Historia rynków finansowych pokazuje, iż ludzie od wieków kierują się podobnymi emocjami. Jedną z nich jest chciwość. Gdy widzimy, iż inni gwałtownie się bogacą, pojawia się pokusa, aby również spróbować. W takich momentach rozsądek często ustępuje miejsca emocjom.
Taki wstęp mógłby pasować do opisu współczesnych spekulacji na rynku kryptowalut lub projektów opartych na technologii blockchain. Wystarczy jednak zajrzeć do historii, aby zobaczyć bardzo podobne zjawiska. Co więcej, bywały one jeszcze bardziej spektakularne. Stopy zwrotu liczone w setkach procent w ciągu kilku miesięcy lub choćby dni nie są niczym nowym w świecie finansów. Jest to charakterystyczny element baniek spekulacyjnych, które pojawiały się już setki lat temu.Właśnie o takich wydarzeniach opowiada książka Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów autorstwa Charles Mackay. Książka ta, to jedna z najbardziej znanych historycznych analiz zbiorowych finansowych szaleństw.
Klasyczna książka o bańkach spekulacyjnych
Książka opisuje trzy słynne epizody spekulacyjne z XVII i XVIII wieku:
- system finansowy Johna Lawa i bańkę Kompanii Missisipi we Francji;
- bańkę Kompania Mórz Południowych (ang. South Sea Company) w Anglii;
- tulipomanię w Niderlandach.
Najbardziej znana jest oczywiście mania tulipanowa, czyli jeden z pierwszych dobrze udokumentowanych epizodów spekulacyjnych w historii.
Na szczególną uwagę zasługuje perspektywa autora. Książka nie jest współczesną analizą historyczną. Powstała w XIX wieku, więc dla samego autora nie jest ona aż tak odległa czasowo jak dla nas. Dzięki temu miał dostęp do pamiętników, dzienników oraz relacji uczestników tych wydarzeń. W wielu miejscach przytacza fragmenty takich źródeł i zestawia je ze sobą, pokazując jak różnie postrzegano te same wydarzenia.
Ta bliskość czasowa sprawia, iż opowieść jest niezwykle barwna i pełna szczegółów.
Bańka Kompanii Missisipi i eksperyment z papierowym pieniądzem

Pierwsza część książki koncentruje się na wydarzeniach we Francji na początku XVIII wieku. Kluczową postacią jest szkocki finansista John Law, który zaproponował radykalną reformę systemu monetarnego.
Jego pomysł polegał na wprowadzeniu szerokiego obiegu pieniądza papierowego oraz stworzeniu systemu finansowego opartego na banku emitującym banknoty. W tamtym czasie była to koncepcja niemal rewolucyjna. Wielu ludzi wierzyło, iż nowe rozwiązanie zapewni Francji ogromną przewagę gospodarczą.
Jednocześnie powstała Kompania Missisipi, która miała zarządzać francuskimi koloniami w Ameryce Północnej. Wizja niewyobrażalnych bogactw płynących z Nowego Świata przyciągnęła inwestorów z całej Europy.
Akcje spółki zaczęły rosnąć w zawrotnym tempie. W pewnym momencie wzrosty osiągnęły absurdalne poziomy. Entuzjazm gwałtownie przerodził się w zbiorową gorączkę spekulacyjną. Ludzie sprzedawali majątki, aby kupować akcje, których realna wartość była bardzo wątpliwa.
Ostatecznie system załamał się pod ciężarem własnych nierealnych oczekiwań, a także dodrukiem banknotów bez pokrycia. Nadmierna emisja pieniądza papierowego i spekulacyjny charakter rynku doprowadziły do gwałtownego krachu. Wielu inwestorów straciło majątki.
Co interesujące nie zniechęciło to wszystkich:
„Niepowodzenie planów Lawa nie powstrzymało ich od realizacji tego projektu. Mieli wysokie mniemanie o swej mądrości. Wydawało im się, iż nie popełnią jego błędów, iż nigdy nie stracą kontroli nad swym systemem i iż uda im się nadmuchać balon kredytowy do ekstremalnych rozmiarów, nie powodują jego pęknięcia.”
Kompania Mórz Południowych i szaleństwo nowych spółek
Kolejna historia przenosi czytelnika do Anglii na początek XVIII wieku. Tutaj centralnym wydarzeniem jest bańka Kompania Mórz Południowych (nie mylić z Brytyjską Kompanią Wschodnioindyjską).
Schemat wyglądał bardzo podobnie. Obietnice ogromnych zysków przyciągały coraz większe tłumy inwestorów. Gdy cena akcji rosła, pojawiały się kolejne spółki, często o absurdalnych pomysłach biznesowych.
Autor przytacza fragment, który dobrze oddaje klimat tamtych czasów:
„Powstała niemal setka różnych projektów, jeden bardziej szalony i złudny od drugiego. Zgodnie ze słowami zapisanymi w Political state kompanie te „tworzyli i lansowali ludzie przebiegli. Wciągali do nich tłumy chciwych szaleńców aż w końcu przedsięwzięcia okazywały się, zgodnie z nazwą nadaną im przez pospólstwo, bańkami i zwyczajnym oszustwem.”
Niektóre przedsięwzięcia były tak niejasne, iż choćby nie wyjaśniały, czym adekwatnie będą się zajmować. Mimo to inwestorzy ustawiali się w kolejce, aby kupić ich akcje.
Autor opisuje też jak rząd i instytucje państwowe próbowały łagodzić skutki krachu na akcjach spółki oraz jak próbowano pociągnąć do odpowiedzialności osoby związane ze spółką. (Dodam tylko, iż po przeczytaniu tego opisu stwierdzam, iż przez prawie 300 lat nie wiele się zmieniło w tym zakresie.)
Tulipanomania, czyli najsłynniejsza bańka w historii
Ostatnia część książki opisuje tulipomanię w Niderlandach w XVII wieku. W pewnym momencie cebulki rzadkich odmian tulipanów osiągały ceny wyższe niż wartość domów.
Wielu ludzi było przekonanych, iż popyt na te kwiaty będzie rósł bez końca. Jak pisze autor:
„Każdemu wydawało się, iż miłość do tulipanów będzie trwać wiecznie”.
Mechanizm był identyczny jak w późniejszych epizodach spekulacyjnych. Gdy ceny rosną bardzo szybko, coraz więcej osób chce wziąć udział w tej grze. Niewielu zastanawia się nad realną wartością aktywów. W pewnym momencie wystarczy jednak niewielka zmiana nastrojów, aby cały system się załamał. Pewnego dnia na jednej z giełd gdzie handlowano cebulkami po prostu nie zjawili się kupujący – był to pierwszy dzień krachu.
Psychologia tłumu na rynkach finansowych
Najciekawszy w tej książce jest fakt, iż mimo upływu setek lat mechanizmy opisane przez autora pozostają aktualne.
Zmieniają się aktywa, technologie i nazwy spółek. Nie zmienia się natomiast ludzka natura. Każdy chce zarabiać gwałtownie i dużo, choćby jeżeli trudno racjonalnie uzasadnić źródło tych zysków.
Historie opisane w książce pokazują bardzo wyraźnie:
- jak powstają bańki spekulacyjne,
- kto zarabia na wczesnym etapie,
- kto najczęściej ponosi największe straty.
W wielu fragmentach można odnieść wrażenie, iż opis dotyczy współczesnych wydarzeń. Bez większych zmian można byłoby je odnieść do bańki internetowej z początku XXI wieku lub do niektórych epizodów na rynku kryptowalut.
Dobrym przykładem jest historia związana z Isaac Newton, który najpierw zarobił na jednej z manii spekulacyjnych, a później stracił jeszcze więcej, gdy ponownie uległ zbiorowej euforii.
Jeśli chcesz przeczytać więcej o psychologii inwestowania, to zachęcam do sięgnięcia do tych dwóch artykułów na blogu: Błędy poznawcze w inwestowaniu oraz Jak unikać błędów poznawczych w inwestowaniu?
Czy warto przeczytać Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów?
Niezwykłe złudzenia i szaleństwa tłumów to stosunkowo krótka lektura, ale bardzo wartościowa dla osób interesujących się inwestowaniem i historią rynków finansowych.
Nie jest to typowa książka o psychologii inwestowania w nowoczesnym rozumieniu tego pojęcia. Autor nie tworzy modeli behawioralnych ani nie analizuje statystyk. Zamiast tego przedstawia barwne historie i pozostawia czytelnikowi przestrzeń do własnych wniosków.
Największą zaletą książki jest to, iż pozwala spojrzeć na współczesne rynki z szerszej perspektywy. Pokazuje, iż zbiorowe finansowe szaleństwa nie są nowym zjawiskiem. Towarzyszą rynkom od setek lat.
Sadzę, iż dla nas to bardzo cenna lekcja. Zrozumienie mechanizmów powstawania baniek spekulacyjnych pomaga podejmować bardziej świadome decyzje inwestycyjne i unikać najczęstszych błędów.
Jeśli chcecie lepiej rozpoznawać finansowe mody, euforie inwestorów i momenty, w których rynek zaczyna odrywać się od rzeczywistości, sięgnięcie do historii takich zjawisk jest bardzo dobrym pomysłem. Ta książka stanowi do tego świetny punkt wyjścia.
Dziękuję wydawnictwu Maklerska za udostępnienie kopii recenzenckiej książki.






