
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E03
Wszechstronność Justina Broadricka robi wrażenie. Zaczynał od grania w amatorskich kapelach punkowych. Rozpoznawalność zyskiwał w grindcore'owym Napalm Death oraz noise'owym Head of David. Ale wśród późniejszych projektów artysty znalazły się też choćby illbientowy duet Techno Animal czy łączący metal z jazzem free God - ten ostatni zresztą zaprowadził go prosto do współpracy z Painkiller Johna Zorna. Największe uznanie przyniosło mu jednak dowodzenie zespołem Godflesh, z którym kładł fundamenty tzw. metalu industrialnego. Po jego rozwiązaniu założył natomiast nie mniej ciekawą grupę Jesu - jedną z pierwszych, które dostrzegły możliwości syntezy metalu z shoegaze'em.
Pierwszą EP-kę, "Heart Ache", Broadrick nagrał zupełnie samodzielnie. Jednak już na pełnowymiarowym debiucie, o tytule tożsamym z nazwą grupy, Jesu przeistoczył się w prawdziwy zespół, z perkusistą Tedem Parsonsem i basistą Diarmuidem Daltonem - obaj byli wcześniej mniej lub bardziej związani z Godflesh. W utworze "Man/Woman" dodatkowo wystąpił jeszcze Paul Neville, gitarzysta wczesnego wcielenia tamtej kapeli. To zresztą nagranie bardzo w jej stylu, z brutalnym rykiem, masywnymi riffami oraz mechanicznym rytmem - jedynie brzmienie jest tu bardziej rozmyte i zaszumione, co daje nieco odrealniony nastrój. Ten przejściowy miedzy oboma zespołami utwór lepiej sprawdziłby się jednak na płycie Godflesh. Tutaj zbyt mocno odstaje od reszty materiału, swoim ciężarem, intensywnością oraz agresją burząc konsekwentnie budowaną atmosferę.
Czytaj też: [Recenzja] Godflesh - "Streetcleaner" (1989)
Punktem wyjścia dla pozostałych utworów również są ciężkie, doom-metalowe riffy. Jednak w połączeniu ze zniekształconym, rozpływającym się brzmieniem, a także leniwym, slowcore'owym tempem oraz melodyjnym, ale wycofanym, posępnym śpiewem, tworzą raczej melancholijny klimat. Pogłębia go warstwa liryczna, poruszająca problem samotności, depresji i nienawiści do samego siebie - Broadrick miał wówczas trudniejszy okres po rozpadzie poprzedniego zespołu oraz związku. Utwory najczęściej realizowane są w okolicach dziewięciu minut, nieśpiesznie się rozwijając, często wykorzystując repetycje i drony. Często bywa tu wręcz eterycznie, jak w "Your Path to Divinity", "Tired of Me", "Walk on Water" czy pełnym rezygnacji "Sun Dial", kiedy indziej bardziej jazgotliwie i mechanicznie, jak w "Friends Are Evil" (tu, mimo skojarzeń z Godflesh, bliżej jednak do reszty płyty), choć zawsze tak samo wciągająco. Może tylko wyraźnie krótszy, niespełna siedmiominutowy "We All Fauther" nie ma szansy odpowiednio wybrzmieć.
Zanim łączenie shoegaze'owego brzmienia z metalowym ciężarem stało się modne, Justin Broadrick nagrał jedną z najlepszych tego rodzaju hybryd. Eponimiczny debiut Jesu zachwyca przede wszystkim świetnie budowanym klimatem - melancholijnym, depresyjnym, nierzadko wręcz eterycznym, za to odległym od metalowego kiczu.
Ocena: 8/10
Jesu - "Jesu" (2004)
1. Your Path to Divinity; 2. Friends Are Evil; 3. Tired of Me; 4. We All Faulter; 5. Walk on Water; 6. Sun Day; 7. Man/Woman; 8. Guardian Angel
Skład: Justin Broadrick - wokal, gitara, gitara basowa, programowanie; Ted Parsons - perkusja i instr. perkusyjne; Diarmuid Dalton - gitara basowa (1,3,4,8)
Gościnnie: Paul Neville - gitara (7)
Gościnnie: Paul Neville - gitara (7)
Producent: Justin Broadrick










