"Ponies": nowy serialowy thriller SkyShowtime
"Ponies" to produkcja łącząca elementy komedii i thrillera, której ogromnym plusem jest dwójka głównych bohaterek i łącząca je przyjaźń. W wywiadzie, który otrzymaliśmy dzięki uprzejmości dystrybutora, Emilia Clarke i Haley Lu Richardson zdradzają sekrety pracy nad serialem oraz opowiadają o ich wspólnej więzi.
Bea jest wykształconą, wyważoną żoną agenta CIA. Choć skończyła studia podczas pobytu w Moskwie stara się być przede wszystkim idealną partnerką swojego wybranka.
"Powiem tak: wcielenie się w postać Bei było głębokim, bliskim mi doświadczeniem, ponieważ jesteśmy bardzo podobne. Było trochę mniej aktorstwa (śmiech). Bea chce, żeby ludzie ją lubili i pragnie czynić dobro. Kiedy poznajemy ją po raz pierwszy, robi wszystko tak, aby było idealnie oraz aby zadowolić męża. Zaczynamy jednak dostrzegać również pęknięcia - Bea pragnie czegoś więcej, myśli: ‘uczęszczałam na Wellesley. Jestem bystra’. Tak naprawdę ma dość tej sytuacji. Rozpoczęcie tej przygody i przyjaźń z Twilą sprawiają, iż staje się bardziej wyluzowana i świadoma swoich pragnień" - mówi Emilia Clarke.Reklama
Twila jest jej całkowitym przeciwieństwem.
"To moja ulubiona postać, jaką dotąd zagrałam, bez dwóch zdań. Niektóre rzeczy były dla mnie pewnikami, inne mnie zaskoczyły, tak jak i to czego ode mnie oczekiwano. Utożsamiłam się z Twilą, a zagranie jej było naprawdę uzdrawiającym doświadczeniem - mogłam zaakceptować te części siebie, to iż jestem za głośna, zbyt szczera... Sądzę, iż w relacji Twili i Bei moja bohaterka po raz pierwszy w życiu czuje się na tyle bezpiecznie, żeby pokazać swoją wrażliwość i zmierzyć się z ukrywanym wstydem. To był najbardziej terapeutyczny wątek, jaki zagrałam. To było wspaniałe" - opowiada Haley Lu Richardson.
Clarke dodaje: "I niezwykle wyzwalające. Koniec końców każda z bohaterek staje się lustrzanym odbiciem tej drugiej. Możemy pokazać, kim naprawdę jesteśmy i dzięki temu się uleczyć.
"Ponies": Emilia Clarke i Haley Lu Richardson o "Ponies"
Decyzja o zostaniu agentkami CIA i odkryciu prawdy o tragicznych wydarzeniach rozpoczyna ciąg szalonych zdarzeń. Jak z tymi wyzwaniami poradziły sobie aktorki?
"Obie musimy wykonać rzeczy, które są poza naszą strefą komfortu. Praca naszych bohaterek wymaga, żebyśmy przekuły swoje słabości w siłę (...) Bea musi ubrudzić sobie ręce, Twila - na odwrót" - zdradza gwiazda “Gry o tron".
"Twila stara się zrozumieć swoje słabości, nawiązać prawdziwe relacje z innymi ludźmi" - dodaje Richardson.
Obie aktorki są też pełne uznania dla historii, jaką nakreślili twórcy serialu.
Emilia Clarke: "Plan, jaki nakreślili David Iserson i Susanna Fogel na cały sezon, był bardzo soczysty. Dwie kobiety, którym wiele brakuje, ale gdy są razem, to się uzupełniają. Ich praca zmusza je do zmiany, więc mamy miliard możliwości do zaprezentowania fajnej historii. Scenariusze czytało się płynnie".
Haley Lu Richardson: "To prawda. Rzadko się zdarza, iż dostajesz dziesięć i w sumie nie chcesz ani chwili przerwy, aby zrobić sobie kanapkę".
"Ponies": silna kobieca przyjaźń
W centrum serialu znajduje się przyjaźń między dwiema zupełnie różnymi kobietami, a siłą produkcji chemia między głównymi aktorkami. Okazuje się, iż po raz pierwszy spotkały się podczas rozmowy na Zoomie.
"Może znałyśmy się w poprzednim życiu, ale tym razem spotkałyśmy się na Zoomie. To było piękne spotkanie. Pamiętam, iż jak je skończyłam i rozmawiając z producentką Katherine Bridle stwierdziłam: chyba spotkałam swoją siostrę" - stwierdza Clarke.
"Od razu wyczułam twoją szczerość. Nie chcę mówić źle o branży filmowej i ludziach, ale wielu z tych, których spotykasz stara się być kimś innym, albo coś od ciebie chce. Masz przeczucie, iż nie możesz im zaufać. Czułam, iż tobie mogę" - dodaje Richardson.
"Myślę, iż obie jesteśmy otwartymi osobami" - mówi ze śmiechem Emilia Clarke, na co Richardson odpowiada: “Wierzymy w to samo. I się kochamy".
Więź Clarke i Richardson miała przełożenie na ich bohaterki.
"Bardzo łatwo wpisałyśmy się we wzór. Z punktu widzenia naszych postaci, dostałyśmy wszystko, co chciałyśmy. Złapałyśmy rytm od razu" - mówi Clarke.
"Pamiętam pierwszą scenę, którą nakręciłyśmy. Byłam tego dnia trochę zdenerwowana, ponieważ nie miałyśmy prób. Po kilku ujęciach zdałam sobie sprawę, iż wszystko jest proste. To, co robimy, może być trudne, ale pracując z Emilią i widząc, jak rozwija się relacja naszych bohaterek, wszystko się ułożyło" - kończy Richardson.
Zobacz też: Sensacyjny thriller z intrygującym aktorskim duetem. Dwie sekretarki ratują świat

















