„Piekło kobiet” to intrygujący polski serial kryminalny, w którym przeszłość miesza się z teraźniejszością. Gwiazdy projektu opowiedziały nam o sposobach, w jakie projekt uwspółcześnia minione lata.
W polskiej popkulturze coraz częściej mamy do czynienia z serialami, które na swój sposób uwspółcześniają wydarzenia z przeszłości. Podobne konteksty możemy jak najbardziej odnaleźć w serialu „Piekło kobiet„, w którym w Warszawie lat 30. pobrzmiewają echa tego, o czym czytamy w mediach czy tego, o czym mówimy między sobą. Taki zamiar mieli twórcy kryminału.
Piekło kobiet – lata 30. czy raczej współczesność?
W „Piekle kobiet” nie brakuje przesłanek, które wysyłają do widza jasny komunikat, iż to, co dzieje się w ekranowej Warszawie sprzed niemal stu lat, ma rezonować ze współczesną publicznością. Nie chodzi tutaj wyłącznie o „piekielnie aktualną” tematykę, ale również samą formę przekazu – wyrażaną m.in. za sprawą tak istotnych warstw audiowizualnych, jak muzyka czy scenografia.
— Robiliśmy research, żeby pogłębić wiedzę odnośnie czasów, w jakich jesteśmy osadzeni. Natomiast warto dodać, iż uwspółcześniamy trochę tę historię i nie boimy się tego – w scenografii, w kostiumie czy w sposobie mówienia. Ponieważ ta opowieść jest bardzo uniwersalna, to staramy się przeplatać ją ze współczesnością, żeby widz mógł jak najlepiej się z tym utożsamić. Przeplatają się też gatunki. Mamy jako wiodący dramat obyczajowy, ale są też wątki kryminalne i elementy romansu – mówiła nam Agata Turkot, gdy gościliśmy na planie produkcji HBO Max.
„Piekło kobiet” (Fot. HBO Max)Wypowiedź odtwórczyni głównej roli świetnie uzupełniają słowa jej ekranowego męża granego przez Mateusza Damięckiego, który przekonuje, iż twórcom zależało również na swego rodzaju „odczarowaniu” minionej epoki.
Damięcki: Bardzo lubię dwudziestolecie międzywojenne, tamtą kulturę, tamtą sztukę, literaturę. Ot, choćby poezja tamtych lat – to zawsze była moja duża radość, kiedy mogłem obcować ze skamandrytami. (…) [Tamte teksty] reprezentowały poezję wyzwoloną, już nie uciemiężoną, pełną dowcipu, oddechu i pachnącą bzem. Po 120 latach niewoli wreszcie zaczęliśmy myśleć i pisać zupełnie inaczej niż dotychczas. Ta poezja to był swoisty wybuch radości, wybuch wiosny w sercu każdego Polaka.
Ale poezja jest często po to, by upiększać, oszukiwać. W odróżnieniu od niej nasz serial pokazuje prozę, obnaża prawdę, udowadnia, iż głęboki oddech wolności tamtej epoki nie był dla wszystkich. Sytuacja kobiet była okropna. Ładnie opakowana, ale okropna. Prawdą jest fakt, iż lata 30. są przepiękne ze względu na kostiumy, które nosimy, na modę, fryzury, samochody, muzykę, taniec, przedmioty, którymi otaczali się ludzie początku dwudziestego wieku. Ale to tylko pozory, bo pod przykrywką otwartego, kulturalnego i tolerancyjnego świata mężczyźni zgotowali kobietom istne piekło.
Jeśli chcecie dowiedzieć sie więcej o intrygującym projekcie HBO Max, koniecznie sprawdźcie, jak aktorzy klasyfikują „Piekło kobiet” na tle gatunków filmowych – co jest tutaj ważniejsze: pełnokrwisty kryminał czy może dosadny dramat społeczny? Na całość produkcji złoży się sześć odcinków, które będą wychodziły po jednym co tydzień. My widzieliśmy już większość z nich, a jeżeli chcecie poznać naszą opinię, zerknijcie tutaj: „Piekło kobiet” – recenzja serialu













