To, co Anna Kłodzińska zrobiła w 1983 roku, publikując „W pogardzie prawa”, Albert Wojt uczynił dwa lata później, wydając – w tej samej serii, czyli w MON-owskim „Labiryncie” – „Drogę bez powrotu”. Postanowił w fabułę kryminalno-szpiegowską wtrącić wątki polityczno-propagandowe, dowodząc przy tym czytelnikom, jak okrutnymi i zdradzieckimi mogą być osoby związane z opozycją (przy czym nazwa „Solidarność” nie przechodzi mu choćby przez pióro).