Festiwalowa gorączka oficjalnie opadła, bramy Międzynarodowych Targów Poznańskich zostały zamknięte, a my – wraz z tysiącami fantastów z całej Polski – mierzymy się właśnie z tradycyjnym, pokonwentowym kacem. Edycja 2026 bez wątpienia przejdzie do historii jako czas wielkich przemian, potężnych muzycznych uderzeń i niezapomnianych, niezwykle emocjonalnych spotkań. Nie był to jednak festiwal pozbawiony wyzwań. Nowe, restrykcyjne zapisy w regulaminie, logistyczne eksperymenty, które mocno nas podzieliły, oraz tropikalna pogoda sprawiły, iż dla stałych bywalców ten weekend miał zupełnie inną, momentami wręcz specyficzną atmosferę.
Czy Pyrkon, stając się masowym, mainstreamowym gigantem, nie zatracił gdzieś po drodze swojego pierwotnego ducha? Jak odświeżone strefy, genialne koncerty i kuluarowe dyskusje wpłynęły na nasz ostateczny odbiór imprezy? Połączyliśmy siły, by z dwóch różnych, redakcyjnych perspektyw stworzyć dla Was pełne podsumowanie tegorocznego święta fantastyki. Zapraszamy do lektury naszych wrażeń!
Podsumowanie Jakuba
Kolejna edycja największego festiwalu fantastyki już za nami. Jak zwykle o tej porze przychodzi pokonwentowy kac, iż to tylko trzy dni i na kolejną edycję trzeba znowu czekać cały rok. Jednak tym razem było nieco inaczej, a choćby pokuszę się o stwierdzenie, iż dla mnie, stałego bywalca, było dziwnie.

Zamieszanie przed imprezą
Nie sposób nie zacząć od kontrowersji związanej z nowym regulaminem, który zakazał mundurów, i przez to duża część fandomów post-apo czy Warhammera 40k postanowiła zwyczajnie zrezygnować z imprezy. Czy ich brakowało?

Oczywiście, iż tak. Pięknie wykonane zbroje Ultramarines czy wioski post-apo zawsze dodawały kilka punktów do ogólnego klimatu imprezy. Jednak nie ukrywajmy, z powodu sytuacji geopolitycznej na świecie, na jakiś czas trzeba będzie z tego zrezygnować.

To, co mnie uderzyło po licznych rozmowach z ludźmi i wystawcami, to powtarzająca się plotka, iż jest zdecydowanie mniej ludzi. Jakby frekwencja miała w tym roku nie dopisać. Oficjalna statystyka pokazuje jednak, iż winny jest nie nowy regulamin, a pogoda. W tym roku dopisała aż za bardzo. Z tego, co się dowiedziałem, nie było zbyt wielu incydentów związanych z udarami. Sam Pyrkon również starał się, jak mógł, stawiając ogólnodostępne beczkowozy.
Quo Vadis wystawco
Przed imprezą dużo osób wstawiało informacje, iż na Pyrkonie ich stoiska nie zostały przyjęte, co tworzyło nowe plotki i historie. Jednak chodząc po hali wystawowej, nie było tego widać. Stoisk wszelkiej maści było od groma, a także wiele nowych. To, czego zabrakło z poprzedniego roku, to stanowisk do tatuażu, ale może to i dobrze, konwent raczej nie jest zbyt sterylnym miejscem do tego typu atrakcji.

Osobiście cieszy mnie coraz to większa różnorodność stoisk i tego, co można tam zakupić, a nie tylko printy, rysunki czy jakieś naklejki. Ozdoby z metalu, biżuteria, moda alternatywna, ceramika, ubrania z lnu, sakwy, torebki. Na Pyrkonie dosłownie znajdziemy wszystko, dlatego trzeba bardzo uważać na swój portfel.

Co prawda niektóre ceny potrafią odstraszyć, ale dlatego zawsze polecam zostawić zakupy na niedzielę, bo wtedy wystawcy chętni są do tego, aby jeszcze coś sprzedać lub ewentualnie dorzucić jakiś gratis.
Masówka dla normików czy impreza dla fantastów?
Od paru lat już obiło mi się o uszy, iż Pyrkon jest zwyczajnie za duży i coraz bardziej zaczynam się ku temu stwierdzeniu przekonywać. Oczywiście to dalej świetna impreza, z piękną historią. Jednak ciągle rosnące ceny wejściówek i noclegów w Poznaniu skutecznie odstraszają od tej imprezy na rzecz mniejszych i bardziej kameralnych.

Problemem nie jest to, iż Pyrkon jest za duży, a to, iż nie mamy podobnej imprezy tego typu w Polsce. Większość konwentów i festiwali o tej tematyce zwyczajnie nie ma takiej skali i podjazdu, i niestety jest to cena, jaką musimy zapłacić za to, iż ogólnie pojęta fantastyka stała się mainstreamowa. Osobiście uważam, iż dalej ktoś wkłada w tę imprezę całe serce i to widać. Nie da się jednak uniknąć kontrowersji czy wpadek, tworząc wydarzenie przez prawie 25 lat.
Czy było fajnie?
Odpowiadając szybko. Pyrkon to dla mnie obowiązkowa impreza co roku i miejsce, w którym mam wiele przyjemnych wspomnień. Jest to świetna okazja do spotkania się ze znajomymi i ta edycja również dostarcza to, co zawsze. Aspekt socjalny i otwartość ludzi zawsze były mocnymi punktami tej imprezy i nie inaczej jest w tym roku. Masa świetnych cosplayów i właśnie to pozytywne nastawienie u ludzi.

Bo wszyscy tam jesteśmy, aby celebrować wszystkie rodzaje fantastyki. Każdy fandom znajdzie na Pyrkonie swoje miejsce. Edycja 2026 nie wyróżniała się na tle innych, była po prostu kolejnym Pyrkonem, choćby jeżeli brakowało militarnych. Czy Pyrkon idzie w dobrym kierunku? Trudno stwierdzić. Ja się dobrze bawiłem i pewnie za rok również będę.
Podsumowanie Marcina
Logistyka na zakręcie i nowe zasady gry
Tegoroczny festiwal od pierwszych minut pokazał, iż potrafi zaskakiwać. Organizacyjnie zobaczyliśmy dwie skrajności. Z jednej strony – absolutnie bezbłędna, sprawna i niezwykle sympatyczna obsługa strefy akredytacyjnej, która w piątek błyskawicznie rozładowywała gigantyczne kolejki, nadając świetny ton całemu otwarciu. Z drugiej strony – sobotni eksperyment z „Pyrpasami”. System dystrybucji wejściówek na spotkania z gwiazdami formatu Giancarlo Esposito czy Ryukishiego07 oparty na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy” wywołał spory chaos, zmuszając najbardziej zdeterminowanych do koczowania na chodnikach od świtu. To lekcja na przyszłość, która wymaga pilnego przemodelowania.
Ostatnie akordy Pyrkonu. Niedziela pełna magii, fandomowych wiosek i trudnych pożegnań
Szerokim echem odbiły się także zmiany w regulaminie. Całkowite wycięcie strefy ASG, jednostek militarnych oraz umundurowania wyraźnie wpłynęło na kuluarową atmosferę, wywołując w niedzielę choćby symboliczne akcje protestacyjne. Choć w piątek i niedzielę dało się słyszeć głosy o „dziwnym klimacie” czy mniejszej frekwencji, to sobotni szczyt udowodnił, iż Pyrkon wciąż potrafi przyciągnąć nieprzebrane tłumy, które szczelnie wypełniły każdą dostępną halę.
Ewolucja stref i potęga społeczności
Wielkie brawa należą się organizatorom za wsłuchiwanie się w feedback z poprzednich lat. Pawilon gamingowy zyskał zupełnie nowe oblicze – obecność takich gigantów jak Nintendo, Bandai Namco czy Ubisoft, zestawiona z doskonale przygotowaną strefą retro, stworzyła przestrzeń, w której każdy gracz mógł spędzić długie godziny. Podobnie zyskała hala cosplayowa z Żelaznym Tronem oraz kapitalnie zagospodarowana połowa pawilonu 8A, oddana w ręce fanów Star Wars.

I choć z powodu nowych przepisów zabrakło spektakularnych pancerzy w wiosce Warhammera, lukę tę świetnie zapełniły inne inicjatywy. Miłośnicy mieczy świetlnych mogli szkolić się pod okiem ekipy z SaberArt, a absolutny prym wiodła potężna wioska Gothica, napędzana premierą niedawnego remake’u. Tam nie tylko warzyło się mikstury many, ale też toczyło odwieczne, frakcyjne dyskusje.

Prawdziwym poligonem dla portfela była hala wystawców. Obok masowo produkowanych gadżetów z anime czy gier, ogromną siłę pokazało autentyczne rzemiosło – unikalna ceramika, skórzane akcesoria i biżuteria udowodniły, iż rękodzieło ma się świetnie. Co więcej, sami wystawcy wykazali się genialną kreatywnością, oferując specjalne zniżki dla cosplayerów kupujących figurki postaci, za które byli akurat przebrani.
Panele, które zapadały w pamięć
Merytoryczna strona festiwalu dostarczyła skrajnych wrażeń. Absolutnym hitem okazało się spotkanie z Ryukishim07 – twórcą niezwykle energetycznym, który skradł serca polskiej publiczności (i osobiście pobłogosławił trzymany na widowni tomik mangi Gdy zapłaczą cykady). Świetnie wypadł też retrospektywny panel poświęcony jego twórczości, zakończony fenomenalnym, ekspresowym „speedrunem” prowadzącej z powodu presji czasu, a także prelekcja o fenomenie Hatsune Miku w Polsce. Fani technologii i retro mogli z kolei odetchnąć przy technicznym i niezwykle ciekawym panelu o przywracaniu do życia konsol 3DS przez scenę homebrew.
Pyrkon w pełnym biegu. Gorąca sobota pełna wielkich gwiazd, koncertów i kontrowersji
Jedynym wyraźnym zgrzytem okazała się nocna prelekcja zadająca pytanie, czy AI zastąpi twórców gier. Sposób jej przygotowania – oparty na slajdach wygenerowanych przez sztuczną inteligencję – w kontekście debaty o prawach autorskich wzbudził uzasadniony opór i spore kontrowersje wśród zmęczonej publiczności.
Muzyczna alternatywa
Pyrkon wyrasta na poważnego gracza na mapie letnich festiwali muzycznych. Trzy zróżnicowane sceny (w tym nowa, klimatyczna strefa pod gołym niebem) zaoferowały pełen przekrój gatunkowy. Choć cieniem na koncertach położyły się lekkie obsuwy czasowe, występy artystów zrekompensowały to z nawiązką. Zjawiskowa Liz Katrin, energetyczny folk-metalowy Percival czy niezawodna Łydka Grubasa rozgrzały publiczność do czerwoności. Dla wielu jednak najważniejszym punktem całego weekendu było legendarne LORDI – usłyszenie ich na żywo w Poznaniu to dla tysięcy fanów ciężkiego brzmienia spełnienie życiowych marzeń.

Ludzie, pasja i cisi bohaterowie
Na koniec warto pamiętać, iż Pyrkon to przede wszystkim ludzie. To tysiące genialnych cosplayerów, w tym rzucający się w oczy strój Taro Sakamoto z Sakamoto Days, który przez cały weekend zbierał piątki. To przestrzeń, gdzie miłość dosłownie kwitnie – czego dowodem były wzruszające, niedzielne zaręczyny na terenie targów. To wreszcie atmosfera wzajemnej pomocy i solidarności, która najpełniej objawia się w sytuacjach kryzysowych.
Pyrkon na spokojnie. Jak wyglądał pierwszy dzień festiwalu i co nas zaskoczyło?
W tym miejscu należą się też zupełnie wyjątkowe, osobiste podziękowania dla jednej z Gżdaczek, będącej w sobotę w punkcie naprawy cosplayów. Jej szybka, bezinteresowna reakcja i pomoc przy reanimacji uszkodzonego sprzętu uratowała nie tylko mój plecak, ale i resztę tego niesamowitego dnia. To właśnie tacy ludzie tworzą magię tego festiwalu.

Pyrkon 2026 przeszedł do historii jako edycja pełna zmian, potężnych muzycznych uderzeń i niezapomnianych spotkań. Mimo kilku organizacyjnych potknięć, Poznań ponownie udowodnił, iż na te trzy dni staje się najwspanialszą stolicą fantastyki. Do zobaczenia za rok!
Jeżeli podobał wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.













