Zawsze, kiedy przychodzi do mnie paczka z Egmontu, nie mogę się doczekać, aż zobaczę komiks. I mimo iż za każdym razem przecież widzę tę okładkę wcześniej w Internecie, zawsze przechodzi mnie dreszczyk ekscytacji. Tym razem powodem było Przeznaczenie X. X-Men. Tom 2. Co tam słychać na Krakoi?
Przeznaczenie X. X-Men. Tom 2. skupia się na wewnętrznych sprawach mutantów. Do drużyny X-Men dołącza Firestar, która jako była członkini zespołu, a także teamu Avengers, ma pełnić rolę łącznika między mutantami i ludźmi. Dlatego też ten komiks przypomina, co chwilę, co jest prawdziwą misją X-Men. Ocalić tylu, ile się da. Czynić dobro. Wbrew wszystkiemu.
Zobacz również: Przeznaczenie X. Nieśmiertelni X-Men – recenzja komiksu. Smakowity!
Nie oznacza to, iż bohaterami nie targają wątpliwości czy słabości. Poszczególne zeszyty eksplorują porażki drużyny. Ciekawym wątkiem jest stworzenie symulacji dla postludzi, którzy ewolucyjnie wyprzedzają choćby mutantów i dążą do przejęcia władzy. Czy odizolowanie ich i stworzenie fałszywego świata jest…humanitarne? A co z uratowaniem oryginalnej Wolverine, Laury Kinney, którą zdążono już wskrzesić? Czy humanitarne jest stworzenie dwóch jej wersji, które muszą koegzystować? Komiks nie stroni od trudnych pytań natury moralnej, z którymi X-Men mierzą się na co dzień.
Fot. Wydawnictwo EgmontKomiks wypełniają liczne, ale krótkie misje drużyny. Przyznam, iż momentami aż irytowało mnie, iż znajdują się tu misje trwające jedną stronę. Wiele z nich chciałoby się pociągnąć dalej, dowiedzieć coś więcej. To szybkie, minimalistyczne przedstawieniu tworzy jednak interesujący przekrój walk, misji strategicznych i tych – nazwijmy to przekornie – bardziej PR-owych. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie ma tu jakiegoś globalnego zagrożenia, tylko ileś różnych spraw wymagających pomocy X-Men.
Wyjątkiem są trzy zeszyty Władca miotu, które skupiają się na pasożytach Brood. Ta misja nie tylko ma przestrzeń się porządnie rozwinąć, ale dobrze ilustruje sedno całego komiksu – czy X-Men mogą decydować, które potencjalne zagrożenie trzeba wyeliminować? Brak tutaj jednoznacznej odpowiedzi. A co ciekawe, to Cyclops jest tu bohaterem zachowującym się wbrew swoim typowym wzorcom. Dodaje to opowieści nowej, niespodziewanej dynamiki.
Wizualnie Przeznaczenie X. X-Men. Tom 2. trzyma poziom poprzedników. Kreska jest przyjemna dla oka, dynamiczna, a na kartach komiksu znajduje się kilka naprawdę przyjemnych scen walk. Świetnie wykorzystane jest tutaj rozmycie i wirowanie w scenach kosmicznych. Moje oko najbardziej przykuwały postacie Firestar i Iceman – jest tu trochę zabawy z wizualnym przedstawieniem ich mocy ognia i lodu. Iceman zresztą przybiera tyle różnych form, iż wiedzie prym w wyścigu na najciekawsze przedstawienie.
Przeznaczenie X. X-Men. Tom 2. to kolejna solidna pozycja w cyklu. Mimo szybkiego tempa jest to moment serii, w którym poniekąd wracamy do korzeni – gdzie leżą motywacje X-Men i mutantów? Czy przez cały czas są aktualne? Jak zmienia je istnienie Krakoi? To komiks wartościujący gonitwę poprzednich zeszytów. I oczywiście zapowiada nam zmianę dynamiki ostatnimi stronami. Bez spoilerów, ale nie mogę się doczekać!
Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: Kolaż z użyciem oryginalnej okładki.








