"Ranczo": mija 20 lat od premiery serialu. przez cały czas cieszy się uznaniem
Niektóre seriale nigdy się nie starzeją. Choć od emisji premierowego odcinka "Rancza" 5 marca mija 20 lat, jego bohaterowie wciąż żyją w sercach fanów (często nazywających siebie "ranczersami"), a powtórki cieszą się nieustanną popularnością.
Serial o mieszkańcach Wilkowyj był przez lata jedną z najbardziej lubianych produkcji w Polsce. Pierwszy sezon zgromadził przed telewizorami średnio 4,72 mln widzów. Drugą serię oglądało już niemal 7 mln osób. Liczba ta nie spadła aż do dziesiątego, ostatniego sezonu. Początkowo serial miał się skończyć po czterech seriach, jednak protesty fanów sprawiły, iż twórcy kontynuowali historię. Reklama
Widzowie pokochali "Ranczo" za ciepły sposób, w jaki pokazywało im życie polskiej wsi w zderzeniu z wielkim światem. Życie bohaterów zostaje poddane rewolucji, kiedy do wsi wprowadza się Amerykanka - Lucy Wilska. Kobieta otrzymała w spadku dworek po zmarłej babci i zamiast go sprzedać, decyduje się na remont i zostaje w Polsce, by zacząć nowe życie po rozwodzie. Razem z wójtem i proboszczem (w obu wcielił się znakomity Cezary Żak) staje się jedną z kluczowych postaci w krajobrazie wiejskiego życia, do którego zaczyna wprowadzać, krok po kroku, elementy nowoczesnego świata.
Ekranowa rzeczywistość nie była wybielana. Serial przełamywał stereotypy o mieszkańcach mniejszych miasteczek. Bohaterowie byli bardzo ludzcy - nikt nie był idealny, każdy z nich miał swoje dobre i złe strony. Widzowie mogli się utożsamić z mieszkańcami Wilkowyj, przez co chętniej im kibicowali w zmianach na lepsze.
"Myślę, iż widzów urzekł prezentowany w naszym serialu obraz Polski z perspektywy wsi. Jesteśmy przecież społeczeństwem postchłopskim, a nie postszlacheckim. Wieś jest taką ojczyzną ojczyzn. 'Wsi spokojna, wsi wesoła...'. Pokazywaliśmy różnego rodzaju postawy, zachowania i zjawiska, które należało piętnować. Krytykowaliśmy je, ale w sposób pozbawiony żółci. Wszystko to było sielankowe, okraszone humorem i dobrze się kończyło" - tłumaczył reżyser serialu Wojciech Adamczyk w wywiadzie dla Plejady.
Losy mieszkańców Wilkowyj podbiły serca Polaków. Niewielu wie, iż Kusego i Lucy miał zagrać ktoś inny
Produkcja do dziś skrywa wiele tajemnic, a część z nich może zaskoczyć choćby największych fanów! Jedną z nich jest to, iż początkowo Kusego i Lucy mieli zagrać zupełnie inni aktorzy.
"Na długo przed castingiem miałem już swoją faworytkę. Jednak gdy pojawiła się Ilona, natychmiast artystycznie się w niej zakochałem. Wiedziałem, iż to ona musi zagrać Lucy" - ujawnił Adamczyk we wspomnianym już wywiadzie.
Udział w serialu "Ranczo" był dla Ilony Ostrowskiej wielką szansą. By jak najlepiej wcielić się w Lucy, dziedziczkę z Ameryki, aktorka musiała popracować nad specyficznym akcentem. Zasięgnęła w tej sprawie pomocy u specjalistki, którą była dla niej żona Marcina Prokopa - Maria Prażuch-Prokop. Kobieta przez lata mieszkała w Chicago, więc sama mówiła z charakterystycznym tonem.Reżyser opowiedział również o szczegółach zatrudnienia Pawła Królikowskiego:
"Wcześniej proponowaliśmy tę rolę trzem czy czterem innym aktorom, ale odmówili. I całe szczęście, bo Paweł świetnie zagrał w 'Ranczu' i stworzył z Iloną duet, który widzowie pokochali. Nie wyglądał jak typowy amant. Za to był zdolnym aktorem, ciepłym człowiekiem i miał fantastyczny głos. To jego ciepło przenosiło się przez ekran. Kobiety zwariowały na jego punkcie. I nie dlatego iż był piękny, tylko dlatego, iż od środka był prawdziwym facetem, o jakim wiele pań marzy w dzisiejszych czasach".
Przez lata nie zabrakło też wpadek...
Widzowie śledzili losy ulubionych postaci i niejako żyli ich życiem, zagłębiając się w ich codzienność. Niektórzy robili to tak skrupulatnie, iż ich uwadze nie umknął choćby najmniejszy błąd twórców. Fani produkcji do dziś wypominają scenarzystom fabularne absurdy, a okazuje się, iż dość poważnych wpadek było całkiem sporo.
Jedną z największych był wybór dość niefortunnego momentu na przedstawienie imienia tajemniczego Kusego. O tym, iż jest Kubą, dowiedzieliśmy się dopiero w dniu jego ślubu. Co interesujące ten istotny fakt poznała wtedy również... Lucy, czyli panna młoda. Nic dziwnego, iż to wydało się widzom wyjątkowo absurdalne.
"Ranczo" powróci z nowymi odcinkami! Co wiemy?
Gdy w 2025 roku media obiegły wieści o planach wskrzeszenia serii, publiczność nie kryła ekscytacji.
"Właśnie dogadaliśmy się z TVP, będzie ostatni sezon 'Rancza', 6 odcinków. Więcej niebawem oficjalnymi kanałami TVP" - przekazał wówczas Maciej Strzembosz za pośrednictwem Facebooka.
Scenariusz nadchodzących odcinków został w całości napisany przez Roberta Bruttera (Andrzej Grembowicz). Artysta dokończył swoje dzieło niedługo przed śmiercią. Ostatni sezon ma być spójną historią, która domknie wszystkie wątki i będzie symbolicznym pożegnaniem z bohaterami Wilkowyj.
Emisja 11. odsłony serialu, roboczo zatytułowanej "Ranczo. Zemsta Wiedźm", planowana jest na ten rok.
Zobacz też:
Aktorka komentuje zmiany w "M jak miłość". Rodzina Mostowiaków się rozpada?












