[Recenzja] Boards of Canada - "Tomorrow's Harvest" (2013)

pablosreviews.blogspot.com 2 godzin temu


Boards of Canada doprowadzili do absolutnego absurdu już i tak dość kuriozalną ideę ekskluzywnych wydawnictw na Record Store Day. Opublikowany w 2013 roku w nakładzie zaledwie sześciu sztuk singiel "------ / ------ / ------ / XXXXXX / ------ / ------" przyniósł jedynie czterdzieści sekund muzyki. Jego muzyczna wartość jest dosłownie zerowa, ale kilka osób może sobie podbić ego posiadaniem unikalnego wydawnictwa, które dziś odkupowane jest choćby za dwa tysiące euro. Płyta była w rzeczywistości początkiem akcji promocyjnej czwartego, pierwszego od ośmiu lat albumu duetu. W trakcie nagrania można usłyszeć kilka, zdawałoby się, losowych cyfr, które okazały się fragmentem kodu. Jego kolejne części zamieszczono w spotach radiowych, opublikowanych w sieci filmikach oraz na fanowskim forum. Zebrane razem dawały dostęp do strony internetowej, na której ujawniono tytuł "Tomorrow's Harvest" oraz jego datę premiery.

Każdy z trzech poprzednich albumów Boards of Canada miał nieco inny charakter. Nie jest więc zaskoczeniem, iż także "Tomorrow's Harvest" idzie we własnym kierunku. Tym razem Szkoci postanowili nagrać fejkowy soundtrack do wyimaginowanego filmu z lat 70. lub 80. o postapokaliptycznym klimacie. Zgodnie z założeniami muzyka miała oddawać atmosferę pustki i rozkładu. Do realizacji tej koncepcji użyli nieco innych niż dotychczas środków wyrazu. Znacznie ograniczyli choćby użycie samplera i automatu perkusyjnego, ten drugi zastępując akustycznymi bębnami lub rezygnując z rytmu. Najbardziej znaczącą nowością są jednak zapętlone arpeggia w stylu progresywnej elektroniki w takich nagraniach, jak "Reach for the Dead", "Collapse" czy "Come to Dust".

Czytaj też: [Recenzja] Boards of Canada - "The Campfire Headphase" (2005)

Nie oznacza to jednak, iż duet odchodzi daleko od dotychczas wypracowanego stylu. "Tomorrow's Harvest" najmniej kojarzy się z poprzedzającym go bezpośrednio "The Campfire Headphase", a to ze względu na powrót do bardziej posępnego klimatu i niemal całkowitą rezygnację z partii gitarowych (w mocno przetworzonej formie pojawiają się np. w "New Seeds"). Bliżej tu zatem do dwóch pierwszych albumów. Szczególnie w takich nagraniach, jak "Sick Times" czy "Nothing Is Real", gdzie hauntologiczna atmosfera, IDM-owa produkcja, downtempowy rytm oraz ambientowe tła spajają się w dobrze już znany styl. Tyle, iż jest on dość elastyczny, a na każdym z czterech wydanych do tamtej pory albumów muzycy inaczej rozłożyli akcenty, coś dodali, z czegoś innego zrezygnowali lub ograniczyli. A w efekcie nagrali cztery longplaye, z których każdy ma nieco inny charakter, ale wciąż słychać, iż to ten sam zespół.

Mam natomiast z "Tomorrow's Harvest" taki problem, iż na tym kilka ponadgodzinnym wydawnictwie znalazło się aż 17 ścieżek, z których ponad połowa nie trwa choćby czterech minut. Niektóre z nich wypadają całkiem intrygująco - ale to bardziej szkice, których potencjału nie wykorzystano - inne są niewnoszącymi niczego przerywnikami, by wspomnieć "Telepath" lub "Sundown". To samo zdarzyło się już na poprzedniej płycie i szkoda, iż przez te osiem lat nie przyszła muzykom żadna refleksja, iż może warto tym razem skupić się na dłuższych utworach. Co zresztą pasowałoby do konceptu, pozwalałoby faktycznie wczuć się w tę postapokaliptyczną pustkę.

Ocena: 7/10


Boards of Canada - "Tomorrow's Harvest" (2013)

1. Gemini; 2. Reach for the Dead; 3. White Cyclosa; 4. Jacquard Causeway; 5. Telepath; 6. Cold Earth; 7. Transmisiones Ferox; 8. Sick Times; 9. Collapse; 10. Palace Posy; 11. Split Your Infinities; 12. Uritual; 13. Nothing Is Real; 14. Sundown; 15. New Seeds; 16. Come to Dust; 17. Semena Mertvykh

Skład: Marcus Eoin; Michael Sandison
Producent: Boards of Canada


Idź do oryginalnego materiału