[Recenzja] John Abercrombie / Ralph Towner - "Sargasso Sea" (1976)

pablosreviews.blogspot.com 2 dni temu

"Sargasso Sea" to album dość nietypowy w katalogu ECM, bo będący duetem muzyków grających na tym samym instrumencie. Jest nim w dodatku pojawiająca się na płytach z tej wytwórni stosunkowo rzadko gitara. jeżeli już, to prawie zawsze za jej partie odpowiada jeden z czterech gitarzystów: Terje Rypdal, John Abercrombie, Ralph Towner lub Pat Metheny. I to właśnie dwaj środkowi nawiązali ze sobą współpracę, zresztą poprzedzoną całkiem bliską znajomością. O ich zażyłości świadczyć może choćby tytuł jednej z kompozycji Abercrombiego, "Ralph's Piano Waltz" z albumu "Timeless" - artysta skomponował go ponoć podczas odwiedzin w apartamencie Townera.

Kiedy w maju 1976 roku w norweskim studiu Talent gitarzyści nagrywali swój pierwszy wspólny materiał, obaj mieli już na koncie uznane wydawnictwa dla oficyny Manfreda Eichera. Abercrombie wydał wcześniej swój debiut w roli lidera - wspomniany "Timeless", z faktycznie ponadczasowym, niezapomnianym utworem tytułowym - a także pierwszą płytę tria z Davidem Hollandem i Jackiem DeJohnette'em, "Gateway". Jeszcze bogatszą dyskografię miał Towner, obejmującą tak różne pozycje, jak album "Trios / Solos" z udziałem pozostałych muzyków grupy Oregon, solowy "Diary", duetowy "Matchbook" z wibrafonistą Garym Burtonem, a także "Solstice", na którym liderował kwartetowi.

Czytaj też: [Recenzja] John Abercrombie - "Timeless" (1975)

Abercrombie i Towner to muzycy o dość odmiennym podejściu do gitary - pierwszy kojarzony jest głównie z zelektryfikowanym brzmieniem (tu akurat gra także na akustyku), od którego drugi całkowicie stronił. A jednak muzyka obu ma podobnie subtelny, przestrzenny charakter. Nie powinien więc dziwić tytuł "Sargasso Sea", nawiązujący do względnie spokojnego Morza Sargassowego na Atlantyku. Idealnie oddaje atmosferę albumu.

Chociaż gitarzyści występują tu w równoważnej roli współliderów, ich wkład kompozytorski nie jest jednakowy. Połowę materiału samodzielnie skomponował Abercrombie. W tym najdłuższy na płycie, blisko dziewięciominutowy "Fable", będący zarazem jej najwspanialszym momentem, z delikatnymi, nastrojowymi solówkami Johna do doskonale je uzupełniającego, oszczędnego, ale urozmaiconego akompaniamentu Ralpha. W nieco bardziej intensywnym "Avenue" obaj już grają na akustykach, a ich partie zbliżają się do stylistyki flamenco. Tym razem żaden z muzyków nie dominuje, całość opiera się na perfekcyjnej interakcji. Pod tym względem podobnie prezentują się dwie pozostałe kompozycje Abercrombiego, "Over and Gone" i "Romantic Descension" - także w całości akustyczne, ale wolniejsze, bardziej przestrzenne.

Czytaj też: [Recenzja] Ralph Towner - "Solstice" (1975)

Pod dwoma utworami gitarzyści podpisali się wspólnie. To tytułowy "Sargasso Sea" - utwór o nieco bardziej swobodnej, abstrakcyjnej formie, w którym nie tylko powraca zelektryfikowane brzmienie gitary, ale dochodzą też dźwięki pianina - a także "Elbow Room", oparty na kontraście melodyjnych partii Ralpha i hałaśliwej, jazz-rockowej gry Johna. Na płycie znalazły się też dwie kompozycje Townera: "Staircase" - z najbardziej misternie przeplatającymi się popisami na akustyku i elektryku - oraz nieco oszczędniejszy w dźwięki, mimo dodatku pianina, "Parasol". Jest to więc płyta całkiem różnorodna, jak na tak skromny aparat wykonawczy. Obaj gitarzyści zaprezentowali tu kompozytorsko-wykonawczy kunszt, dzięki którym nie odczuwa się braku sekcji rytmicznej. Pięć lat później album doczekał się swojej jedynej kontynuacji o wszystko mówiącym tytule "Five Years Later".

Ocena: 8/10


John Abercrombie / Ralph Towner - "Sargasso Sea" (1976)

1. Fable; 2. Avenue; 3. Sargasso Sea; 4. Over and Gone; 5. Elbow Room; 6. Staircase; 7. Romantic Descension; 8. Parasol

Skład: John Abercrombie – gitara elektryczna, gitara akustyczna; Ralph Towner – gitara akustyczna, pianino
Producent: Manfred Eicher


Idź do oryginalnego materiału