
Po niedawnym sukcesie kanadyjskiego duetu Angine de Poitrine, którego sesja dla KEXP stała się internetowym viralem, rownież ten album powinien zdobyć szersze uznanie publiczności. Tak się jednak, oczywiście, nie stanie. Pochodzący z Baltimore kwartet Horse Lords nie ma żadnej głupawej otoczki w postaci campowych przebrań, kosmicznej mitologii czy ukrywanej tożsamości instrumentalistów. Zostaje więc sama muzyka: mocno pokręcona, oparta na skalach mikrotonowych, złożonych polirytmiach i wielowymiarowych, zapętlających się fakturach. Najprościej byłoby nazwać ją math rockiem, ale słychać też wpływy krautrocka, minimalizmu, totalizmu, jazzu oraz afrykańskiej tradycji. Na "Demand to Be Taken to Heaven Alive!" zespół nie idzie na żadne kompromisy, proponując wciąż tak samo skomplikowaną muzykę.
Nie znaczy to jednak, iż Horse Lords nie rozwijają swojego stylu. Tutaj robi to przede wszystkim przy pomocy gościnnych występów wokalistek oraz rozbudowanej sekcji dętej: klarnet basowy Madison Greenstone i puzon Westona Olenckiego dołączają do saksofonu Andrew Bernsteina, gitary Owena Gardnera, basu Maxa Eilbachera oraz bębnów Sama Habermana. Głosy Niny Guo i Evelyn Saylor dostają tu choćby trzy miniatury a capella o wspólnym tytule "Rotation" z numeracją I-III, a także równie miniaturową interpretację "Eureka 378-B" - dziewiętnastowiecznej kompozycji Johna P. Reesa do tekstu Thomasa Kelly'ego - w której minimalistyczny akompaniament dęciaków jest ograniczony do absolutnego minimum. Same wokale są elektronicznie modyfikowane i zapętlane. W jeszcze bardziej instrumentalny sposób potraktowano je w dłuższych, już w pełni zespołowych nagraniach: "Brain of the Firm" i "A City Yet to Come". W tym pierwszym zostały kompletnie poszatkowane, a następnie wplecione między gęste repetycje instrumentalistów; w drugim przybierają formę elektronicznie przetworzonych wokaliz.
Czytaj też: [Recenzja] Horse Lords - "Comradely Objects" (2022)
Przy wspomnianym "A City Yet to Come" warto zatrzymać się na dłużej, bo to jeden z ciekawszych momentów albumu, a bez wątpienia najbardziej zaskakujący. Eilbacher, Haberman i Gardner wciąż grają z tą charakterystyczną dla Horse Lords math-rockową dyscypliną, choć z bardziej tanecznym, wręcz funkowym pulsem. Jednocześnie ich partie nieco wycofano w miksie, pierwszy plan zostawiając dla swobodniejszych, mocno jazzujących solówek sekcji dętej, które w finale zostają zastąpione elektronicznymi szumami. Dodatkowe dęciaki przydają się też w "After the Last Sky". Utwór zaczyna się od dźwięków gitary akustycznej - fragment ten brzmi, jakby muzycy po swojemu przetwarzali amerykański prymitywizm - ale nagle przechodzi w intensywną część zespołową, z precyzyjnie zazębiającymi się partiami sekstetu. W finale niespodziewanie utwór nieco się rozluźnia, a partie dęte nabierają subtelności, kontrastując z masywnym, przesterowanym basem. Greenstone i Olencki wystąpili też w energetycznym "Brain of the Firm", stylistycznie najbliższym dotychczasowych dokonań.
Utwory "First Galactic Utopia" i "Second Galactic Utopia" są pewnie najbliższe tego, czego mogliby oczekiwać słuchacze Angine de Poitrine - bardziej przystępne, utrzymane w kosmicznej atmosferze, a w przypadku tego drugiego pojawiają się choćby nieco humorystyczne wstawki wokalne. Spokojnie można było sobie darować "Playing and Reality", bo to tylko niespełna półtoraminutowa pętla jednego motywu. Za to kilka ponad dwukrotnie dłuższy "Before the Law" eksponuje na pierwszym planie drone'ową elektronikę, uzupełnioną subtelnymi dźwiękami saksofonu oraz intensywną grą sekcji rytmicznej. Jednym z najciekawszych nagrań jest natomiast tytułowe "Demand to Be Taken to Heaven Alive!" - ponad osiem minut muzyki, najmocniej kierującej się w stronę minimalizmu oraz afrykańskich inspiracji, wyróżniające się także wolniejszym tempem i przestrzennym brzmieniem. Tym razem dominuje w nim elektronika, egzotyczne perkusjonalia oraz pocięte głosy ludzkie.
Czytaj też: [Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)
Album trwa zaledwie 42 minuty, a poszczególne utwory płynnie miedzy sobą przechodzą, tworząc spójną całość. I choćby jeżeli takie przerywniki, jak "Playing and Reality" czy wszystkie odsłony "Rotation", nie mają wiele sensu jako samodzielne twory, to jako części większego dzieła nie drażnią, po prostu się w nie wtapiają. Ogólnie "Demand to Be Taken to Heaven Alive!" to jedno z najmocniejszych dotąd wydawnictw Horse Lords, rozwijające styl grupy i imponujące wykonaniem.
Ocena: 8/10
Horse Lords - "Demand to Be Taken to Heaven Alive!" (2026)
1. Eureka 378-B; 2. Brain of the Firm; 3. Rotation I; 4. Playing and Reality; 5. Rotation II; 6. First Galactic Utopia; 7. Rotation III; 8. Before the Law; 9. After the Last Sky; 10. A City Yet to Come; 11. Second Galactic Utopia; 12. Demand to Be Taken to Heaven Alive!
Skład: Andrew Bernstein - saksofon, instr. perkusyjne, elektronika; Owen Gardner - gitara, instr. perkusyjne; Max Eilbacher - gitara basowa, elektronika; Sam Haberman - perkusja
Gościnnie: Nina Guo - wokal (1-3,5,7,10); Evelyn Saylor - wokal (1-3,5,7,10); Madison Greenstone - klarnet basowy (1,2,9,10); Weston Olencki - puzon (1,2,9,10)
Gościnnie: Nina Guo - wokal (1-3,5,7,10); Evelyn Saylor - wokal (1-3,5,7,10); Madison Greenstone - klarnet basowy (1,2,9,10); Weston Olencki - puzon (1,2,9,10)
Producent: Horse Lords


![Czy państwo nadąża za rzeczywistością? [komentarz w sprawie projektu ustawy]](http://prestoportal.pl/sites/default/files/styles/facebook/public/2026-06/robet_piaskowski_bartosz_nowak_tymek_tomek_kalia_fot._monika_szulc_1.jpg?h=2077923b&itok=KxYaZujC)










