Posłowie mieli blisko. Konferencja „Tygodnika Powszechnego” bez polityków

angora24.pl 2 godzin temu

Sądziłem, iż konferencja, organizowana wspólnie z Kancelarią Sejmu, to akcja promocyjna gazety, która poszukuje skutecznych form ratowania nakładu (w ciągu 26 lat nakład „TP” spadł o połowę, ukazuje się teraz w 21 – 22 tys. egz.). Jednak nie spadek nakładu zdecydował o podjęciu tematyki tak odległej geograficznie od Krakowa. Redakcja świadomie przedłuża linię publicystyki, która rozpoczęła się na łamach tygodnika osiemdziesiąt lat temu. Już w pierwszych latach powojennych redaktorzy „TP”, Józefa Hennelowa i Stanisław Stomma, notabene repatrianci z Wileńszczyzny, opisywali, „jak szli na zachód osadnicy”.

Bilans zasiedlenia Ziem Zachodnich, kształtowanie się lokalnych tożsamości, powojennej pamięci i przemian, jakie zaszły na tych ziemiach po roku 1989, stanowiły kanwę panelowych rozważań. Rozmowy współczesnych historyków, dziennikarzy i badaczy o przemianach politycznych i społecznych na Ziemiach Zachodnich były zajmujące. Zabrakło jednak na konferencji posłów i senatorów. A mieli blisko… Co zawiodło, chęci czy brak zainteresowania ważnym także dzisiaj tematem?

Miliony osadników z różnych stron Polski, nowe początki na ziemi nieznanej. Stare pokolenie osiedleńców do dziś mówi: ta ziemia jest już moja, ale dom nie mój, obcy. Młodsze pokolenie, urodzonych już na tych ziemiach, najczęściej stwierdza: to poniemieckie. Prof. Karolina Ćwiek-Rogalska, uczestniczka konferencji, w książce „Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty”, opisała barwnie zderzenie osiedleńców z poniemieckim światem. Przypomniała też, jak komunistyczna władza starała się udowadniać polskość tych terenów.

Prezentacja fotografii Agaty Pankiewicz i Marcina Przybyłki z książki „Nieswojość. Poniemieckie” stanowiła ilustracyjną część konferencji. Nie wszystkim podobały się zdjęcia pokazujące „brzydszą” stronę Ziem Zachodnich. Nie zrozumieli chyba intencji artystów. Obok odrestaurowanych pałaców przez cały czas są zaniedbane przybudówki. Pokazanie tego nie jest złośliwością. Może pałac jest już „nasz”, a tamto brzydkie to „nieswojość”.

Dobrze, iż „Tygodnik Powszechny” nie ograniczył się do jednego wymiaru zachodnio-północnej Polski.

Idź do oryginalnego materiału