Na AFI Fest Quentin Tarantino podał listę swoich ulubionych produkcji, które wyszły spod jego ręki. W zestawieniu zabrakło kultowego Pulp Fiction czy Jackie Brown.
Podczas Q&A na AFI Fest w Los Angeles Tarantino przeanalizował swoją filmografię i wybrał tytuły, które mogą zadziwić jego fanów. Dla reżysera jego list miłosny do minionej epoki z 2019, Pewnego razu… w Hollywood, jest jego ulubionym filmem. Jednocześnie Bękarty wojny określił mianem absolutnie najlepszej produkcji. Wprost nazwał ten epos wojenny prawdziwym arcydziełem. Nic dziwnego, w końcu film z 2009 roku przyniósł mu 53 nominacje i aż 38 nagród.
Zapytany o film, dla którego został zesłany na Ziemię odpowiada szybko: Kill Bill. Niezwykle wystylizowane, napędzane zemstą dzieło, którego, jak sam Quentin Tarantino twierdzi, nie udałoby się zrobić żadnemu innemu człowiekowi.
Zobacz także: Pewnego razu…w Hollywood – perełka od Tarantino?
Co ciekawe, Tarantino nie wymienił takich pozycji jak Pulp Fiction czy Wściekłe psy. Jest to o tyle zastanawiające, iż te filmy zmieniły kulturowy obraz lat 90. oraz zbudowały markę kryjącą się za nazwiskiem Quentin Tarantino. Nie jest więc zaskoczeniem, iż gdy tylko klip z panelu pojawił się na X, fani zainterweniowali. W komentarzach zaczęli wychwalać Pulp Fiction jako najlepszy film w karierze reżysera. Równocześnie kłócili się, iż pominięcie tego laureata Złotej Palmy jest bluźnierstwem.
Na koniec dnia liczy się jednak fakt, iż Quentin Tarantino potrafi podejść krytycznie do swoich osiągnięć. Zestawienie, które przedstawił na AFI Fest było dla wielu zaskakujące, ale równocześnie pokazujące autentyczność reżysera. Amerykanin, który jest znany ze swojej miłości do kina, pokazał, co jest dla niego istotne w kinematografii.













