Prezydent Donald Trump oświadczył w wywiadzie dla brytyjskiego tabloidu, iż porzucił plany przejęcia Kanady i uczynienia z niej 51. stanu Ameryki. Słowa te padły podczas rozmowy z królewskim biografem Robertem Hardmanem, który przygotowuje nową książkę o rodzinie królewskiej.
Trump przyznał, iż początkowo rozważał różne formy integracji z Kanadą, w tym przesunięcie granicy o kilkadziesiąt kilometrów na północ lub szersze działania ekonomiczne mające na celu zbliżenie obu krajów. Ostatecznie jednak doszedł do wniosku, iż taki scenariusz jest nierealny w ciągu pozostałych trzech i pół roku jego kadencji. „Kanadyjczycy mają 200 lat własnej historii i to całe ‘O Canada’ – nie da się tego załatwić tak szybko. Chyba po prostu do tego nie dojdzie” – miał powiedzieć prezydent.
W trakcie rozmowy Trump pytał również Hardmana, czy Kanadyjczycy przez cały czas uznają króla Karola III za swojego głowę państwa. Biograf wyjaśnił, iż tak, a monarcha brytyjski pozostaje formalnym władcą Kanady. Trump, znany z szacunku dla króla Karola, uznał to za dodatkowy czynnik komplikujący całą sprawę. Według Hardmana prezydent uznał, iż próba przejęcia Kanady mogłaby naruszyć dobre relacje z brytyjską monarchią i zniszczyć wieloletnie sojusze.
Komentarz Trumpa stanowi wyraźne odejście od jego wcześniejszych, wielokrotnie powtarzanych wypowiedzi, w których sugerował, iż Kanada powinna stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Jeszcze w zeszłym roku prezydent mówił o Kanadzie jako o „51. stanie”, podkreślał zależności ekonomiczne między oboma krajami i żartobliwie nazywał premiera Kanady „przyszłym gubernatorem”. Groźby te pojawiały się najczęściej w kontekście sporów handlowych, ceł i bezpieczeństwa granic.

