Marvel Cinematic Universe od lat przyciąga miliony widzów nie tylko do kin, ale także przed ekrany telewizorów i platform streamingowych. Wraz z rozwojem seriali MCU uniwersum znacząco się rozrosło, oferując bardziej osobiste historie i pogłębione portrety bohaterów. Nie wszystkie produkcje spotkały się jednak z równie entuzjastycznym odbiorem, co sprawia, iż ich porównanie staje się szczególnie interesujące. W tym rankingu przyglądamy się najważniejszym serialom MCU, oceniając je pod kątem fabuły, postaci oraz wpływu na całe uniwersum. Które tytuły zasługują na najwyższe miejsca, a które nas rozczarowały?
Zobacz również:
Ranking filmów Marvel Cinematic Universe
Young Avengers – jak będzie wyglądać kolejna drużyna w MCU?
Cały ten Marvel – recenzja książki. Chaos jest pożądany
17. Marvel Zombi
Marvel dostał na tacy przepis na idealną ekranizację – interesujący komiks z nieprzewidywalną fabułą i nietypowym podejściem do tematu nieumarłych. Jedyne, co należało zrobić, to zamienić powieść obrazkową w scenariusz i stworzyć z tego hit. Cóż… widać ta idea okazała się zbyt prosta dla Domu Pomysłów, dlatego serial Marvel Zombies nie dość, iż opowiada historię całkiem inną od tej z 2005 roku, to na dodatek robi to po łebkach. Historia sama w sobie nie ma za dużo sensu, a dodając do tego kiepskie żarty i niezrozumiały, dziwny finał, otrzymujemy paździerz roku.
16. Tajna Inwazja
Tajna Inwazja udowadnia, iż jeden serial może zawierać więcej problemów niż cała faza MCU razem wzięta. Produkcja gubi się w braku logiki, nieprzemyślanych motywacjach i chaotycznie napisanych postaciach. Ambitny koncept infiltracji Ziemi przez Skrulli zostaje kompletnie zmarnowany, podobnie jak cały wachlarz znakomitych aktorów. Co więcej, serial nie wpisał się w panującą wówczas modę na multiwersum, przez co trudno go łączyć z jakimkolwiek innym projektem.
15. Oczy Wakandy
Wakanda przedstawiona w Marvel Cinematic Universe to jeden z najciekawszych elementów tego świata. Szkoda, iż serial nie wykorzystuje tego potencjału. Oczy Wakandy, pomimo posiadania zaledwie czterech epizodów, wydają się narracyjnym i fabularnym bałaganem. Sam styl animacji jest w porządku, ale historia niezbyt angażuje, humor nie bawi, a w kontekście całego uniwersum serial zdaje się po prostu zbędny.
14. She Hulk
Mecenas She-Hulk to nieudana próba Marvel Studios stworzenia serialu wychodzącego poza czwartą ścianę. Fabuła odcinków gwałtownie ucieka z pamięci, wątki nie mają żadnego sensu, a Tatiana Maslany musi ratować swoją postać przed tragicznym scenariuszem. Twórcy na wciskają w historię zbędne występy gościnne, a wisienką na torcie jest w dużej mierze fatalnie zrealizowane CGI.
13. Echo
Echo początkowo zapowiadało się jako powiew świeżości dla MCU. Niestety, mimo całkiem wciągającego, małomiasteczkowego klimatu oraz solidnie zrealizowanych scen walk, serial nie miał zbyt wiele do zaoferowania pod względem fabularnym. Część rozwiązań narracyjnych, szczególnie w finałowym odcinku, wypada naiwnie i skutecznie osłabia ogólny wydźwięk historii.
12. What If
What If… jako koncept miał potencjał i pierwszy sezon w większości dał mi to, czego się spodziewałem. Alternatywne historie znanych bohaterów miały różny poziom, ale ogólnie były interesujące. Niestety, im dalej, tym było gorzej. Z sezonu na sezon dostawaliśmy coraz większy chaos, czasami przerywany pojedynczymi lepszymi epizodami, jednak to za mało, by nadrobić liczne wady produkcji.
11. Iron Heart
Opowieść o Riri Williams miała być origin story niczym Tony Stark 2.0. Zamiast tego otrzymujemy bohaterkę podejmującą serię irracjonalnych decyzji, które systematycznie podkopują fabułę. Serial broni się momentami klimatem i interesującymi antagonistami. Niestety, zawodzi, jeżeli chodzi o liczbę niepotrzebnych postaci oraz chaotycznie wykreowanych wątków.
10. Ms. Marvel
Serial, który swoją prostotą i „luźnym”, komiksowym podejściem stał się swoistym następcą filmowego debiutu pajączka Toma Hollanda. Serial opowiada o amerykańskiej muzułmance zafascynowanej popkulturą i tematyką superbohaterów. Sama pragnie stać się jedną z nich, a kiedy los daje jej ku temu okazję – nie odmawia. Dodatkowym atutem jest interesujące przedstawienie tematu religii muzułmańskiej. Fajnie zobaczyć, iż w świecie Marvela – pełnym bogów, magii i cudów – dalej można znaleźć miejsce na odrobinę wiary.
















