Premiera serialu "Piekło kobiet". Historia, która rezonuje ze współczesnością

swiatseriali.interia.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


"Piekło kobiet" to historia, która już na etapie zapowiedzi wzbudzała duże zainteresowanie – zarówno ze względu na tematykę, jak i mocną obsadę. Rozmowy z twórcami pokazały jak istotny i osobisty był to dla nich projekt.


Serial "Piekło kobiet" przenosi widzów do świata, w którym prywatne dramaty kobiet splatają się z systemowymi mechanizmami kontroli i przemocy. Choć historia osadzona jest w określonym kontekście społecznym i historycznym - w latach 30. minionego wieku - twórcy nie ukrywają, iż zależało im na tym, aby opowieść wybrzmiewała również współcześnie. To właśnie napięcie między przeszłością a teraźniejszością stało się jednym z najczęściej powracających tematów podczas rozmów z twórcami i aktorami.

"Piekło kobiet": Katarzyna Herman o krzywdzących schematach


Katarzyna Herman podkreśla, iż wątki serialu mówią o pewnych utrwalonych, często krzywdzących, schematach: "My, kobiety - trochę przez wychowanie, trochę przez tradycję - nosimy w sobie syndrom oszustki. Bardzo często wydaje nam się, iż na coś nie zasługujemy, iż nie jesteśmy dość dobre. W związku z tym czasami desperacko pakujemy się w różne historie, choćby w związki z nieodpowiednimi mężczyznami. I właśnie tym w serialu jest to "piekło kobiet". Reklama


"Akcja dzieje się w latach trzydziestych, czyli tuż po wywalczeniu przez kobiety pierwszych praw wyborczych. Wciąż jednak nie było oczywiste, iż kobieta ma własny głos. To piekło polegało na tym, iż - jak kiedyś mówiono - dzieci i ryby głosu nie mają. Niestety, jeszcze niedawno tak się mówiło (...) My również w tamtych latach tego głosu nie miałyśmy. A choćby jeżeli którejś z nas wydawało się, iż ma sprawczość - tak jak mojej bohaterce Róży, która na pierwszy rzut oka wygląda na osobę pociągającą za sznurki i mającą władzę - to i tak okazywało się, iż piekło kobiet również i jej dotyczy" - mówi aktorka.
Obsada serialu podkreśla, iż praca nad projektem była doświadczeniem wymagającym nie tylko pod względem aktorskim, ale również emocjonalnym. Aktorzy zwracali uwagę na wagę historii opowiadanej z perspektywy kobiet - historii, która nie pozostawi widza obojętnym; skłoni do refleksji i zastanowienia.





"Piekło kobiet": historia, która skłania do refleksji i zastanowienia


Maria Kowalska, znana między innymi z filmu "Znachor", opowiadała jak serial "Piekło kobiet" uczynił z niej bardziej wrażliwą obserwatorkę otaczającego nas świata: "Myślę, iż ten projekt bardzo mnie uwrażliwił na różne tematy, których wcześniej byłam świadoma. Jednak wejście w buty postaci, która realnie mierzy się z problemami, których ja na przykład w życiu nie doświadczyłam - i szczerze mówiąc mam nadzieję, iż nigdy nie doświadczę - daje zupełnie inny rodzaj empatii".
"Nawet jeżeli wcześniej wiedziało się o pewnych sprawach, to grając aktor ma szansę naprawdę poczuć emocje. Dzięki temu zaczyna lepiej rozumieć niektóre historie i staje się bardziej empatyczny. Uważam, iż ten zawód mnie uwrażliwia i sprawia, iż z czasem jestem coraz bardziej empatyczna. Być może dlatego, iż podchodzę do niego bardzo rzetelnie i prawdziwie - chcę oddać emocje naprawdę na sto procent, tak żeby widz po drugiej stronie mógł je odczuć równie mocno, jak ja je sobie wyobrażam".
Twórcy serialu podkreślali, iż zależało im na uniknięciu publicystycznej dosłowności. Zamiast tego postawili na wielowymiarową narrację i bohaterki, których losy nie poddają się prostym ocenom. Dzięki temu "Piekło kobiet" jest opowieścią o solidarności, sprawczości i próbie odzyskiwania głosu w świecie zdominowanym przez patriarchalne reguły.





"Piekło kobiet": Anna Maliszewska o odpowiedzialności za tematykę


Anna Maliszewska - reżyserka "Piekła kobiet", podkreślała odpowiedzialność jaką czuła ze względu na polityczny i społeczny wymiar tematyki serialu. Twórczyni przyznała: "bardzo ważne było dla mnie oddanie racji wszystkim stronom. Dlatego mocno pilnowałam, żeby nie patrzeć tylko z jednego punktu widzenia i nie zajmować miejsca jako narrator po jednej stronie barykady".
"Nie chciałam opowiadać historii wyłącznie o udręczonych kobietach i strasznych mężczyznach, ani tworzyć prostego podziału na przeciwników czy zwolenników usuwania ciąży. To są bardzo ciężkie tematy, ale chciałam spojrzeć na nie z różnych perspektyw, tak aby ten serial mógł stać się punktem wyjścia do rozmowy. Żebyśmy mogli usiąść przy stole - jako Polacy, przy wigilijnym stole, w rodzinie, z ciocią, mamą czy koleżanką z pracy - i żeby każdy mógł znaleźć w tej historii coś dla siebie, zobaczyć fragment własnych poglądów. Może wtedy będzie nam po prostu łatwiej ze sobą rozmawiać".
Już pierwszy odcinek zaprezentowany podczas premiery serialu spotkał się z żywą reakcją publiczności. jeżeli kolejne odcinki utrzymają poziom premierowego epizodu, "Piekło kobiet" ma szansę stać się jednym z tych seriali, które wywołują nie tylko emocje, ale także potrzebną społeczną dyskusję.
Zobacz też: Epicka historia miłosna dobiega końca. To była niezła lekcja życia i przełom w karierze
Idź do oryginalnego materiału