Przez dekady Walt Disney Animation Studios kojarzyło się z magią tworzoną ołówkiem, tuszem i papierem. Filmy takie jak Król Lew, Piękna i Bestia czy Mała Syrenka nie tylko zdefiniowały dzieciństwo milionów widzów, ale również ustanowiły standardy artystyczne, które do dziś uznawane są za niedoścignione. W ostatnich latach studio niemal całkowicie skupiło się na animacji komputerowej, jednak coraz częściej pojawiają się sygnały, iż Disney zaczyna ponownie doceniać swoje korzenie.
Ręcznie rysowane animacje
Choć nie ogłoszono jeszcze konkretnego pełnometrażowego projektu w tradycyjnej technice 2D, przedstawiciele studia podkreślają, iż nie chodzi o zastąpienie CGI, ale o poszerzenie języka artystycznego. Animacja komputerowa pozostaje ważnym narzędziem, jednak nie wyczerpuje wszystkich możliwości opowiadania historii. Klasyczna animacja oferuje inną wrażliwość, rytm i emocjonalną głębię, którą trudno w pełni odtworzyć cyfrowo.
Eksperci z branży zwracają uwagę na rosnącą nostalgię widzów, ale też na zmęczenie jednolitym stylem wizualnym dominującym w wielu współczesnych produkcjach. Powrót do tradycyjnej animacji nie byłby więc jedynie sentymentalnym gestem, ale świadomą decyzją artystyczną. Dla młodszych twórców mógłby stać się także impulsem do ponownego odkrywania rzemiosła, które ukształtowało historię kina animowanego.
Warto podkreślić, iż ewentualny powrót do animacji rysowanej manualnie nie oznacza cofania się w rozwoju. Wręcz przeciwnie — może stać się dialogiem między przeszłością a teraźniejszością, łącząc klasyczne techniki z nowoczesną narracją i współczesną wrażliwością. Disney, jako studio o ogromnym dziedzictwie, ma wyjątkową pozycję, by taki dialog rozpocząć.
Tradycyjna animacja
Na razie pozostaje to obietnicą i kierunkiem rozważań, a nie oficjalnym planem produkcyjnym. Jednak sama gotowość do rozmowy o powrocie do tradycyjnej animacji pokazuje, iż magia Disneya wciąż czerpie siłę z tego, co kiedyś było jej fundamentem — z rysunku, cierpliwości i opowieści tworzonej klatka po klatce.








