
Cykl "Księga aniołów" 16/30
Trzonem serii "Book of Angels" są płyty nagrane przez bliskich współpracowników Johna Zorna. Zdecydowanie należy do nich zaliczyć Cyro Baptistę, który wraz z kierowanym przez siebie zespołem Banquet of the Spirits odpowiada za "Caym". Brazylijskiego perkusjonalistę możecie kojarzyć ze składów Bar Kokhba Sextet, Electric Masada czy The Dreamers, ale jego kooperacja z Zornem sięga połowy lat 80. - zaczęła się niedługo po tym, jak muzyk na stałe przeniósł się do Nowego Jorku. Jego umiejetność grania na przeróżnych instrumentach perkusyjnych - zarówno tych tradycyjnych, jak i własnych konstrukcjach - uczyniła z niego rozchwytywanego muzyka sesyjnego. Na przestrzeni dekad Cyro współpracował z tak różnymi wykonawcami, jak Brian Eno, Caetano Veloso, Carlos Santana, Cassandra Wilson, David Byrne, Derek Bailey, Gato Barbieri, Herbie Hancock, Laurie Anderson, Milton Nascimento, Paul Simon czy choćby Sting.
Szyld Banquet of the Spirits, pod którym wydano "Caym", nawiązuje bezpośrednio do tak właśnie zatytułowanego albumu Baptisty z 2008 roku. Rok później ukazał się jeszcze "Infinito", sygnowany już nazwą Cyro Baptista's Banquet of the Spirits. Do nagrania obu płyt, wypełnionych głównie jego autorskim materiałem, lider zaangażował wielu gości, występując z nimi w przeróżnych konfiguracjach personalnych. Istotną rolę na pierwszej - i znacznie mniejszą na drugiej - odegrali trzej instrumentaliści: klawiszowiec Brian Marsella, odpowiedzialny za różne instrumenty strunowe Shanir Ezra Blumenkranz oraz perkusista Tim Keiper. I właśnie z nimi Baptista utworzył kwartet, z którym zarejestrował dwanaście kompozycji z tzw. drugiej księgi Masady. Co ciekawe, na pozycję nieformalnego lidera wysuwa się tym razem Blumenkranz, który całość zaaranżował i wyprodukował. Ten sam kwartet powrócił pod szyldem Banquet of the Spirits jeszcze raz, na wydanej w 2019 roku płycie "Yesod". To kolejny zbiór klezmerskich kompozycji Zorna, tym razem pochodzących jednak z późniejszego śpiewnika "The Book Beri'ah" - trzeciej księgi Masady.
Czytaj też: [Recenzja] The Dreamers - "Ipos" (2010)
"Caym" wypełniają w większości kompozycje unikalne dla tego wydawnictwa. Jedynie "Natiel" był już wcześniej nagrany przez kwartet Mycale, a po "Yeqon" sięgnęła później Mary Halvorson. To zawsze interesujące doświadczenie, usłyszeć kompletnie różne pomysły na aranżacje tego samego tematu. "Natiel" z kameralnej pieśni a capella na cztery żeńskie głosy splatające się w bogatej harmonii zmienił się w utwór oparty przede wszystkim na egzotycznie, a zarazem pastoralnie brzmiących partiach instrumentalnych - przede wszystkim perkusyjnych i strunowych - uzupełnionych odgłosami przyrody oraz szczątkowym, wymruczanym wokalem. Tutejsze wykonanie "Yeqon" zbudowane jest natomiast na nieco niepokojącym basowym ostinacie, uzupełnianym jazzującymi partiami perkusyjnymi i klawiszowymi, arabizującą melodią na oudzie, a w dalszej części także krótką wokalizą, szeptami oraz prawie rockową solówką gitary. W późniejszej wersji Halvorson warstwa rytmiczna jest bardziej oszczędna, pierwszy plan dominuje niekonwencjonalna, charakterystyczna dla liderki gitara, a poza tym mniej tu egzotyki i niepokoju, klimat stał się bardziej nocny.
Te dwa nagrania sporo mówią o zawartości "Caym". Gdybym miał opisać album jednym zdaniem, najbliższe prawdy byłoby stwierdzenie, iż to jazz fusion z silnym wpływem muzyki świata. Co ciekawe, więcej tu arabizowania i południowoamerykańskich rytmów niż wyraźnych odniesień do żydowskiej tradycji muzycznej. Niewątpliwie ubarwia to tę serię, choćby jeżeli arabską melodykę na szeroką skalę wykorzystywała już wcześniej grupa Secret Chiefs 3, a wpływy brazylijskie Baptista przemycał już na "Lucifer" sekstetu Bar Kokhba oraz "Ipos" The Dreamers. Do najmocniejszych punktów albumu zaliczyłbym nieco psychodeliczny i mający sporo z milesowego fusion "Chamyel" z doskonałą współpracą kwartetu, "Matafiel" z bardzo klimatycznymi solówkami Blumenkranza na oudzie, mocno arabizujący "Briel" z najbardziej wyrazistym motywem przewodnim, a także żywiołowy, silniej zanurzony w jazzowej tradycji "Hutriel" z fortepianowymi popisami Marselli. Wyróżnia się też bardziej humorystyczny "Tzar Tak", brzmiący jak podkład do tańca brzucha, z instrumentarium poszerzonym o tandetny syntezator. Urozmaiceniem płyty są również solowe popisy Shanira Ezry na oudzie ("Flaef") oraz Briana na fisharmonii ("Phaleg"). Ten ostatni najmniej pasuje do całości i dziwi, iż zrobiono z niego finał albumu, zamiast wykorzystać jako przerywnik gdzieś w środku.
Czytaj też: [Recenzja] Secret Chiefs 3 - "Xaphan" (2008)
Do warstwy instrumentalnej "Caym" nie mogę się przyczepić. Muzycy kwartetu Banquet of the Spirits znakomicie ze sobą współpracują, pomysłowo łączą różne tradycje i we czwórkę zapewniają tu naprawdę bogate, gęste brzmienie. Mogło być jednak lepiej, gdyby płyta pozostała w pełni instrumentalna. Tymczasem sporo tu partii wokalnych całego zespołu - fakt, iż dość szczątkowych, ograniczających się do prostych wokaliz lub powtarzania kilku słów. Ogólnie daleko im do kreatywności i wirtuozerii partii instrumentalnych. Trochę psuje mi to odbiór albumu. Poza tym całość jest trochę nierówna - szczególnie w drugiej połowie płyty pojawiają się kawałki mniej wyraziste i niewnoszące niczego unikalnego.
Ocena: 7/10
Banquet of the Spirits - "Caym: Book of Angels Volume 17" (2011)
1. Chamyel; 2. Matafiel; 3. Briel; 4. Zephaniah; 5. Tzar Tak; 6. Flaef; 7. Hutriel; 8. Yeqon; 9. Yahel; 10. Tahariel; 11. Natiel; 12. Phaleg
Skład: Cyro Baptista - instr. perkusyjne, wokal; Brian Marsella - pianino, klawesyn, fisharmonia, wokal; Shanir Ezra Blumenkranz - oud, gitara basowa, guimbri, wokal; Tim Keiper - perkusja i instr. perkusyjne, ngoni, wokal
Producent: Shanir Ezra Blumenkranz










![Dzień po zamachu w Krakowie. Rynek i okolica zamknięte [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/11/Zamach_w_Krakowie17.jpg)




