Wiesz, nie odważyłabym się sama jechać z córką, dwie kobiety, nie znamy języka, a jakby coś się stało teściowa machnęła ręką. Ale z wami jest raźniej, nie tak strasznie.
Zawsze będziemy blisko, na wypadek problemów.
Oj, Zuzanna choćby nie przypuszczała, jak bardzo “blisko” przyjdzie im być.
Szkoda, westchnęła Zuzanna.
O wspólnym wyjeździe marzyli z Patrykiem, Weroniką i Kacprem od ponad pół roku.
Brat narzeczonego i jego żona byli świetnym towarzystwem z nimi można było jechać i na Mazury, i za granicę, a choćby na koniec świata tyle mieli wspólnych zainteresowań i podobnych pomysłów na idealny wypoczynek.
Już dwa razy w zeszłym roku byli razem na wczasach oba wyjazdy udały się znakomicie.
A teraz
Nie przyszłoby Zuzannie do głowy obwiniać przyszłą szwagierkę o to, iż akurat się rozchorowała.
Ale poirytować się miała pełne prawo, prawda?
No co zrobić? Musicie po tych starożytnych ruinach szlajać się sami, westchnął Kacper.
Bratu Patryka też było szkoda planowanego urlopu, ale jasne było, iż nie zostawi chorej żony dla własnej rozrywki.
Zresztą nikt nigdy by tego od niego nie wymagał.
Szkoda tylko było pieniędzy na wycieczkę zwrot całości już nie był możliwy. A i plany poszły na marne.
Wieczorem odwiedziła ich mama Patryka i Kacpra pani Teresa Nowak.
Jej wizyty nie należały do rzadkości, bo Patryk miał z matką bardzo dobre relacje.
A sama Teresa była ogólnie dobrą osobą.
Było u niej kilka typowych dla polskiej teściowej przyzwyczajeń czasem próbowała nauczać Zuzannę, jak prowadzić dom, ale znajome Zuzanny miały znacznie “surowsze” teściowe, więc w sumie nie było na co narzekać.
Teresa wpadła na pomysł: skoro Kacper i Weronika zostają, ona weźmie swoją młodszą córkę Anielę, odkupi bilety i pojedzie z Patrykiem oraz Zuzanną do Grecji, trochę się zrelaksować i przeżyć coś nowego.
Same z Anielką się boję, dwie kobiety, nie wiemy jak się dogadać, gdyby coś… wyjaśniła Teresa. Ale z wami już nie tak strasznie.
Zawsze będziemy obok w razie czego.
Zuzanna choćby nie przeczuwała, jak bardzo “obok” będą. Gdyby wiedziała, nigdy by się nie zgodziła na takie towarzystwo.
Z drugiej strony dobrze, iż poznała prawdziwe oblicza przyszłej rodziny i narzeczonego jeszcze przed ślubem, a nie już po, gdy byłoby trudniej się wycofać.
Można więc powiedzieć, iż Zuzanna wyszła z tego bez większych strat.
Kiedy opowiedziała o swoich planach przyjaciółkom, te tylko kręciły głowami.
Z teściową na urlop?! dziwiły się. Przecież cię zamęczy, będzie narzucać swoje, dyrygować synem i tobą.
A z córką to jeszcze któraś z was będzie musiała ją zabawiać.
Zuzanna jednak odpowiadała, iż Aniela to już dorosła dziewczyna, ma dziewiętnaście lat, nie potrzebuje niań.
W sumie w codziennym życiu niemal nie rozmawiały kilka wymienionych grzeczności i prośba o podanie soli do obiadu, tyle ich kontaktów.
Mało prawdopodobne, żeby akurat na urlopie nagle znalazły wspólne tematy.
Co do Teresy Wiadomo, trzeba będzie trochę dostosować plany, w końcu to osoba w średnim wieku, ale przecież nie będzie aż tak źle.
Poza tym to tylko dwa tygodnie. Najwyżej potem już więcej nie pojadą razem na urlop, znajdzie się dobrą wymówkę.
W końcu nie odmawia się czegoś, choćby nie próbując, prawda? Tak ją wychowano.
Zresztą przyjaciółki Teresy nie znały. Sądziły, iż jest podobna do ich upiornych teściowych, a same mówiły dawniej, iż Zuzanna i tak trafiła najlepiej na całe otoczenie Patryka.
A teraz wszystkim się odmieniło i radzą, żeby natychmiast zrezygnować ze wspólnego wyjazdu.
A jak odmówić, gdy już Teresa się cieszy, a Patryk cały szczęśliwy z okazji wyjazdu z mamą do Grecji?
Pierwszy niepokojący sygnał pojawił się w samolocie.
Aniela zajęła miejsce przy oknie, nikt się nie sprzeciwiał.
Zuzanna latała służbowo tak często, iż okno ją nie interesowało wolała korytarz, by w razie potrzeby nie przepychać się przez śpiących sąsiadów.
Patryk wolał filmy na ekranie.
Teresa usiadła po drugiej stronie przejścia, i już przy starcie była zestresowana. Gdy samolot wpadł w turbulencje, ledwo powstrzymywała łzy.
Oczywiście Zuzanna nie mogła odmówić, by zamienić się miejscami przy synu Teresa czuła się spokojniejsza.
Szkoda tylko, iż potem, jak turbulencje się skończyły, nikt nie oddał jej miejsca.
Co więcej, Teresa z zainteresowaniem zerkała na ekran Patryka, po czym ucięła sobie drzemkę z głową na ramieniu syna.
Nie warto się denerwować tłumaczyła sama sobie Zuzanna. Po takim stresie i tak nie myślałabym o przesadzaniu się.
Wewnętrzny głos jednak podpowiadał, iż śpiąca osoba nie budzi się tak nagle akurat wtedy, gdy stewardesy zaczynają roznosić posiłki.
A zresztą, Teresa mogła zamienić się nie z nią, a z Anielą, która już dawno znudziła się widokami i oglądała film.
Na widok tej rodzinnej idylli Zuzanna z minuty na minutę czuła coraz większe rozdrażnienie. A to uczucie wzmocniło się po wylądowaniu.
Patryk nie zwracał na Zuzannę uwagi od razu popędził pomagać mamie przynieść walizkę, znaleźć automat z wodą.
Zuzanna poczuła się niepotrzebna. Jakby była do tego wyjazdu tylko tłem.
Kochana, nie przesadzaj. Przecież nie robimy z ciebie outsiderki próbował tłumaczyć Patryk. Mama pierwszy raz za granicą, widziałaś jak się bała
To po co w ogóle postanowiła z nami jechać? Zuzanna ugryzła się w język.
A głos matki z dzieciństwa podpowiadał: ucz się współczucia, ustępuj starszym, nie myśl tylko o sobie.
Fakt, nic złego się jej nie stało, a Patryk po prostu troszczył się o mamę normalna sprawa.
Ale Zuzanna nie wiedziała, iż to był dopiero początek wyzwań.
Już następnego wieczoru mama narzeczonego z całym impetem przeprowadziła się… do ich pokoju.
W tym wszystkim Zuzanna zrozumiała jedna rzecz: choćby jeżeli ludzie są blisko siebie, warto rozmawiać o granicach, bo bez tego można zatracić siebie, a relacje będą coraz trudniejsze. Czasem warto postawić siebie na pierwszym miejscu i pamiętać, iż zdrowy egoizm to nie grzech to podstawa szczęśliwego życia.






