Kiedy mały, niezależny, zrobiony za grosze film staje się kinowym przebojem, wydawać by się mogło, iż sukces będzie cieszyć wszystkich, którzy przy nim pracowali. Tak jednak nie jest. Wystarczy spojrzeć na wpis scenografki Sally Choi, która pracowała przy "Obsesji".
Przypomnijmy, iż "Obsesja" została zrobiona za 750 tysięcy dolarów. Tymczasem w kinach zarobił już prawie 180 milionów dolarów, a prognozy sugerują, iż może w sumie zgarnąć choćby 250 milionów.
Widząc takie kwoty Sally Choi poczuła się sfrustrowana tym, ile sama za pracę przy nim dostała. Choi mówi wprost, iż pluje sobie w twarz, iż zgodziła się pracować za 300 dolarów dziennie. Ujawnia, iż po opłaceniu podatków, zostało jej 6741 dolarów i 36 centów.
Choi dopiero zbiera doświadczenie jako scenografka. "Obsesja" to jej pierwsza praca przy filmie pełnometrażowym. I choć w 20 dni zarobiła więcej niż wynosi średnia płaca zwykłego pracownika, to i tak uważa, iż została wykorzystana.
W opublikowanym poście na Instagramie narzeka, iż jak każdy pracujący przy niezależnej produkcji, oprócz swoich oficjalnych obowiązków pełniła też różne inne funkcje, za które nie otrzymywała żadnej rekompensaty. Twierdzi, iż mogła doprowadzić do zamknięcia produkcji, ale została przekonana, by tego nie robić. Teraz, widząc, ile film zarabia, ma do siebie żal, iż nie walczyła o większe zarobki.
Post Choi znajdziecie poniżej:
Na razie nie wiemy, jak jej post został przyjęty w Hollywood.
Scenografka "Obsesji" żałuje, iż nie zniszczyła filmu, kiedy miała okazję
Przypomnijmy, iż "Obsesja" została zrobiona za 750 tysięcy dolarów. Tymczasem w kinach zarobił już prawie 180 milionów dolarów, a prognozy sugerują, iż może w sumie zgarnąć choćby 250 milionów.
Widząc takie kwoty Sally Choi poczuła się sfrustrowana tym, ile sama za pracę przy nim dostała. Choi mówi wprost, iż pluje sobie w twarz, iż zgodziła się pracować za 300 dolarów dziennie. Ujawnia, iż po opłaceniu podatków, zostało jej 6741 dolarów i 36 centów.
Choi dopiero zbiera doświadczenie jako scenografka. "Obsesja" to jej pierwsza praca przy filmie pełnometrażowym. I choć w 20 dni zarobiła więcej niż wynosi średnia płaca zwykłego pracownika, to i tak uważa, iż została wykorzystana.
W opublikowanym poście na Instagramie narzeka, iż jak każdy pracujący przy niezależnej produkcji, oprócz swoich oficjalnych obowiązków pełniła też różne inne funkcje, za które nie otrzymywała żadnej rekompensaty. Twierdzi, iż mogła doprowadzić do zamknięcia produkcji, ale została przekonana, by tego nie robić. Teraz, widząc, ile film zarabia, ma do siebie żal, iż nie walczyła o większe zarobki.
Post Choi znajdziecie poniżej:
Na razie nie wiemy, jak jej post został przyjęty w Hollywood.

















