Prezesi. Krótka historia TVP

tygodnikprzeglad.pl 4 tygodni temu

Czytając tę historię, można odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego dziś TVP bankrutuje programowo i traci widownię

Poznałem ich przez lata prawie wszystkich. Jedni przyjmowali, drudzy wyrzucali, czasami wkurzony sam odchodziłem. Zestaw postaci jak w salonie figur woskowych, od ludzi mądrych i uczciwych po sprzedajne typy. Czytając tę historię, można odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego dziś TVP bankrutuje programowo i traci widownię. Dlaczego w takim kształcie nie ma przyszłości. Warto spojrzeć prawdzie w oczy i zobaczyć, kiedy miała najlepszy okres i powstawały programy emitowane do dzisiaj. Ciąg dalszy tej historii łączy jedno: poniewieranie pracownikami, niszczenie pamięci korporacyjnej i egoizm grup przejmujących władzę. Za prezesury Jacka Kurskiego w 2022 r. miał miejsce jubileusz 70-lecia firmy. Na antenach przelewały się kłamliwe programy, wycięto ludzi, którzy przez lata ją tworzyli: artystów, dziennikarzy, operatorów, realizatorów, montażystów i kierowników produkcji. Pozbawianie pracowników ich historii i tożsamości to specjalność politycznych hochsztaplerów. Dla wielu, którzy poświęcili życie zawodowe telewizji, było to nikczemne. Tak powstał w internecie ruch „Telewizja Polska – to my”. Warto poczytać wpisy.

Jacek Snopkiewicz – w telewizji od 1972 r. Otrzymał Złoty Ekran za program reporterski „Blisko i daleko”. W PRL wyrzucany tylko dwukrotnie, bo w III RP trzy razy. W 1989 r. pierwszy redaktor „Wiadomości”. Programami informacyjnymi kierował również podczas wielkiej powodzi, wizyty papieża i katastrofy smoleńskiej. Zajmował różne stanowiska i zna każdy kąt TVP. Przez wiele lat był dyrektorem Akademii Telewizyjnej, wprowadził do telewizji publicznej kodeks zasad etycznych. Od lat pracuje w Szkole Filmowej w Łodzi. Pisze książki dokumentalne i zna się na archiwach. Szefuje Stowarzyszeniu Ludzi Mediów „Woronicza 17”.

Za tydzień druga część pocztu prezesów, a w niej: Andrzej Drawicz, Marian Terlecki, Janusz Zaorski, Zbigniew Romaszewski, Wiesław Walendziak, Ryszard Miazek, Robert Kwiatkowski, Jan Dworak, Bronisław Wildstein, Andrzej Urbański, Piotr Farfał, Bogusław Szwedo, Tomasz Szatkowski…

JERZY PAŃSKI
lata 50. do 1962 r.

Nie wiadomo, kto był pierwszym prezesem, bo była telewizja, ale nie było prezesa. To zapomniany wariant, który pojawi się ponownie na końcu tej historii. Na początku telewizją kierowali inżynierowie i nikt się nie wtrącał w pokazy techniczne. Prezes Jerzy Pański pojawił się w strukturach radiofonii jako dyrektor programowy telewizji. Na radiu znał się lepiej niż jego przełożony Włodzimierz Sokorski, obaj nie znali się na telewizji. Pański odbudowywał Polskie Radio, był wydawcą w Czytelniku, zarządzał teatrami, na dodatek znał języki i był tłumaczem. Myśleli z Sokorskim jak w radiu, bo telewizję nazywano radiem z lufcikiem. Radio było potęgą, wszystko, co dobre i złe, tam się zaczyna: chamska propaganda w wykonaniu komentatorki Wandy Odolskiej (stalowy głos, język nienawiści, wskazywanie wrogów), jakże pięknie kontynuowana przez ekipę Kurskiego, ale też rozrywka i przeboje śpiewane przez Koterbską, np. „Karuzela, karuzela”, transmisje sportowe z Wyścigu Pokoju czy boksu oraz sprawozdawcy – Witold Dobrowolski i Bohdan Tomaszewski. Do tego powieść radiowa, czyli telenowela „Matysiakowie” wyludniająca co tydzień ulice.

Telewizja zaczynała skromnie. Skromnie, ale czujnie. Pański zwolnił jedną osobę. Pierwsza spikerka – miła, drobna pani z radia, „Misia”, jak do niej mówiono – zamiast powiedzieć z malutkiego studia o zakończeniu dni przyjaźni polsko-radzieckiej, użyła skrótu myślowego: „Skończyła się przyjaźń polsko-radziecka”. Dalszego ciągu na szczęście nie było, tak jak w przypadku pomyłki korektorskiej w gazecie: „Umarł towarzysz Sralin”.

WŁODZIMIERZ SOKORSKI
1960-1972

Radiofonia połączyła się z telewizją w Radiokomitet. To już nie były przelewki. „Wuj chłodek”, różnie czytany, nadawał się do tej roboty, był obyty w kulturze i w wojsku. Polityk słaby, dobrotliwy, może dlatego był ministrem kultury za Bieruta. Brr… Nikogo nie zwalniał, tylko przyjmował po znajomości, tępił w Radiokomitecie pijaków, choć sam nie wylewał za kołnierz. Prezes rozkwitu telewizji, nikt mu tego nie odbierze, choćby Bronisław Wildstein w swoich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Prezesi. Krótka historia TVP pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału