Znana pisarka mówiła otwarcie o swojej wierze, podkreślając, iż z biegiem lat stała się ona czymś więcej niż deklaracją. Ja już choćby nie wierzę. Tylko ja wiem. Wiem, iż Bóg jest – powiedziała Katarzyna Grochola, opisując Boga jako „absolutne dobro, łagodność i harmonię”. Jednocześnie zaznaczała, iż wiara nie chroni przed wątpliwościami ani codziennymi emocjami. Jak stoję w korku i się denerwuję, to muszę sobie przywołać: spokojnie, korek też jest po coś- mówiła.
Magdalena Rigamonti pytała o doświadczenia graniczne, które wpłynęły na duchowość pisarki. Katarzyna Grochola wracała do pracy w szpitalu i towarzyszenia umierającym. Widziałam, jak coś się zmienia w ludziach, jak człowiek opuszcza to ubranie, w które jest ubrany– mówiła. Z tych przeżyć zrodziło się przekonanie, iż istnieje coś, czego nie da się wytłumaczyć wyłącznie nauką.
Tomasz Sekielski skierował rozmowę ku Kościołowi jako instytucji. Autorka „Nigdy w życiu!” nie ukrywała krytycyzmu. Mam pretensje do mojej instytucji, iż nie próbuje się oczyszczać– stwierdziła, dodając, iż walka ze złem wewnątrz Kościoła nie jest atakiem na wiarę, ale jej obroną. Tomasz Sekielski podkreślał, iż pokazywanie nadużyć nie czyni wroga z dziennikarza.
W wielkanocnym kontekście szczególnie mocno wybrzmiały słowa Katarzyny Grocholi o sensie rachunku sumienia. On powinien powodować dobro w przestrzeni. Zdjąć z człowieka winę, a uczynić go odpowiedzialnym – mówiła. Na zakończenie życzyła słuchaczom „błogosławieństwa i umiejętności spojrzenia na drugiego człowieka jak na kogoś, kto czuje tak samo jak my”.









