
Cykl "Księga aniołów" 10/30
Imiona demonów i upadłych aniołów, którymi zatytułowane są kolejne odsłony serii "Book of Angels", wydają się być wybierane oraz przypisywane kolejnym wydawnictwom całkowicie losowo. Wyjątkiem jest jednak dziesiąta pozycja w cyklu, którą raczej nie przypadkiem nazwano imieniem najsłynniejszego ze wszystkich - nie tylko upadłych - aniołów. "Lucifer" to esencja całego projektu Masada, czyli klezmerskich kompozycji Johna Zorna aranżowanych w najrozmaitszych stylach. W sekstecie Bar Kokhba - znanym już z wydanego dokładnie dekadę wcześniej albumu "The Circle Maker", a także trzypłytowej koncertówki "50th Birthday Celebration, Vol. 11" - znaleźli się jedni z najbliższych współpracowników kompozytora, a zarazem jedni z najlepszych instrumentalistów biorących udział w tym przedsięwzięciu.
Greg Cohen i Joey Baron towarzyszyli Zornowi już w pierwotnym kwartecie Masada. Cohen, wraz z Markiem Feldmanem oraz Erikiem Friedlanderem, tworzył też Masada String Trio, który to skład wykrystalizował się podczas prac nad cenionym i przełomowym albumem "Bar Kokhba". W jego nagrywaniu uczestniczył również Mark Ribot, który później znalazł się w składzie Electric Masada - obok Barona i Cyro Baptisty. Sekstet stanowi zatem coś w rodzaju syntezy głównych zespołów wykonujących repertuar z ksiąg Masady. W ramach "Book of Angels" cała szóstka współpracowała ze sobą tylko na tym albumie - i była to ich ostatnia w ogóle wspólna sesja studyjna - ale wystąpili w tej serii też w wielu innych konfiguracjach. Każdy z nich zagrał na przynajmniej 3-4 tytułach, a rekordzista Cohen pojawia się w sumie aż na sześciu. To właśnie płyty z ich udzialem stanowią trzon tej 32-częściowej kolekcji.
Czytaj też: [Recenzja] John Zorn - "The Circle Maker" (1998)
Esencjonalność "Lucifer" wynika jednak nie tylko z samego składu. Po prostu taki aparat wykonawczy - skrzypce, wiolonczela, kontrabas, gitara elektryczna, perkusja i perkusjonalia - a także kameralne aranżacje, pozwoliły idealnie zbilansować wpływy będące podstawą większości wykonań tego repertuaru: żydowskiej tradycji muzycznej (zarówno aszkenazyjskiej, w tym klezmerskiej, jak i sefardyjskiej) oraz jazzowe, w tym przypadku głównie post-bopowe czy fusionowe. Dochodzą do tego jeszcze surf-rockowe gitary Ribota czy latynoskie rytmy Baptisty, elementy powracające na wielu pozycjach z tej serii. Nie bez znaczenia jest też osobiste zaangażowanie Zorna, które w przypadku tej serii wcale nie jest czymś oczywistym. Tutaj jednak występuje w poczwórnej roli kompozytora, aranżera, dyrygenta i producenta.
Dziesięć premierowych utworów z drugiej księgi Masady trzyma wysoki poziom oraz prezentuje spójną koncepcję artystyczną. Melancholijny nastrój, eleganckie brzmienie i aranżacje czy wyrafinowana gra oraz interakcja instrumentalistów są konsekwentne przez całą płytę. Pomimo tego, iż materiał jest bardzo wyrównany, poszczególne utwory są całkiem zniuansowane. Wyróżnia się na pewno "Dalqiel", który wszedł potem do koncertowego repertuaru różnych zornowskich grup - także w wersji z tekstem Seana Lennona, pod tytułem "Perfect Crime". Instrumentalny, jak cały album, pierwowzór budowany jest wokół skradającego się motywu duetu Ribot-Cohen oraz bogatej warstwy perkusyjnej, do których dołączają bardzo zgrabne melodycznie smyczki Feldmana i Friedlandera o lekko arabskim zabarwieniu, a w dalszej części pojawia się też bluesujące solo gitarzysty. Uwagę przyciąga też nocny, trochę odrealniony klimat; byłaby to świetna ścieżka dźwiękowa kina noir. Innym bardzo ciekawym utworem jest bardziej słoneczny "Ramal", łączący latynoską rytmikę, swingującą gitarę o brzmieniu naśladującym sitar, lekko bluesowe momentami pizzicato smyczków oraz żydowską melodykę. Albo najdłuższy i najmocniejszy emocjonalnie "Mehalalel", w którym muzycy na dziesięć minut wdają się w intensywną, hipnotyzującą interakcję, a przy tym łączą przeróżne inspiracje w tak zborny sposób, iż cieżko wskazać, jakie wpływy tu przeważają.
Czytaj też: [Recenzja] Marc Ribot - "Asmodeus" (2007)
Istotną różnicą, w porównaniu z wcześniejszymi opracowaniami kompozycji z ksiąg Masady, jest wyraźniejsza inspiracja tradycją sefardyjską, wywodzącą się z półwyspu Iberyjskiego. Szczególnie końcówka albumu, z utworami "Quelamia" oraz "Abdiel", pod względem melodycznym i rytmicznym mocno kojarzy się z Hiszpanią. Ale muzyka sefardyjska to także wpływy arabskie, które choćby bardziej niż "Dalqiel" eksponuje "Zazel". Sekstet nie rezygnuje jednak z elementów klezmerskich, obecnych choćby w stonowanym, tajemniczym "Zechriel", budowanym na powtarzalnym basowym motywie, ale też w bardziej skocznym, przypominającym ludowy taniec "Azbugah". Całości dopełnia post-bop o latynosko-cygańskim zabarwieniu w "Sother" oraz przypominające zelektryfikowaną Masadę fusion z domieszką muzyki hindustańskiej w "Gediel". Zakres inspiracji na "Lucifer" okazuje się zatem podobnie szeroki, co na poprzednim w serii "Xaphan" Secret Chiefs 3. Jednak miejsce zwariowanego, ocierającego się o chaos eklektyzmu zajmują tu starannie dopracowane aranżacje. Rozległe wpływy w bardzo spójną całość spajają nie tylko nawiązania do żydowskiej tradycji muzycznej, ale przede wszystkim dobrze przemyślana konsekwencja w kwestii brzmienia czy klimatu. Ale najlepsze, iż tak różne podejścia, jak te prezentowane przez sekstet Bar Kokhba i przez SC3, dały równie fascynujący efekt.
"Lucifer", poza znakomitym wykonaniem, ciekawymi aranżacjami wykraczającymi poza gatunkowe podziały, a także wyrazistym klimatem oraz takimiż melodiami, jest zarazem płytą bardzo przystępną. Nie ma tu żadnych radykalnych eksperymentów, przytłaczającego eklektyzmu czy freejazzowego hałasu - sekstet prezentuje to bardziej kameralne podejście do kompozycji Zorna, znane już z albumów "Bar Kokhba" czy "The Circle Maker", od których "Lucifer" jest jednak znacznie krótszy, co dla części słuchaczy będzie dodatkową zaletą.
Ocena: 9/10
Bar Kokhba – "Lucifer: Book of Angels Volume 10" (2008)
1. Sother; 2. Dalqiel; 3. Zazel; 4. Gediel; 5. Ramal; 6. Zechriel; 7. Azbugah; 8. Mehalalel; 9. Quelamia; 10. Abdiel
Skład: Mark Feldman - skrzypce; Erik Friedlander - wiolonczela; Marc Ribot - gitara; Greg Cohen - kontrabas; Joey Baron - perkusja; Cyro Baptista - instr. perkusyjne; John Zorn - dyrygent
Producent: John Zorn




![Artur Rojek "Chciałbym urodzić się żeby latałem": Widok na życie [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/-/000MR96AE3B9E6R9-C461.jpg)











