
Cykl "Księga aniołów" 12/30
To w pewnym sensie najważniejszy, obok "Lucifer", album z serii "Book of Angels". Świadczyć o tym może już sam fakt, iż nazwa tego jednorazowego projektu nawiązuje bezpośrednio do pierwszego zespołu wykonującego klezmerskie kompozycje Johna Zorna. W kwintecie znaleźli się zresztą trzej instrumentaliści kwartetu Masada: trębacz Dave Douglas, basista Greg Cohen oraz perkusista Joey Baron. A ten czwarty, czyli sam Zorn, dołącza do nich na saksofonie altowym w nagraniu "Rahtiel". Głównym saksofonistą na płycie jest jednak doświadczony tenorzysta Joe Lovano, a skład poszerzono o pianistę Uriego Caine'a. Co ciekawe, dla Douglasa, Lovano i Zorna są to ich jedyne instrumentalne występy w ramach tego obszernego cyklu, co czyni tę płytę jeszcze bardziej wyjątkową. Pozostali muzycy pojawiają się także na innych częściach: Caine nagrał wcześniej samodzielnie "Moloch" (Vol. 6), a Baron i Cohen wystąpili w kilku różnych składach biorących udział w tym przedsięwzięciu - zwykle oddzielnie, z wyjątkiem sekstetu Bar Kokhba na wspomnianym "Lucifer" (Vol. 10).
Repertuar na "Stolas", po raz pierwszy w serii, nie jest całkowicie premierowy. Kompozycja "Rigal" została już wcześniej nagrana przez Sylvie Courvoisier i Marka Feldmana na "Malphas" (Vol. 3). Ciekawie jest jednak porównać dwie kompletnie różne aranżacje, z których wcześniejsza nawiązuje do poważnej awangardy, podczas gdy tutejsza bliższa jest post-bopu. Myślę nawet, iż może trochę niepotrzebnie Zorn przygotował te ponad trzysta tematów, bo jednak główną siłą "Book of Angels" nie są same kompozycje, a zróżnicowane podejście do aranżacji przez kolejnych wykonawców tego repertuaru oraz ich muzyczna wyobraźnia. Kompozytor mógł ograniczyć pulę tematów do np. kilkunastu najbardziej wyrazistych, z których na każdą płytę trafiałoby około dziesięciu. Wówczas byłoby zdecydowanie więcej takich przypadków jak "Rigal", pozwalających porównać, jak bardzo ta sama kompozycja może się różnić w zależności od aranżacji w innych stylach i na różne instrumentarium.
Czytaj też: [Recenzja] Bar Kokhba - "Lucifer" (2008)
Na samym Vol. 12 znalazłoby się kilka kandydatów do tej potencjalnej puli kilkunastu najlepszych motywów. Zresztą o ile większość kompozycji Zorna z tzw. drugiej księgi Masady zostało wykonane tylko raz, na potrzeby któregoś z albumów należących do cyklu, tak akurat na "Stolas" jest kilka tematów, do których ich twórca jeszcze wracał. Aż trzy utwory - wspomniane "Rahtiel" i "Rigal", a także "Tagriel" - trafiły później do repertuaru New Masada Quartet. Jednak wyraziste kompozycje to jedno, a istotniejszą, jak już zauważyłem, kwestią są interpretacje w tych konkretnych wykonaniach. Pod tym względem mam w stosunku do "Stolas" mieszane odczucia. Kwintet gra naprawdę znakomicie, partie poszczególnych instrumentalistów bywają błyskotliwe, a ich interakcja jest wzorowa. Co tym bardziej warto docenić, iż tylko ten jeden raz grali w dokładnie takim składzie, choć z drugiej steony już wcześniej współpracowali ze sobą w innych konfiguracjach personalnych; jedynie Lovano i Cohen nie mieli do tamtej pory okazji razem nagrywać.
Co mi tu zatem przeszkadza? Chyba to bardzo bezpieczne, zachowawcze podejście. Pomijając klezmerską melodykę utworów - szczególnie wyeksponowaną w "Rikbiel" czy "Tashriel" - album jest mocno osadzony w bopowej tradycji wczesnych lat 60., w tym bardziej przystępnym, wygładzonym wydaniu. I konsekwentnie trzyma się tej konwencji wraz z jej ograniczeniami. Czasem tylko muzycy pozwalają sobie na nieco więcej swobody oraz ekspresji, jak w "Sartael", a zwłaszcza w "Rahtiel". W tym ostatnim wynika to, oczywiście, z obecności Zorna i jego momentami wręcz freejazzowo agresywnych partii. W pozostałych nagraniach, z mocniej zakorzenionym w tradycji Lovano jako jedynym saksofonistą, jest już bardziej stonowanie, elegancko i niestety przewidywalnie, by nie napisać: nudnawo. Ale zdarzają się przepiękne momenty. Na czele z ponad trzynastominutowym "Tagriel", dość kameralnym i znów wyraźniej odwołującym się do żydowskiej tradycji muzycznej, z najbardziej porywającym popisem Douglasa, z początku bardziej stonowanym, a w środku nabierającym ekspresji. Równie wspaniały jest "Rigal", także bardzo subtelny, przyciągający uwagę przede wszystkim impresjonistycznymi partiami Caine'a, choć na wyróżnienie zasługuje też melodyjny saksofon Lovano oraz basowe solo Cohena.
Czytaj też: [Recenzja] Uri Caine - "Moloch" (2006)
Masada Quintet na swoim jedynym albumie jest jak bardziej stonowana i tradycjonalistyczna wariacja oryginalnego kwartetu Masada. Tym samym "Stolas" nie należy do tych odsłon cyklu "Book of Angels", które najbardziej odświeżają ten projekt. Wciąż jest to jeden z lepszych w tej serii zbiorów kompozycji oraz znakomicie wykonana muzyka. A mimo to w znacznym stopniu jest dla mnie tylko przyjemnym tłem, z kilkoma utworami - zwłaszcza w drugiej połowie - podczas których bardziej się angażuję w słuchanie. Przy takim składzie jest to jednak pewne rozczarowanie.
Ocena: 7/10
Masada Quintet featuring Joe Lovano - "Stolas: Book of Angels Volume 12" (2009)
1. Haamiah; 2. Rikbiel; 3. Psisya; 4. Sartael; 5. Tashriel; 6. Rahtiel; 7. Tagriel; 8. Serakel; 9. Rigal
Skład: Joe Lovano - saksofon tenorowy; Dave Douglas - trąbka; Uri Caine - pianino; Greg Cohen - kontrabas; Joey Baron - perkusja; John Zorn - dyrygent, saksofon altowy (6)
Producent: John Zorn











