Tytuł wydanej w serii „Labirynt” powieści Romana Jaworowskiego sugerowałby raczej, iż mamy do czynienia z książką, której akcja rozgrywa się na Dzikim Zachodzie, a nie z kryminałem z wątkiem szpiegowskim, napisanym u schyłku epoki Gierkowskiej. „Trzy cięcia biczem” w finale wprawdzie nieco śmieszą, ale za to wcześniej potrafią zaintrygować. Zwłaszcza iż choćby kontrwywiadowcy z SB wcale nie są drętwi.