
Prace nad drugim albumem Mr. Bungle przeciągały się, głównie przez zobowiązania Mike'a Pattona wobec Faith No More. Wokalista nagrał z grupą dwa kolejne albumy, "Angel Dust" oraz "King for a Day… Fool for a Lifetime"; na tym drugim do składu dołączył też Trey Spruance. W końcu jednak obaj muzycy znaleźli czas na swoją pierwszą grupę i nagranie nowego materiału. Album zatytułowany "Disco Volante" - co z włoskiego oznacza latający spodek, a zaczerpnięte zostało z "Operacji Piorun" z serii filmów o Jamesie Bondzie - sprawia, iż szaleństwo eponimicznego debiutu wydaje się całkiem zachowawcze. Bo w zasadzie przez kolejne utwory przewijają się tam te same inspiracje - głównie funk i metal, ale też jazz, ska czy cyrkowe melodie - a zmieniają się głównie proporcje między nimi. Tu natomiast można odnieść wrażenie, iż zespół próbuje zagrać w każdym możliwym stylu, nierzadko mieszając odległe wpływy na przestrzeni tego samego kawałka. W dodatku po wiele inspiracji sięga tylko na potrzeby jednego nagrania.
Czegóż tu nie ma? Otwieracz "Everyone I Went to High School With Is Dead" łączy sludge metal z noisem. "Chemical Marriage" to zwrot ku staromodnemu easy-listening. W "Carry Stress in the Jaw" jazzowy swing z saksofonem przeplata się z metalowym łomotem, a na tej samej ścieżce umieszczono jeszcze ukryte nagranie w klimatach spy music i surf rocka. O "Desert Search for Techno Allah" wszystko mówi już sam tytuł - to arabizująca muzyka klubowa. Jest też na tej płycie podmetalizowane tango nuevo z domieszką włoskiego folku i muzyki konkretnej w "Violenza Domestica", baroque pop w wyjątkowo zgrabnym melodycznie "After School Special", nawiązania do muzyki współczesnej w "Phlegmatics" czy wpływy klezmerskie w "Ma Meeshka Mow Skwoz". Największym wyzwaniem dla słuchaczy jest jednak dziesięciominutowy kolaż dźwiękowy "The Bends", zahaczający o noise, musique concréte, ambient, eksperymenty z elektroniką, ale też chociażby… hard bop. Końcówka albumu to powrót do estetyki easy-listening w "Backstrokin'", bliski debiutu metalowo-jazzująco-funkowy "Platypus" oraz przechodzący od staromodnego popu w brutalny metal i noise "Merry Go Bye Bye". A tak, pozostało ukryta po minucie przerwy improwizacja z freejazzowym saksofonem.
Czytaj też: [Recenzja] Mr. Bungle - "Mr. Bungle" (1991)
Wariactwo "Disco Volante" nie wynika jednak wyłącznie z tego nieokiełznanego chaosu stylistycznego, a chyba choćby bardziej z samego podejścia do wykonania. Zespół ewidentnie parodiuje te wszystkie rodzaje muzyki, sprowadzając je do absurdalnej groteski i maksymalnie udziwniając - co zresztą spaja ten eklektyczny materiał w spójną na swój sposób całość. choćby jeżeli gdzieś trafia się jakaś ładna melodia, albo fragment brzmiący bardziej poważnie, to są to po prostu żarty z pewnej konwencji. A najbardziej w tym wszystkim szalone są partie wokalne Pattona, który skrzeczy, piszczy, bulgocze lub z celową przesadą wczuwa się w klimat. Śpiewa nie tylko po angielsku, ale też po włosku w "Violenza Domestica" lub po prostu posługuje się glosolalią w "Ma Meeshka Mow Skwoz". Nie jest jednak tak, iż teksty nie mają tu żadnego znaczenia, bo podkreślają ten chory klimat albumu, sięgając po groteskę i obrzydliwości. A przy tym przekornie zdarza im się poruszać poważne problemy: samotności ("Everyone I Went to High School With Is Dead"), nieprzystosowania społecznego ("Phlegmatics") czy przemocy domowej ("Violenza Domestica") i wobec dzieci ("After School Special").
"Disco Volante" można postawić w jednym szeregu z najbardziej zwariowanymi albumami Franka Zappy, Johna Zorna czy twórców zolo, bo dziwactwom, nieprzewidywalności i radykalnemu eklektyzmowi towarzyszy też duża wyobraźnia muzyczna. Jest to zarazem ostatni tego rodzaju album Mr. Bungle, co paradoksalnie wydaje się najlepszą decyzją, jaką mogli podjąć muzycy. Trzymanie się tej konwencji stałoby się powtarzalne i przewidywalne, co stoi w całkowitej sprzeczności z ideą "Disco Volante", a dalsze udziwnianie mogłoby sprawić, iż Mr. Bungle sam zostałby swoją parodią.
Ocena: 9/10
Mr. Bungle - "Disco Volante" (1995)
1. Everyone I Went to High School With Is Dead; 2. Chemical Marriage; 3. Carry Stress in the Jaw; 4. Desert Search for Techno Allah; 5. Violenza Domestica; 6. After School Special; 7. Phlegmatics; 8. Ma Meeshka Mow Skwoz; 9. The Bends; 10. Backstrokin'; 11. Platypus; 12. Merry Go Bye Bye
Skład: Mike Patton - wokal, okaryna (3), organy (9,10), taśmy; Trey Spruance - gitara, instr. klawiszowe, elektronika, chinska lutnia; Trevor Dunn - gitara basowa, kontrabas, skrzypce; Danny Heifetz - perkusja i instr. perkusyjne; Clinton McKinnon - saksofon tenorowy, klarnet, perkusja (5), instr. klawiszowe (6); Theo Lengyel - saksofon altowy, klarnet
Gościnnie: William Winant - instr. perkusyjne (2,3-5,8), drumla (5); Graham Connah - pianino (5,9,11); Lisandro Adrover - bandoneon (5)
Gościnnie: William Winant - instr. perkusyjne (2,3-5,8), drumla (5); Graham Connah - pianino (5,9,11); Lisandro Adrover - bandoneon (5)
Producent: Mr. Bungle












![Tuczna. Ruszył projekt za 5 milionów złotych! [GALERIA ZDJĘĆ, FILMIK]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-tuczna-ruszyl-projekt-za-5-milionow-zlotych-galeria-zdjec-filmik-1781853771.jpg)
