Powrót do uniwersum Sandmana. Recenzja: Hellblazer: Trup w Ameryce

itomigra.blogspot.com 14 godzin temu

Powrót do uniwersum Sandmana. Recenzja: Hellblazer: Trup w Ameryce

Pracowity koniec i intensywny początek kolejnego roku- wróżą dobrze na przyszłość, c'nie? 😁 Ogrywanie naszych ulubionych gier (niekoniecznie w celach recenzenckich) i lektury komiksów to najlepszy start! Ale kończąc świąteczny panel komiksowy (w skład którego wchodziły:
, Widma Vadera, Na Skraju Równowagi: Przeczucie,
, Batman Pełnia, Ścigani) chciałem się podzielić wrażeniami z pewnej perełki... Zapraszam do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Hellblazer: Trup w Ameryce
to trzeci tom przygód Johna Constantine'a osadzonych w mrocznym i tajemniczym Uniwersum Sandmana, stworzonym przez Neila Gaimana. Poznaliśmy Znak Cierpienia, ale drugi tom gdzieś mi umknął. Trzeciego nie mogliśmy odpuścić! Sam Sen zwraca się z zadaniem dla mojego ulubionego komiksowego maga! (Biorąc pod uwagę historię Morfeusza z rodem Constantine) To się musi udać!


Grube, opasłe tomisko w twardej oprawie to kontynuacja scenariusza autorstwa Simona Superriera (Gothamski Nokturn, Śnienie). Podobnie jak w pierwszej części, za ilustrację odpowiada Aaron Campell (Znak Cierpienia). Album ukazał się w Polsce pod sztandarem wydawnictwa Egmont i klubu Świat Komiksu. Sygnowany jest też etykietką DC Black Label, co mnie bardzo cieszy!

Zarys fabularny:


"Sen, jeden z Nieskończonych, potrzebuje pomocy Johna Constantine’a. Coś przerażającego zapuściło korzenie w Ameryce i wykorzystuje piasek z sakwy Sandmana, by narzucić swoją wolę całemu krajowi. choćby w sprzyjających okolicznościach rozwiązanie tego problemu byłoby niemal niemożliwe ─ a tymczasem Constantine jest niemal martwy: jego serce nie bije, a ciało się rozkłada.
Jakby tego było mało, wraz z przyjaciółką Nat i synem Noahem jest ścigany za zabójstwo. jeżeli ma spełnić prośbę Sandmana, będzie potrzebował pomocy Aleca Hollanda, znanego jako Potwór z Bagien. Tylko razem mogą wykorzenić zło, które od dziesięcioleci zatruwa amerykański sen."

Wrażenia:


Z racji, iż na ten tom troszkę trzeba było poczekać, zdążyłem się już poznać z różnymi wersjami Constantine'a. Ta- szczerze powiem- nie jest moją ulubioną. Gburowaty gagatek, mniej dowcipny, bardziej znękany i cwaniaczkowaty totalnie ginie w charakterze samej opowieści, która w porównaniu ze Znakiem Cierpienia przeistoczyła się w dużo bardziej odjechaną i oniryczną wersję. Serio. Przy pierwszym tomie pisałem o swoim przypuszczeniu, iż tylko John łapie się w tym co się dzieje. Tutaj scenarzysta odleciał w kosmos. Miejscami miałem wrażenie, iż zasnął i mu się skleiły kartki. A może to ja? Dlatego się gubiłem? Może to wina Ameryki? W każdym razie podtrzymuję swoje zdanie z poprzedniego tomu- lektura wymaga czytelnika skupionego. Nie oczekujcie, iż przy Hellblazerze się zrelaksujecie...


... bo tu się dzieje. I dzieje się grubo. Motywy są mroczne, pogmatwane, przerysowane i abstrakcyjnie nierealne. Niby fajnie- tego się spodziewałem- ale mam dwa zastrzeżenia. Z jednej strony jestem wzburzony brutalnością, z drugiej żądam jej więcej (czegoś obrzydliwego, jak w Kaznodziei!). Mam nadzieje, iż zrozumiecie to rozdarcie. Kolejny problem to fabuła. Komiks jest dla dojrzałego odbiorcy, a mi jako wielbicielowi Sandama, bardzo odpowiada ten styl, ale coś tu nie gra. Historia jakby błądzi między jedną przypowieścią a drugą, szokując, ale nie angażując na tyle, by wciągnąć ją na raz. Raczej mi się nie zdarza, by lekturę rozciągnąć tygodniami, a tu proszę- po kilku stronach dawałem się (zadziwiająco łatwo) odciągnąć.


Mimo wszystko- sama seria jest czarująca w tej swojej duszności, rozwleczeniu i oniryczności. Takie wykwintne danie, nie na każde podniebienie. Mega mnie ciekawi, jakim cudem Constantine stał się półżywy, więc prawdopodobnie dość gwałtownie nadrobię poprzedni tom. Całość zamierzam kontynuować- a sam komiks polecam. Znajdziecie tu odrobinę specyficznej, constantine'owej magii i urzekającej senności Sandmana.

T.
Przydatne linki:
wesprzecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ złapiecie własny egzemplarz
Idź do oryginalnego materiału