Statuetka została wręczona podczas tegorocznej ceremonii rozdania Oscarów w nocy z niedzieli na poniedziałek. Dla twórcy, który od lat pracuje w Kanadzie, to jeden z największych sukcesów w dotychczasowej karierze.
Nagrodzony film trwa zaledwie 17 minut i został zrealizowany w technice animacji kukiełkowej. Opowiada historię chłopca zakochanego w niezwykłej dziewczynce, której łzy zamieniają się w perły. Chłopak sprzedaje je w lombardzie, jednak z czasem pojawia się ktoś, kto chce zdobyć ich coraz więcej, co prowadzi do dramatycznych wydarzeń.
Produkcja wyróżnia się charakterystycznym stylem wizualnym oraz nastrojową, baśniową narracją. Film zdobył uznanie zarówno krytyków, jak i widzów na festiwalach filmowych na całym świecie, a nagroda Amerykańskiej Akademii Filmowej jest zwieńczeniem tej drogi.
Podczas ceremonii oraz późniejszej konferencji prasowej Maciej Szczerbowski nie zapomniał o swoich korzeniach. Reżyser podkreślał, jak ważne było dla niego środowisko artystyczne w Montrealu, gdzie od lat pracuje i tworzy.
– Chcemy podziękować naszej wspaniałej społeczności i niezwykle utalentowanym artystom, z którymi mieliśmy szczęście współpracować. Dziękujemy Montrealowi i Kanadzie – mówił ze sceny.
Na spotkaniu z dziennikarzami zwrócił się także bezpośrednio do Polski i swojego rodzinnego miasta.
– Chciałbym podziękować Polsce, Poznaniowi. Poznaniaki, kocham was! – powiedział po polsku. – Dziękuję, iż od czasu do czasu mnie zapraszacie.
Maciej Szczerbowski urodził się w Poznaniu, ale z Polski wyjechał jako dziecko na początku lat 80. Od wielu lat jest związany z kanadyjską sceną filmową i animacyjną.
To nie pierwszy raz, gdy jego twórczość znalazła się w centrum uwagi świata filmu. Już w 2007 roku był nominowany do Oscara za krótkometrażową animację „Madame Tutli-Putli”. Film zdobył wówczas wiele międzynarodowych nagród, w tym główne wyróżnienie – Złotego Pegaza – na poznańskim festiwalu Animator.
Szczerbowski utrzymuje również związki z innymi wydarzeniami filmowymi w swoim rodzinnym mieście. Był m.in. gościem i jurorem festiwalu Ale Kino!, podczas którego prezentowano jego filmy animowane.
Oscara dla „Dziewczynki, która płakała perłami” można więc uznać nie tylko za sukces kanadyjskiej animacji, ale także za symboliczne wyróżnienie dla twórcy, którego historia zaczęła się w Poznaniu, a dziś zaprowadziła go na najważniejszą scenę filmową świata.









