Raper Szczyl dla „Polityki”: Wpadłem w dziwny wir. Uratowała mnie nuda | Uratowała mnie nuda

polityka.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Sony Music


Udało mi się skutecznie przeprowadzić sabotaż mojej kariery – mówi Tymoteusz „Szczyl” Rożynek, jeden z najbardziej cenionych raperów młodego pokolenia. KRZYSZTOF NOWAK: – Co powiesz na to, byśmy najpierw cofnęli się do połowy 2023 r.?
TYMOTEUSZ „SZCZYL” ROŻYNEK: – Możemy, ale wytłumacz, dlaczego wybrałeś ten moment.

Wówczas jesteś dwa lata po debiu-tanckim, platynowym albumie „Polska Floryda” i parę miesięcy po nagrodzonej Fryderykiem EP-ce „8171” z kultowym producentem Magierą. I nagle, będąc na szczycie, milkniesz.
Nie planowałem ciszy. Dopadła mnie.

Nie byłeś gotowy na sukces i wynikającą z niego presję?
Gdy byłem w dołku, zastanawiałem się, czemu moja muzyka poszła tak szeroko. Nigdy nie czułem jednak presji, iż po zdobyciu uznania muszę napisać hit z łatwym do zapamiętania refrenem i prostymi zwrotkami. Pierwszy raz przejechałem Polskę, odwiedzając miejsca, w których wcześniej nie byłem. Poznałem wyjątkowych muzyków, przebywałem w towarzystwie ludzi z iskrą. To były piękne chwile. choćby gdy grałem któryś z nielicznych koncertów, w trakcie przerwy myślałem sobie: chętnie zagrałbym ich więcej. Tylko czułem, iż muszę wyjść z czymś nowym, a nie ciągle grać stare utwory. A nowych nie miałem. Nie wiem, skąd się wzięła ta gula w gardle. Podejrzewam, iż znalazłem się w złym miejscu we własnej głowie.

To była depresja?
Nie będę tego nazywać, bo nie wiem. Na pewno wpadłem w dziwny wir, przez który zastanawiałem się nad tym, kim jestem, czy kogokolwiek obchodzi to, co mam do powiedzenia. Te wszystkie chwile, które spisałem na pierwszych płytach, były wciąż dla mnie wartościowe i bezinteresowne, ale gdy życie poszło dalej i pojawiły się nowe problemy po zamknięciu starych, zrozumiałem, iż nie umiem sobie jeszcze z nimi dobrze radzić.

Jak to wyglądało na co dzień?

Idź do oryginalnego materiału