Projektowanie według tabelki z Excela. Byli twórcy Suicide Squad odsłaniają kulisy kryzysu w Rocksteady

pograne.eu 3 dni temu

Choć Suicide Squad: Kill the Justice League spotkało się z ogromną krytyką po premierze, sam proces powstawania gry również nie należał do łatwych. W wywiadzie dla agencji Bloomberg dwaj deweloperzy pracujący nad tym tytułem – Axel Rydby i Johnny Armstrong – opowiedzieli o burzliwym okresie produkcji. Sytuacja w studiu była na tyle trudna, iż obaj twórcy w pewnym momencie rozważali całkowite odejście z branży gier.

Spis Treści

  • Decyzje dyktowane przez arkusze kalkulacyjne
  • Brak doświadczenia i narastające opóźnienia
  • Nowy początek po odejściu z Rocksteady

Decyzje dyktowane przez arkusze kalkulacyjne

Twórcy przyznali, iż wiele decyzji projektowych dotyczących Suicide Squad: Kill the Justice League wynikało przede wszystkim z wytycznych kadry zarządzającej, skoncentrowanej na potencjalnych zyskach. Rydby, który z czasem objął funkcję reżysera projektu, wspominał o nieustannych spotkaniach z dyrektorami. Padały na nich pytania w rodzaju: „Do ilu graczy możemy dotrzeć dzięki tej funkcji?” czy „Jak możemy zmienić ten projekt, aby bardziej zachęcał do ponownego przechodzenia?”. Jak przyznał, właśnie wtedy przestał mieć poczucie, iż tworzy grę.

„Czułem wówczas, iż nie robię już gier. Podążałem za arkuszem kalkulacyjnym, jakimś nieuchwytnym arkuszem analiz marketingowych, którego nikt nie potrafił jasno zaprezentować. Pomyślałem, iż to nie jest branża gier, w której chciałbym pracować”.

Armstrong opowiedział również o początkowej uldze panującej w Rocksteady, gdy okazało się, iż studio nie będzie pracować nad kolejną grą o Batmanie. Entuzjazm nie trwał jednak długo. Deweloper przyznał, iż na początku prac nad nowym projektem w zespole panowała duża pewność siebie wynikająca z wcześniejszych sukcesów komercyjnych i artystycznych studia.

Brak doświadczenia i narastające opóźnienia

Kluczową rolę w problemach produkcyjnych odegrał brak doświadczenia studia w tworzeniu gier wieloosobowych. Armstrong porównał tę sytuację do „biegu w miejscu” – mimo ogromnej liczby przepracowanych godzin zespół nie dostrzegał wyraźnej poprawy jakości projektu. Negatywny wpływ na proces produkcyjny miały również kolejne opóźnienia premiery. Były to stosunkowo krótkie przesunięcia, które z czasem złożyły się na znacznie dłuższy okres oczekiwania. Taki model pracy uniemożliwiał przeprowadzenie większych zmian mogących znacząco poprawić grę. Jak zauważył Rydby, sześć miesięcy to zbyt mało, aby gruntownie przebudować projekt. Taki okres pozwala jedynie na usunięcie błędów oraz wprowadzenie mniejszych poprawek.

Przeczytaj także

Suicide Squad Kill the Justice League – recenzja (PC & PS5). Jak wypadł nowy tytuł stworzony przez Rocksteady?

Nowy początek po odejściu z Rocksteady

Po premierze i chłodnym przyjęciu gry przez społeczność Warner Bros. ostatecznie zakończyło rozwój projektu. Armstrong przyznał, iż był to moment, w którym poczuł całkowite wypalenie i zaczął poważnie zastanawiać się nad odejściem z branży. Ostatecznie zarówno Rydby, jak i Armstrong opuścili Rocksteady. Podczas jednego ze spotkań postanowili rozpocząć pracę nad własną grą. Tak narodził się prototyp, który z czasem przekształcił się w Secret of Circadia, projekt rozwijany w tej chwili dzięki kampanii crowdfundingowej na platformie Kickstarter. Całe doświadczenie związane z produkcją Suicide Squad: Kill the Justice League pozostawiło jednak u Rydby’ego ogromny niesmak. Jego zdaniem branża gier drastycznie oddaliła się od swoich pierwotnych wartości, coraz częściej zastępując twórczą pasję analizami biznesowymi i kalkulacjami finansowymi.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.

Idź do oryginalnego materiału