Rapoon – The Silent Trumpets

nowamuzyka.pl 16 godzin temu

Suma tego, co stare i nowe.

Robin Storey był jednym z pierwszych artystów z kręgu muzyki ambient, który przekuł swój oryginalny pomysł na tworzenie dźwięków na dyskografię obejmującą dziś kilkadziesiąt albumów. Choć wywodzi się z industrialnej sceny, bo całe lata 80. był jednym z członków legendarnej grupy Zoviet France, gdy zadebiutował w 1992 roku płytą „Dream Circle” pod szyldem Rapoon, od razu zaprezentował inne dźwięki: wyraziste połączenie ilustracyjnej elektroniki z etnicznymi samplami i tribalowymi rytmami.

Mimo zmiany muzycznego paradygmatu, Storey pozostał ze swoimi wydawnictwami na post-industrialnej scenie. Początkowo jego płyty publikowały wytwórnie Staalplaat i Soleilmoon, a potem dołączyła do nich wiedeńska Klanggalerie i polska Zoharum. Mając tak potężną dyskografię, brytyjski artysta nie ustaje jednak we wzbogacaniu swej palety dźwiękowej. Co interesujące – pozostaje przy tym zwykle w obszarze wypracowanej przez lata estetyki. Tak dzieje się choćby na najnowszym albumie Rapoon – „The Silent Trumpets”.

Tym razem Storey zwraca się w stronę modnego znów ambient dubu rodem z początku lat 90. Sporo więc tutaj połamanych rytmów, tworzonych przez szeleszczące breaki („Real Life”) i podrasowane linie basu („Please Come Round”), podkłady te nie uderzają jednak taneczną energią, mając mocno zredukowany ton („The Silent Trumpets”). Struktury te Brytyjczyk uzupełnia minimalistyczną elektroniką („Nothing”), składającą się z syntezatorowych smug o kosmicznym tonie („Morning Calls”).

Specjalnością Storeya są wspomniane wątki rodem z etno – i tutaj dostajemy sporo takich dźwięków, zaczerpniętych przede wszystkim z folkloru Indii („Escape To Light”) czy Bliskiego Wschodu („Stars Over The Bosphorus”). Te wyraziste i organiczne motywy są skontrastowane z wycofanymi w tło elementami rodem z neoklasyki („The Light Has Gone”). Poza smyczkami rozbrzmiewa tu fortepian („I Love You”) i trąbka („The Silent Trumpets”), wnosząc na płytę chłodny powiew znad Europy.

Od pewnego czasu w muzyce Rapoon pojawia się głos Storeya. Tak jest i tutaj. Brytyjski artysta czasem śpiewa, przypominając zachrypłym głosem wokal Toma Waitsa („Light On You”), a kiedy indziej melorecytuje, tworząc poetycki nastrój rodem z nagrań Williama S. Burroughsa („Nothing”). Mamy na płycie również inne głosy – wysamplowane skąd fragmenty filmów („Do You Want To Dance”) czy przypadkowych rozmów („Mishi Mishi”). Anglik stosuje te wtręty nienachalnie, więc w sumie nie „gryzą” się one z resztą kompozycji.

„The Silent Trumpets” to suma wszystkiego, co znamy z muzyki Rapoon od ponad 30 lat i tego, co Robin Storey wprowadził do niej w ostatnich latach. W efekcie powstała płyta, która uwodzi egzotycznymi skojarzeniami i tworzy nierzeczywisty nastrój psychodelicznej podróży. Nie sposób się tym materiałem znudzić – choćby jeżeli zna się dobrze wcześniejsze płyty projektu. Brytyjczyk dba o różnorodność dźwięków, budując niby oszczędne, a jednak efektowne aranże. To album, od którego można zacząć swą przygodę z Rapoon – a jest czego słuchać.

Klanggalerie 2026

www.klanggalerie.com

www.facebook.com/pages/Klanggalerie/400510642753

www.rapoon.org

www.facebook.com/rapoon.official

Idź do oryginalnego materiału