Znamy już listę polskich uczestników preselekcji do Eurowizji 2026. Tuż po tym, jak TVP opublikowała nazwiska ośmiu artystów, w sieci rozgorzała dyskusja na temat poziomu tych preselekcji. Nie da się ukryć, iż po ubiegłorocznym starcie Justyny Steczkowskiej z jej "Gają" apetyty były ogromne, żeby wreszcie Polska wygrała ten konkurs. W tym roku pewnie choćby nie zbliżymy się do takich marzeń, chociaż lista artystów daje pewne nadzieje. Tylko co z tego, skoro Izrael popsuł całą euforia z udziału w konkursie.
REKLAMA
Zobacz wideo Syn Steczkowskiej zabrał głos w sprawie preselekcji do Eurowizji
Skandaliczna decyzja EBU w sprawie Izraela. Atmosfera siadła
Zacznę od tego, iż dopuszczenie Izraela przez EBU do udziału w Eurowizji 2026 jest skandaliczne. Konkurs jest przez to nietransparentny, naruszający samą ideę kulturowego połączenia ponad podziałami z piosenką na ustach. Rosja nie była mile widziana na Eurowizji, gdy zajęła Krym, a później rozpoczęła pełnoskalową inwazję w Ukrainie. To samo powinno być w przypadku władz Izraela, gdy dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy.
Wykorzystywanie areny międzynarodowej do szerzenia propagandy i śpiewanie na Eurowizji o pokoju w takiej sytuacji jest obrzydliwe i nie powinno mieć miejsca. Sam byłem zwolennikiem, żeby w takiej sytuacji Polska wycofała się z konkursu w tym roku, w ślad za kilkoma innymi krajami (Hiszpania, Islandia, Słowenia, Irlandia, Holandia). Władze TVP postanowiły jednak inaczej i podtrzymały decyzję o zorganizowaniu preselekcji z głosowaniem publiczności. Po losowaniach półfinałów w Wiedniu wiemy już, iż Polska wystąpi tam w drugiej połowie pierwszego półfinału, czyli 12 maja. Dokładnie w tej samej połowie pierwszego półfinału wystąpi reprezentacja Izraela.
Alicji się ta Eurowizja po prostu należy
Wiemy już, iż lista polskich wykonawców, którzy chcieli reprezentować Polskę w Wiedniu, była znacznie bardziej imponująca. Wycofanie się z preselekcji ogłosiła Mery Spolsky, a na ostatniej prostej także Karolina Czarnecka, ale to chyba tylko wierzchołek góry lodowej. Lista musiała być robiąca wrażenie, skoro TVP myślało choćby o organizacji (po raz pierwszy w historii!) biletowanego koncertu z udziałem publiczności w arenie w Gliwicach. Ten pomysł spadł prawdopodobnie po tym, gdy zaczęło być jasne, iż część artystów wycofa się z udziału. Jak powinniśmy podejść do tematu w tym momencie? Przede wszystkim nie hejtować, nie krytykować decyzji o udziale w preselekcjach tych, w dużej mierze, bardzo młodych i bardzo zdolnych wykonawców.
Przykład Alicji Szemplińskiej najlepiej pokazuje, iż walczyć o spełnienie swoich marzeń, to wcale nie jest łatwa sprawa, a szanse na taką platformę promocyjną nie trafiają się zbyt często. Przypomnijmy, iż ta przezdolna wokalistka, z ogromnym potencjałem wokalnym, w dodatku nagrywająca bardzo jakościową muzykę, wygrała już eurowizyjną "Szansę na sukces" w 2020 roku. Głosami widzów miała więc reprezentować Polskę, ale konkurs odwołano ze względu na pandemię.
Rok później, gdy oczekiwania społeczne, żeby dostała tzw. Złotą Kartę, były ogromne, skompromitowana TVP za czasów Jacka Kurskiego wysłała po wewnętrznym wyborze Rafała Brzozowskiego. Alicji się ta Eurowizja po prostu należy. Dobrze, iż próbuje się tam dostać i pokazać swój talent 200-milionowej widowni. Bo to naprawdę jest czysty talent, który potrzebuje takiej promocji. W tym roku dostała się do konkursu z utworem "Pray", którego jeszcze nie znamy, ale o jej muzyczny gust jestem raczej spokojny.
Bardzo zdolny Stasiek Kukulski w stawce preselekcji. Jest jedno "ale"
W stawce mamy też bardzo zdolnego i coraz bardziej popularnego, zwłaszcza dla widza TVP, Staśka Kukulskiego. Wielu ludzi, w tym czytelników Plotka, zwróciło na niego uwagę, gdy wygrał finał "Szansy na sukces", a później otrzymał nagrodę w "Debiutach" na festiwalu w Opolu. Stasiek ma kawał głosu, kamera go kocha i to jest naprawdę materiał na gwiazdę.
Na Eurowizji liczy się jednak, a może przede wszystkim, piosenka. I tu mam pewne "ale". Stasiek walczy o bilet do Wiednia z dość przeciętną kompozycją. Jego "This too shall pass" jest przyciężkie, zbyt patetyczne, zbędnie "eurowizyjne", bo takie utwory wcale nie gwarantują ani awansu do finału, ani zwycięstwa. Zamysł był dobry, tekstowo też tam wszystko siedzi, ale kompozycja nie porywa. Trochę mi żal. Z drugiej strony Kukulski to tak zdolny chłopak, iż może jego występ live doda tej piosence jakiejś innej jakości. "Gają" na samym początku też nie byłem zachwycony.
"Ranczo" na Eurowizji? Pręgowski może być czarnym koniem preselekcji
W stawce eurowizyjnych preselekcji mamy też Piotra Pręgowskiego. Tak, tego aktora, którego doskonale znamy chociażby z "Rancza". I to jest jakaś forma muzycznego żartu jak dla mnie, coś na styku piosenki aktorskiej i kabaretu. Bo czego innego tu się można spodziewać? Co więcej, przy tej stawce Pręgowski może te preselekcje wygrać. Widz bywa przewrotny, lubi działać na przekór, a czasem po prostu "dla beki". Eurowizja zna wiele takich występów. A dodajmy jeszcze fakt, iż "Ranczo" to hit TVP, który na pewno dołożył swoje cegiełki w postaci głosów widzów i mógł pomóc zwyciężyć Katarzynie Żak podczas ubiegłorocznych opolskich "Premier". Czy "Parawany tango" wybrzmią w Wiedniu w biało-czerwonych barwach? No cóż, jak to śpiewała Anita Lipnicka, "wszystko się może zdarzyć".
Dużo młodej, zdolnej krwi w preselekcjach
Co do pozostałych uczestników - ciężko też komentować listę bez publikacji wszystkich piosenek. Wiadomo, iż są na niej tak zdolni wykonawcy i songwriterzy jak Jeremi Sikorski i Anastazja Maciąg. To są ludzie od kilku dobrych lat bardzo aktywni w branży muzycznej. Mają na koncie wiele udanych współprac i stoją za kilkoma przebojami. Sami muszą jeszcze pracować na swoją popularność, ale nie można im odmówić ani talentu, ani umiejętności do tworzenia przebojów. Więc warto ich obserwować i śledzić poczynania.
Mamy też w stawce znaną z "The Voice Kids" Karolinę Szczurowską czy często obecną na antenach TVP Basię Giewont. Stawkę zamyka także znana z "The Voice Kids" Ola Antoniak z utworem "Don't you try". Mówiąc więc w uproszczeniu - mamy w preselekcjach wiele młodej, świeżej krwi, uzdolnionej muzycznie i Piotra Pręgowskiego. Niewykluczone też, iż TVP postanowi przyznać jakieś "Złote Karty" i do czasu finału preselekcji tych nazwisk i piosenek na liście będzie więcej. Co teraz czeka uczestników eliminacji? Z pewnością będą mieli pod górkę.
Co z tym Izraelem? Protestować można na wiele sposobów
Nie ma się co dziwić, iż wielu będzie z założenia krytykować udział Polaków na Eurowizji 2026. Ja jestem zdania, iż skoro TVP zdecydowała, żeby się nie wycofywać, a ci młodzi ludzie postanowili dać sobie szansę, żeby zawalczyć o swoje kariery muzyczne, to po co to krytykować? Wspierajmy ich i reprezentantów. Trzeba też pamiętać, iż Eurowizja to ogromna machina, a protestować można na różne sposoby.
Można protestować, udzielając wywiadów, można nie głosować na dany kraj, można zrobić wiele rzeczy, żeby wyrazić swój sprzeciw dla niesprawiedliwości. Bo wszystko wskazuje na to, iż ona się w tym roku odbędzie, czy z udziałem Polski, czy bez. Polski reprezentant powinien jednak mówić głośno o swoich przemyśleniach, bez narzucania mu PR-owych formułek. Niech będzie w tym szczery i otwarty, skoro z pewnością będzie musiał być odważny. Ostatecznie przecież gra toczy się o publiczność. O miłość słuchacza i zainteresowanie. I szansę występu przed 200-milionową widownią.





![Chełmscy kryminalni uderzają w narkotykowy biznes. Ponad pół kilograma substancji wycofane z rynku [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-chelmscy-kryminalni-uderzaja-w-narkotykowy-biznes-ponad-pol-kilograma-substancji-wycofane-z-rynku-1768396932.jpg)






