
Cykl "Księga aniołów" 7/30
Zaangażowanie Johna Zorna w kolejne odsłony serii "Book of Angels" zależało od koncepcji poszczególnych albumów. Czasem ograniczał się jedynie do dostarczenia swoich tematów wybranemu wykonawcy, dając mu kompletną swobodę artystyczną. W innych przypadkach osobiście angażował się w nagrania. Do tych drugich należy "Asmodeus", gdzie Zorn występuje aż w poczwórnej roli: kompozytora, producenta, aranżera oraz dyrygenta. Można zatem przypuszczać, iż tym razem to całkowicie jego wizja artystyczna, podczas gdy zaangażowani instrumentaliści są jedynie biernymi wykonawcami. Wizja ta mocno jednak różni się od muzyki, jaką Zorn grał z kwartetem Masada czy prezentował na wydanych pod własnym nazwiskiem albumach "Bar Kokhba" i "The Circle Maker".
Album "Asmodeus" sygnuje swoim nazwiskiem Marc Ribot - gitarzysta, który zaczynał karierę jeszcze w latach 70., jako muzyk sesyjny. Rozpoznawalność przyniosła mu wieloletnia kooperacja z Tomem Waitsem. W otoczeniu Johna Zorna pojawił się pod koniec lat 80., z czasem stając się jednym z głównych wykonawców jego klezmerskich kompozycji. Jeszcze choćby przed powstaniem tzw. pierwszej księgi Masady wystąpił na albumie "Kristallnacht", brał też udział w sesjach "Bar Kokhba", "Masada Guitar" czy "Masada Rock", ale przede wszystkim znalazł się w składach Bar Kokhba Sextet oraz Electric Masada. W samej serii "Book of Angels", z repertuarem z drugiego śpiewnika Masady, pojawia się w sumie na trzech płytach. Ribot udzielał się też w projektach Zorna niezwiązanych z muzyką klezmerską, chociażby w grupie The Dreamers. Ich drogi rozeszły się jednak około 2015 roku.
Czytaj też: [Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)
Grający tu na basie Trevor Dunn, najbardziej znany z Mr. Bungle, w zornowskim kręgu pojawił się dopiero dekadę później, pod sam koniec poprzedniego wieku. Jako wykonawca klezmerskich kompozycji saksofonisty zadebiutował na "The Unknown Masada" - był to jednak tylko jeden utwór, który wykonał jako muzyk kwartetu Fantômas. Za to niedługo potem trafił do składu Electric Masada, a na płytach z cyklu "Book of Angels" pojawił się w sumie czterokrotnie. W latach 2000-2020 regularnie występował też na innych wydawnictwach Zorna, przede wszystkim w ramach projektów The Dreamers i Moonchild Trio. Inaczej ma się sprawa z perkusistą G. Calvinem Westonem - jazzowym weteranem, który w przeszłości grał m.in. z Ornette'em Colemanem, Jamesem "Blood" Ulmerem czy Derekiem Baileyem. Dla Westona była to pierwsza - przynajmniej w studiu - kooperacja zarówno z pozostałymi instrumentalistami tego składu, jak i z samym Zornem.w
Muzykę na "Asmodeus" można porównać ze wspomnianym Electric Masada czy choćby wczesnym Mahavishnu Orchestra, choć zaaranżowana jest na mniejszy, gitarowo-perkusyjny aparat wykonawczy. Ciężkie, rockowe brzmienie do serii "Book of Angels" wprowadził już wcześniej Koby Israelite na "Orobas", jednak dopiero tutaj zdominowało ono całą płytę. Zastanawiająca jest tylko funkcja Zorna jako aranżera i dyrygenta, bo całość brzmi jak jamujące na luzie trio, a nie starannie zaaranżowane, ściśle zorganizowane utwory. Być może pilnował, by nie zrobiło się zbyt swobodnie, a muzycy nie odeszli daleko od wyjściowej koncepcji nowoczesnych aranżacji klezmerskich melodii. Tyle iż z dotychczasowych odsłon serii tutaj akurat ta charakterystyczna melodyka jest trudniejsza do wychwycenia.
Czytaj też: [Recenzja] John Zorn - "Moonchild: Songs Without Words" (2006)
Metalowy ciężar sekcji rytmicznej i wręcz noise'owy jazgot gitary Ribota, połączone jednak z jazzową swobodą oraz instrumentalnym kunsztem, ustawiają klimat płyty w rozpoczynającym ją nagraniu "Kalmiya". Podobnej intensywności tu nie brak, czego przykładem "Kezef", "Zakun", balansujący na granicy chaosu - choć zwieńczony subtelniejszą kodą - "Cabriel" czy oparty na najbardziej metalowym riffowaniu "Dagiel". Jednak całość jest dość zniuansowana. Już w drugim na trackliście "Yezriel" robi się nieco bardziej nastrojowo - trio zwalnia tempo, zmniejsza natężenie, ale wciąż zapętlony groove Dunna i Westona brzmi zaczepnie, a jazzująco-bluesowe solówki lidera zachowują ostrość. To jeden z najbardziej wyrazistych i zapamiętywanych momentów albumu. Wyróżnić warto też bardzo zwarty, melodyjny, wręcz quasi-piosenkowy "Mufgar". Świetną interakcją zwraca natomiast uwagę niemalże avant-progowo pogmatwany "Sensenya" z solówką Westona, a także dwa inne kawałki dające większe pole do popisu sekcji rytmicznej, czyli "Armaros" i "Raziel".
Klezmerskie kompozycje Zorna na "Asmodeus" przybierają formę intensywnego, surowego i podmetalizowanego, ale wciąż całkiem kunsztownie wykonanego jazz-rocka. Pomimo bardziej współczesnego, cięższego brzmienia, album przywołuje klimat rockowych jamów przełomu lat 60. i 70., a dla miłośników tego rodzaju grania może być świetnym wprowadzeniem do serii "Book of Angels". Jedyne, do czego muszę się przyczepić, to wyraźnie rysujący się w części nagrań podział na lidera oraz akompaniującą mu sekcję rytmiczną. W tego typu muzyce wolę, gdy jest bardziej kolektywna, a wszyscy instrumentaliści pełnią równorzędną rolę. Z drugiej strony - to w końcu album sygnowany wyłącznie nazwiskiem Marca Ribota, a skład był jednorazowy i mogło zabraknąć czasu w dopracowanie wzajemnej współpracy muzyków.
Ocena: 8/10
Marc Ribot - "Asmodeus: Book of Angels Volume 7" (2007)
1. Kalmiya; 2. Yezriel; 3. Kezef; 4. Mufgar; 5. Armaros; 6. Cabriel; 7. Zakun; 8. Raziel; 9. Dagiel; 10. Sensenya
Skład: Marc Ribot - gitara; Trevor Dunn - gitara basowa; G. Calvin Weston - perkusja; John Zorn - dyrygent
Producent: John Zorn

















