
Cykl "Księga aniołów" 8/30
Erik Friedlander to klasycznie wykształcony wiolonczelista, a zarazem ważna postać nowojorskiej awangardy. O jego wszechstronności świadczy to, z jak różnymi twórcami współpracował. A byli to m.in. Laurie Anderson, Cyro Baptista, Uri Caine, Sylvie Courvoisier, Dave Douglas, Mark Feldman, Mike Patton, Jamie Saft, Wadada Leo Smith czy John Zorn. Nagrywa też pod własnym nazwiskiem - najczęściej płyty jazzowe lub ocierające się o poważkę, choć sięgał też po wpływy klezmerskie. Warto sięgnąć zwłaszcza po znakomicie łączący wszystkie powyższe wpływy "Grains of Paradise" z 2001 roku.
Zorn chętnie angażował Friedlandera do prac nad muzyką filmową, kameralną oraz klezmerską. Wiolonczelista znalazł się w składzie dwóch spośród najważniejszych zespołów wykonujących kompozycje ze śpiewników Masady: Masada String Trio oraz Bar Kokhba Sextet. Z obiema grupami wystąpił w serii "Book of Angels" - odpowiednio na "Azazel" i "Haborym" oraz na "Lucifer" - ale dostał też możliwość nagrania w jej ramach płyty solowej. Słowo to należy w tym przypadku rozumieć dosłownie. "Volac" jest drugim, po "Moloch" Uriego Caine'a - i, jak się okazało, ostatnim - w tym cyklu albumem na instrument solo.
Czytaj też: [Recenzja] Masada String Trio - "Azazel" (2005) / "Haborym" (2010)
Na "Volac" wciąż istotną rolę odgrywa jazzowa improwizacja, ale na pierwszy plan wybijają się klezmerskie skale oraz wpływy muzyki poważnej. Zarazem jest to jednak granie wyjątkowo subtelne, kameralne i przystępne, co najwyżej sporadycznie ocierające się o bardziej dysonansowe rozwiązania współczesnej awangardy (miniaturowe "Zumiel" oraz "Ylrng"). Friedlander stara się tu zresztą używać jak najwięcej technik, urozmaicając swoją grę i maksymalnie wykorzystując możliwości instrumentu. Przykładowo, w granych pizzicato "Rachsiel", "Yeruel" czy "Heseha" wiolonczela brzmi raczej jak gitara akustyczna. Co ciekawe, Erik właśnie od nauki gitary zaczynał, jeszcze jako pięciolatek. W wieku ośmiu lat zdecydował się jednak na instrument, z którym dziś jest kojarzony. Grając arco w dostojnych "Harhazial", "Sannul" czy "Kadal" w pełni pokazuje swój wykonawczy kunszt, muzyczną wyobraźnię oraz zrozumienie klasycznego piękna.
"Volac" to kolejny dowód na to, iż z klezmerskimi kompozycjami Johna Zorna można zrobić niemal cokolwiek - a jedynym ograniczeniem jest pomysłowość kolejnych interpretatorów. sukcesor surowego, ocierającego się o metal "Asmodeus" Marka Ribota jest jego kompletnym przeciwieństwem. Erik Friedlander nagrał płytę bardzo kameralną, wyciszoną, a zarazem wysublimowaną. Wiolonczelista pokazuje tu swoją instrumentalną biegłość bez niepotrzebnego popisywania się techniką czy szybkością gry. Ważniejsze jest dla niego budowanie odpowiedniego nastroju - z tą klezmerską melancholią. A także, może z wyjątkiem dwóch awangardowych miniatur, melodyczna wyrazistość. To zresztą jeden z najbardziej charakterystycznych zestawów kompozycji w całej serii, choć dotyczy to głównie utworów z pierwszej połowy płyty - w drugiej robi się już nieco powtarzalnie, ale wciąż świetnie mi się tego słucha.
Ocena: 8/10
Erik Friedlander - "Volac: Book of Angels Volume 8" (2007)
1. Harhazial; 2. Rachsiel; 3. Zumiel; 4. Yeruel; 5. Sannul; 6. Haseha; 7. Kadal; 8. Ahaniel; 9. Ylrng; 10. Anahel; 11. Sidriel; 12. Zawar
Skład: Erik Friedlander - wiolonczela
Producent: John Zorn












