REKLAMA
Zobacz wideo
Odwracali sie od Egurroli, bo wybrał TVP. Prokop nie gryzł się język
Polonia wściekła na Marcina Prokopa. Otrzymał masę wiadomościW rozmowie z Onetem Marcin Prokop ujawnił, iż w związku ze swoim programem o Stanach Zjednoczonych spotyka się z licznymi zarzutami ze strony Polonii. Jak tłumaczył, widzowie mieszkający w USA zasypują go nieprzychylnymi wiadomościami. Dziennikarz stara się jednak rozumieć ich podejście i choćby tłumaczy rodaków.- Wielu z nich wyjechało z Polski, która była zupełnie innym krajem niż dzisiaj - kojarzyła im się z opresją, szarością, brudem, z czymś, od czego chcieli uciec. W Stanach zbudowali nowe, lepsze życie. Ameryka im to umożliwiła: kupili domy, samochody, ładne ubrania, wybielili zęby, jeżdżą na Florydę. Nie wszyscy, ale taki obraz przebija z tych wiadomości. I nagle ktoś - czyli ja - przyjeżdża na chwilę, z zewnątrz, i zaczyna podnosić dywan, pod którym oni przez lata zamiatali różne brudy i pokazuje: "Patrzcie, tu wcale nie jest tak kolorowo". Ich naturalną reakcją jest szybkie przygwożdżenie tego dywanu krzesłem i przekonywanie mnie, iż wszystko jest w porządku - ocenił. Marcin Prokop nie lukruje rzeczywistości. Chce być obiektywnyMarcin Prokop podkreślił, iż jeździ do Stanów, bo je kocha, ale nie ukrywa, iż choćby w miłości potrzebny jest obiektywizm. - jeżeli twoja ukochana nagle straci jedynkę, to kiedy się szeroko uśmiecha, ciężko udawać, iż ma wszystkie zęby. Trzeba być bardzo zaślepionym, żeby tego nie zauważyć - stwierdził.Nie każdy wie, iż partnerką Prokopa jest Polka, która urodziła się w USA. Jej rodzice dopiero niedawno zdecydowali się wrócić do kraju. Dziennikarz zdradził powód ich decyzji. - Kiedy robią prostą kalkulację, okazuje się, iż w Polsce żyje się po prostu lepiej: bezpieczniej, bardziej przewidywalnie, nowocześniej. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele usług, które u nas są standardem - zwłaszcza w bankowości czy finansach elektronicznych - jest niedostępnych w innych krajach. choćby w Niemczech pewnych rzeczy nie da się zrobić tak łatwo jak u nas - podsumował.










