralph Towner - "Solstice" (1975)
Zarejestrowany w maju 1979 roku "Elm" składa się wyłącznie z pięciu kompozycji Beiracha. W przeciwieństwie do dużej części jazzu akurat w tym przypadku kompozycja nie oznacza jedynie tematu będącego punktem wyjścia i pretekstem do improwizacji. Twórca repertuaru skończył studia z teorii muzyki oraz właśnie kompozycji. Klasyczny idiom jest przez całą płytę wyraźnie odczuwalny, zarówno w samych utworach - sprawiających wrażenie bardziej intelektualnych, zdyscyplinowanych niż instynktownych, w pełni swobodnych - jak i w grze lidera, zachwycającej harmonicznym bogactwem. Nie mniej istotny w partiach Beiracha jest jednak pierwiastek jazzowy, wprost nawiązujący do pianistyki Arta Tatuma, Billa Evansa, Chicka Corei i McCoya Tynera. A w połączeniu z sekcją rytmiczną DeJohnette'a i Mraza nie sposób mieć wątpliwości, czy to album jazzowy.
Cały album wpisuje się w tę subtelną, elegancką estetykę jazzu z ECM. Jego kluczowymi punktami są dwa najdłuższe, przekraczające dziesięć minut utwory: "Sea Priestess" i "Snow Leopard". Oba zresztą mocno ze sobą kontrastują. Pierwszy ma bardziej melancholijny, zadumany nastrój, wydaje się niemal w całości podporządkowany starannie przemyślanym partiom lidera, choć na moment zostawia pozostałych muzyków samych. Drugi z tych utworów jest natomiast najbardziej ekspresyjnym i swobodnym fragmentem płyty, napędzanym intensywną, przepotężną grą DeJohnette'a, choć tym razem każdy z instrumentalistów zdaje się pełnić równie istotną rolę - włącznie z Mrazem, którego gęsty kontrabas szczelnie spaja perkusję z fortepianem.
Czytaj też: [Recenzja] Jack DeJohnette's Directions - "Cosmic Chicken" (1975)
Znakomite są też trzy pozostałe, krótsze nagrania. "Pendulum" jest z nich najbardziej energetyczny, i jednoznacznie jazzowy, a wyróżnia się niemalże chwytliwą, choć nieco połamaną melodią. Wolniejszy, wyciszony "Ki" zbliża się natomiast do kameralnej współczechy. Tytułowy "Elm" jest również subtelny, ale bardziej posępny, a wpływy klasyczne i jazzowe łączą się tu w spójna całość. Utwór jest elegią dla przedwcześnie zmarłego Zbigniewa Seiferta. Zaledwie pół roku wcześniej, w listopadzie 1978, Beirach i DeJohnette brali udział w nagraniu "Passion" - ostatniej, jak się okazało, sesji polskiego muzyka, wówczas już ciężko chorego; zmarł trzy miesiące później.
"Elm", podobnie jak sam Richard Beirach, pozostaje w cieniu wielu innych płyt i twórców z katalogu ECM. Zupełnie niesłusznie, bo to znakomity album, pokazujący jak świetnym kompozytorem, pianistą i bandleaderem był jego autor. Beirach nieco odświeżył tu formułę jazzowego tria, wykorzystując swoje formalne wykształcenie - traktując utwory bardziej jak zamkniętą formę, choć wciąż z istotną rolą improwizacji.
Ocena: 8/10
Richard Beirach - "Elm" (1979)
1. Sea Priestess; 2. Pendulum; 3. Ki; 4. Snow Leopard; 5. Elm (For Zbigniew Seifert)
Skład: Richard Beirach - pianino; George Mraz - kontrabas; Jack DeJohnette - perkusja
Producent: Manfred Eicher









![Łukowscy kryminalni rozbili narkotykowy proceder [ZDJĘCIA]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-lukowscy-kryminalni-rozbili-narkotykowy-proceder-zdjecia-1769852721.jpg)




