[Recenzja] Akiko Yano - "Japanese Girl" (1976)

pablosreviews.blogspot.com 4 godzin temu


Japońska kultura przez długi czas, zwłaszcza w okresie sakoku, opierała się zewnętrznym wpływom. Jednak po II wojnie światowej bogata tradycja kraju zaczęła coraz bardziej ustępować powszechnej amerykanizacji. Muzyczna scena lat 60. i 70. była zdominowana przez epigonów twórców ze Stanów. Nieliczni artyści decydowali się łączyć wpływy zachodnie z regionalnymi. Do tych chlubnych wyjątków należy zaliczyć pianistkę, wokalistkę i kompozytorkę Akiko Yano. Jej debiutancki album "Japanese Girl" wprawdzie łączy oba światy, ale był też jednym z przełomowych wydawnictw dla ukształtowania się lokalnej wersji muzyki rozrywkowej. W Japonii to zresztą absolutny klasyk, podczas gdy reszta świata dopiero niedawno zaczęła go odkrywać - pierwsze zagraniczne, a konkretnie europejskie edycje ukazały się dopiero w 2019 roku. W przeciwieństwie do kolejnych albumów Yano, debiutu wciąż nie ma w streamingu. Tym bardziej jednak warto go polecać.

Akiko Yano już jako trzylatka umiała grać na pianinie, a w wieku 15 lat porzuciła szkołę średnią i przeniosła się do Tokio, gdzie rozpoczęła profesjonalną działalność muzyczną. Grywała z lokalnymi grupami jazzowymi, współpracowała też z przyszłymi założycielami Yellow Magic Orchestra - a potem również koncertowała z tą grupą - i gwałtownie stała się rozchwytywaną artystką sesyjną. Jako solistka zadebiutowała mając 21 lat, co z jakiegoś powodu było na tyle istotne, iż liczbę tę umieszczono na okładce "Japanese Girl". Płytę wypełniły głównie autorskie kompozycje Yano, choć znalazła się wśród nich także interpretacja pieśni "Oka Wo Koete", pierwotnie nagranej przez Ichirō Fujiyamę w 1931 roku. Materiał powstawał pomiędzy lutym a majem 1976 roku, połowicznie w Tokio, z udziałem tamtejszych muzyków, a częściowo w Los Angeles, ze wsparciem instrumentalistów rockowej grupy Little Feat. Stąd też album zamiast stron A i B dzieli się na strony amerykańską oraz japońską.

Czytaj też: [Recenzja] Kate Bush - "The Kick Inside" (1978)

Być może najtrafniejszy opis muzycznej zawartości "Japanese Girl", jaki znalazłem w sieci, składa się z zaledwie dwóch słów: Kate Bushidō. To porównanie do Brytyjki jest nieco krzywdzące dla Akiko Yano, gdyż Japonka zadebiutowała dwa lata wcześniej, niemniej jednak trudno uniknąć takich skojarzeń. Obie artystki mają bardzo plastyczny głos o szerokiej skali, a także wyraźną skłonność do teatralności. Nie jest to też odległa stylistycznie muzyka: "Japanese Girl" wpisuje się w estetykę artystycznego popu. To zgrabne piosenki o całkiem kunsztownych aranżacjach, często mieszających różne style. Podobieństwa są uderzające zwłaszcza na pierwszej, amerykańskiej, stronie. Za sprawą udziału muzyków Little Feat akompaniament podąża w bardziej zachodnie, rockowe rejony, choć kompozycje Yano wymykają się z konwencji. Instrumentaliści przyznawali później, iż mieli duże trudności z opanowaniem tych utworów ze względu na nietypową rytmikę oraz bardziej jazzowe harmonie.

Album rozpoczyna się od dość jednoznacznie rockowego "Kikyou Ni Notte", w warstwie instrumentalnej zdominowanego przez fortepian - w części instrumentalnej nabierający lekko jazzowego zabarwienia - oraz gęstą, złożoną grę sekcji rytmicznej. Najbardziej charakterystycznym elementem jest jednak partia wokalna, bardzo specyficzna, nieco udziwniona, ale wciąż atrakcyjna melodycznie. Do głębszej integracji kulturowej dochodzi w "Kuma", gdzie partie japońskiego muzyka Hirokiego Komazawy na gitarze hawajskiej pobrzmiewają estetyką country, podczas gdy gra Amerykanina Lowella George'a na flecie shakuhachi wnosi klimat dalekowschodniego folku. Na tym jednak nie koniec, bo rytmika zbliża się do reggae, w tle pobrzmiewa jazzujące pianino oraz (retro-)futurystyczny syntezator, a znakomita, nieco teatralna interpretacja wokalna Akiko ma ewidentnie japońską melodykę. Subtelniejszy "Denwasen" to po prostu bardzo zgrabna i znów rewelacyjnie zaśpiewana piosenka pop, z jazzowymi klawiszami oraz bluesową solówką gitarową. W bardziej rytmicznym, funkującym "Tsugaru Tour" wraca dalekowschodnia melodyka w mocno już teatralnej warstwie wokalnej. Więcej japońskich wpływów, także w warstwie instrumentalnej, przynosi wieńczący pierwszą stronę winylowego wydania "Funamachi-uta Part 2". Kluczową rolę odgrywają tym razem perkusjonalia, ale jest też sporo jazzującego pianina oraz trochę psychodelicznej gitary.

Czytaj też: [Recenzja] Flower Travellin' Band - "Satori" (1971)

Pierwszą część "Funamachi-uta" umieszczono natomiast na zakończenie drugiej, japońskiej strony. To jeszcze bliższe tradycji kraju kwitnącej wiśni nagranie, z istotną rolą takich instrumentów, jak flet shinobue i bęben taiko, a także wokalami o wręcz rytualnym charakterze. W tym folkowym, dalekowschodnim kierunku idą też takie utwory, jak oparty głównie na gitarze akustycznej, kongach i smyczkach "Hekoriputaa", czy zdominowany przez dźwięki koto oraz pastoralną orkiestrację "Futa". W tym pierwszym warstwa wokalna znów brzmi nieco teatralnie i quasi-rytualnie, natomiast w drugim Yano dopasowuje się do stonowanego nastroju. Ludowe melodie oraz instrumenty - w tym chińska pipa - pojawiają się też w "Oka Wo Koete", ale to już bardziej żwawe, humorystyczne nagranie, ocierające się o country i kabaret. Całkiem odmienny, bo niemal stricte zachodni charakter ma "Ooinaru Shiino-ki", ale to rewelacyjna ballada popowa, z momentami lekko jazzującym pianinem, hipnotyczną sekcją rytmiczną i syntezatorem udanie imitującym egzotyczny flet, a do tego z imponującym popisem wokalnym, z jedną z najlepszych melodii na płycie.

"Japanese Girl" to absolutna czołówka artystycznego popu - muzyka niezwykle kreatywna, pomysłowo łącząca różne wpływy oraz odległe tradycje, fantastycznie zaaranżowana i wykonana, a przy tym wciąż bardzo przystępna, pełna autentycznie chwytliwych, a zarazem finezyjnych melodii. Do największych zalet debiutanckiego wydawnictwa Akiko Yano należy zaliczyć też jego uniwersalny, ponadczasowy charakter - niemal nie słychać tych pięciu dekad, jakie minęły od premiery. Album niewątpliwie powinien spodobać się miłośnikom art popu z okolic Kate Bush czy Björk, a także słuchaczom zainteresowanym japońską kulturą czy wielbicielom nieoczywistych fuzji międzygatunkowych.

Ocena: 9/10


Akiko Yano - "Japanese Girl" (1976)

1. Kikyu Ni Notte / 気球にのって; 2. Kuma / クマ; 3. Denwasen / 電話線; 4. Tsugaru Tour / 津軽ツアー; 5. Funamachi-uta Part 2 / ふなまち唄パート2; 6. Ooinaru Shiino-ki / 大いなる椎ノ木; 7. Hekoriputaa / へこりぷたぁ; 8. Futa / 風太; 9. Oka Wo Koete / 丘を越えて; 10. Funamachi-uta Part 1 / ふなまち唄パート1

Skład: Akiko Yano - wokal, pianino (1-7,9), syntezator (1,5,6), organy (3), klawinet (4), pianino elektryczne (9), guiro (9); Paul Barrere - gitara (1-5); Lowell George - gitara (1-5), flet (2), shakuhachi (2); Kenny Gradney - gitara basowa (1-5); Richie Hayward - perkusja i instr. perkusyjne (1-5), dodatkowy wokal (4); Sam Clayton - instr. perkusyjne (1-5), dodatkowy wokal (4); Hiroki Komazawa - gitara pedal steel (2,9); Makoto Yano - syntezator (2), dyrygent (8), dodatkowy wokal (10); Haruomi Hosono - gitara basowa (6); Tatsuo Hayashi - perkusja (6); Chuei Yoshikawa - gitara (7); Tetsuro Kashibuchi - kongi (7), perkusja (9), taiko (9); Kisaku Katada - instr. perkusyjne (7); Ohno Ensemble - instr. smyczkowe (7,8); Kimiko Yamauchi - koto (8); Masahiro Takekawa - mandolina (9), pipa (9); Hirobumi Suzuki - gitara basowa (9); Keiichi Suzuki - taiko (9); Morio Agata - dodatkowy wokal (9,10); Mami Kikuchi - dodatkowy wokal (10); Susumu Yamagami - shinobue (10), taiko (10), dodatkowy wokal (10)
Producent: Akiko Yano i Makoto Yano


Idź do oryginalnego materiału